Wszyscy zazdroszczą mojej rodzinie. Mój mąż pochodzi ze zwykłej rodziny, więc kiedy zaczynał stawiać pierwsze kroki w biznesie, nikt w niego nie wierzył

Wszyscy myśleli, że tylko zadłuży się po uszy, a ja jako jedyna byłam przy nim i wspierałam go we wszystkim. Dzisiaj, kiedy osiągnął sukces i ma stałe, wysokie dochody, mogę sobie pozwolić na to, żeby nie pracować. Cały swój czas poświęcam na tworzenie domowego ciepła oraz opiekę nad dziećmi, które uczą się w dobrej prywatnej szkole.

Ludzie wokół nas tylko nas krytykują. Uważają, że nie mam prawa „siedzieć na karku” mojego męża i powinnam natychmiast znaleźć pracę, bo przecież co ja niby robię cały dzień w domu?

Zarówno ja, jak i mój mąż, odpowiadamy im, że nie potrzebuję pracować. On zarabia wystarczająco, abyśmy mogli spełniać wszystkie nasze potrzeby i żyć na wysokim poziomie. A co dałoby nam te dodatkowe kilka tysięcy złotych, które mogłabym przynieść, idąc do pracy? Tak myślałam aż do zeszłego miesiąca, kiedy dowiedziałam się, że mój kochany mąż zdradza mnie z inną kobietą. Niektórzy znajomi już wcześniej wspominali, że jego relacje z nową sekretarką są dziwne, ale nie zwracałam na to uwagi. Teraz jednak zaczęli mi wysyłać zdjęcia z różnych kawiarni.

Najbardziej zaskakujące jest to, że od momentu pojawienia się kochanki, mąż dosłownie „rozkwitł”. Stał się taki, jak na początku naszego związku – poświęca dużo uwagi mnie i dzieciom, ciągle się uśmiecha i wydaje się być zadowolony z życia. Idealny mężczyzna, ale tak dłużej być nie może. Nie chcę udawać, że nie wiem, co się dzieje, ale jednocześnie boję się z nim o tym porozmawiać.

Postanowiłam na razie tylko obserwować i czekać, jak życie się potoczy. Może się opamięta i wszystko wróci do normy. Tym bardziej, że z jego rodziną mamy bardzo dobre relacje, więc nie pozwolą, żeby mnie i dzieciom stała się krzywda.

Wszyscy wokół mówią mi, że jestem głupia i wkrótce zostanę z niczym. Mimo to mam nadzieję, że mąż się „wyszaleje” i wróci do mnie, bo obawiam się, że rozmową i pretensjami mogę zniszczyć nasze szczęście.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?