Moi rodzice nie zaakceptowali mojego wyboru, ponieważ uważali, że mając 30 lat, własny biznes, samochód i mieszkanie, zasługuję na więcej niż rozwódkę w wieku 40 lat z dwójką dzieci. Kocham swoich rodziców, ale nie posłuchałem ich. Marta jest moją ukochaną żoną i nic tego nie zmieni. Przeszliśmy długą drogę do szczęścia, to była moja świadoma decyzja. Bez niej wszystko, co robię i widzę, nie ma sensu. Czy różnica wieku ma znaczenie? Powiem tak – nie ma
– Kto? Marta? Żartujesz sobie? Po co ci ona, Andrzej? Przecież jest tyle młodych i niezamężnych dziewczyn, a tobie podoba się rozwódka z dziećmi – mówił mój przyjaciel, który pomógł mi zdobyć nową pracę, gdzie spotkałem Martę.
Kiedy ją zobaczyłem, zakochałem się od pierwszego wejrzenia, nawet nie wyobrażałem sobie, że coś takiego jest możliwe.
Po prostu przeszła obok mnie w starej sukience i grzecznie się przywitała. Zobaczyłem w niej kobietę o niesamowitym wewnętrznym świetle, które mimo jej zewnętrznej powściągliwości było nie do przeoczenia.
Mimo że była o 10 lat starsza ode mnie, była niezwykle piękna. Bez makijażu, bez modnych ubrań, ale zadbana w każdym calu, z nieskazitelną skórą i smukłą sylwetką, wyróżniała się na tle innych. Jej oczy – piękne, głębokie, o niezwykłym odcieniu. Jej chód – lekki, ale pewny, z gracją, jakby nie dotykała ziemi.
Od pierwszego dnia wiedziałem, że się zakochałem, ale tłumiłem to uczucie w sobie. Z Martą rozmawialiśmy tylko o sprawach zawodowych.
Zauważyłem, że była trochę zamknięta, jakby nosiła niewidzialną maskę, by bronić się przed światem. Ale za każdym razem, gdy nasze spojrzenia się spotykały, czułem, że między nami jest coś, czego nie da się wyjaśnić słowami.
Śniła mi się po nocach, a na żadną inną dziewczynę nie mogłem patrzeć, bo porównywałem je do Marty, a porównanie nie wypadało na ich korzyść.
W końcu postanowiłem poradzić się przyjaciela i opowiedziałem mu o swoich uczuciach do Marty, ale on mnie wyśmiał i poradził, żebym o wszystkim zapomniał.
Jednak zdobyłem się na odwagę i zrobiłem pierwszy krok. Kupowałem jej kawę podczas przerw na lunch, pytałem, jak się czuje, a gdy jej syn zachorował, zawiozłem ich do szpitala i pomogłem tam.
Marta doceniła moje starania, a gdy wyznałem jej swoje uczucia, nie odtrąciła mnie, tylko pozwoliła zostać.
Przez pięć lat nasz związek rozwijał się dynamicznie. Byłem oczarowany jej pięknem, wewnętrzną siłą, mądrością i dobrocią. To ona nauczyła mnie być szczęśliwym i kochać. Każda chwila spędzona z nią była dla mnie cenna.
Ale jakbyśmy nie chcieli zachować tej sielanki, rzeczywistość zawsze dawała o sobie znać. Nasze otoczenie, rodzina i przyjaciele nie widzieli w nas pary.
Ona była starsza ode mnie, z dziećmi, a ja byłem wolnym i beztroskim człowiekiem. Te różnice stały się naszym ciągłym wyzwaniem i wiedzieliśmy, że kiedyś nasze drogi mogą się rozejść. Ale nie mogłem tego zaakceptować, nie chciałem nawet myśleć o życiu bez niej. Wydawało się, że żyliśmy w słodkim śnie, z którego nie chcieliśmy się obudzić.
