Siostra wie, że mąż ją zdradza, ciągle na to narzeka, ale nie odchodzi od niego. Nie jest mi jej żal, każdy zasługuje na to, na co się godzi
Siostra jest od trzech lat w związku małżeńskim z mężczyzną, który ją zdradza, a ona doskonale o tym wie, ale nic nie chce zmieniać. Tylko bez przerwy narzeka, zarówno do mnie, jak i do mamy, jaka jest nieszczęśliwa, a w rzeczywistości wygląda na to, że jej to odpowiada. Już nie chcę jej słuchać, mam dość. Nie czuję do niej żadnego współczucia.
Anna to moja młodsza siostra, ma teraz dwadzieścia dziewięć lat, z czego trzy lata jest żoną Jarosława. Z tych trzech lat przez dwa i pół roku regularnie narzeka, że mąż ją zdradza. Tylko narzeka, żadnych wniosków, żadnych działań z jej strony – nic się nie dzieje.
Mam trzydzieści trzy lata i jestem po raz drugi mężatką. Mój pierwszy związek był zawarty z powodu ogromnej, jak mi się wtedy wydawało, miłości. Dla mnie mój wybranek był idealny, choć w rzeczywistości wcale taki nie był. Kilka razy przyjaciółki próbowały mi otworzyć oczy na to, co się dzieje, ale byłam zakochana po uszy i widziałam wszystko przez różowe okulary.
Po roku małżeństwa te różowe okulary pękły – przyłapałam męża na zdradzie. To było jak w banalnym filmie – wróciłam do domu wcześniej niż zwykle i zastałam go w objęciach rudej „bestii”. Skończyło się rozwodem. Było bardzo ciężko, długo dochodziłam do siebie po rozwodzie, ale dałam radę i przetrwałam to.
Kiedy więc siostra z płaczem zaczęła opowiadać, że podejrzewa męża o zdradę i ma ku temu poważne powody, bardzo wzięłam jej problem do siebie. Przekonywałam ją, by nie wyciągała pochopnych wniosków, najpierw upewniła się w swoich podejrzeniach, a dopiero potem podjęła decyzję. Obiecałam jej, że na pewno jej pomogę i wesprę, niezależnie od tego, co zdecyduje.
Podejrzenia siostry się potwierdziły. Myślałam, że będzie rozwód, bo Anna zawsze była stanowcza i raczej nie znosiła myśli o dzieleniu męża z inną kobietą. Ale się myliłam. Rozwodu nie było.
– Nie osądzaj jej – mówiła mama, kiedy podzieliłam się swoim zaskoczeniem. – W życiu różnie bywa. Ludzie popełniają błędy. U mnie z ojcem też nie zawsze było idealnie. Gdybyśmy rozwiedli się z powodu pierwszej kłótni, nie byłoby ani ciebie, ani twojej siostry.
To stanowisko ma sens. Może Jarosław zdał sobie sprawę z błędu, pogodzili się i teraz wszystko jest w porządku? W końcu tak też bywa. Ale okazało się, że to nie ten przypadek. Po półtora miesiąca siostra znów przyjechała do mnie z zapłakanymi oczami, znowu mówiąc o swoich podejrzeniach wobec męża.
– To nawet nie są podejrzenia, jestem pewna, że mnie zdradza – płakała, rozmazując makijaż. – To takie bolesne!
– To się z nim rozwiedź – dla mnie odpowiedź była oczywista. Lepiej raz a dobrze to zakończyć, niż codziennie cierpieć i zazdrościć.
– Ty masz jedną odpowiedź – rozwód! Mogłabyś coś innego doradzić! – wybuchła nagle Anna. Byłam zaskoczona jej reakcją.
Co więcej mogłam jej doradzić? Żeby to znosiła dalej i rujnowała sobie nerwy? Co można było zrobić?
Pokłóciłyśmy się, a siostra przestała się ze mną kontaktować, bo się obraziła. Wiadomości o jej