Nasza miłość stała się naszym najskrytszym sekretem. Starannie ukrywaliśmy swoje uczucia, aby uniknąć osądów otoczenia. W pracy byliśmy tylko kolegami, a poza nią tajnymi kochankami.
Znajdowaliśmy odosobnione miejsca, gdzie mogliśmy być tylko we dwoje, wolni od wścibskich spojrzeń i plotek.
Te chwile były pełne pasji i czułości. Tworzyliśmy nasz własny świat, w którym nie było miejsca na osąd.
Budowaliśmy nasze szczęście w tych zakamarkach, gdzie mogliśmy być sobą. Byliśmy naprawdę szczęśliwi!
Potem odszedłem z pracy, ponieważ założyłem własny biznes. Sprawy zaczęły się rozwijać, a pieniądze bardzo mnie zmieniły. Zacząłem zdradzać Martę, ale te przelotne romanse nie miały dla mnie żadnego znaczenia.
Te kobiety były tylko cieniem, a ja ich nie kochałem. Chciałem jej wyznać wszystko, opowiedzieć o tym, wylać swoje serce, przeprosić. Ale moja tchórzliwość brała górę. Bałem się jej stracić najbardziej na świecie, bo kochałem ją tak, jak nigdy wcześniej nikogo nie kochałem. I milczałem, dzień po dniu, ukrywając prawdę, i nadal ją oszukiwałem, a także samego siebie.
Ale Marta w końcu dowiedziała się o moich zdradach i bardzo to przeżyła. Była wystarczająco dojrzała, więc nie robiła mi scen, po prostu pozwoliła mi odejść.
Czułem, jak coś we mnie się załamało, gdy zdałem sobie sprawę, że straciłem ją – kobietę, która była dla mnie wszystkim.
Po długich, bezsennych nocach spędzonych w samotności zrozumiałem ciężar swojego błędu.
Ona nie zasługiwała na takie traktowanie, nie zasługiwała na moją słabość. Wydawało mi się, że straciłem ją na zawsze. Ale w środku tliła się nadzieja, mała nadzieja, której kurczowo się trzymałem, rozumiejąc, że nie mogę żyć bez niej.
Z rozpaczy poczerniałem, a nawet ten przyjaciel, który kiedyś się ze mnie śmiał, zrozumiał, że to dla mnie zbyt poważne.
– Kochasz ją?
– Tak. Czy to nie widać?
– To oświadcz się jej i nie myśl, co powiedzą inni.
Odszukałem Martę i powiedziałem, że musimy porozmawiać. Nie odrzuciła mnie, patrzyła na mnie z tą samą samotnością, którą czułem w sobie. Oboje wiedzieliśmy, jak bardzo za sobą tęskniliśmy, ale wraz z tą świadomością przyszło zrozumienie, ile bólu jej zadałem.
Zaczęliśmy odbudowywać naszą więź, jakby na nowo budując most między dwoma brzegami zniszczonymi przez burzę.
Miłość to nie tylko pasja i czułość, ale także praca, codzienna i mozolna. Nasza miłość była silniejsza od wszystkich prób.
Oświadczyłem się Marcie, a ona się zgodziła. Teraz mam najlepszą żonę na świecie, której już nigdy nie zdradzę.
Moi rodzice nie zaakceptowali mojego wyboru, bo uważali, że mając 30 lat, własny biznes, samochód i mieszkanie, zasługuję na więcej niż rozwódka w wieku 40 lat z dwójką dzieci.
Kocham swoich rodziców, ale nie posłuchałem ich. Marta jest moją ukochaną żoną i nic tego nie zmieni.
Przeszliśmy długą drogę do szczęścia, to był mój świadomy wybór.
Bez niej wszystko, co robię i widzę, nie ma sensu. Kochałem ją od pierwszego dnia naszego związku, kocham ją teraz i będę kochał do końca swoich dni.
Czy różnica wieku ma znaczenie? Powiem tak – nie ma! Najważniejsze jest znaleźć swoją drugą połówkę i dbać o nią, aby jej nie stracić.
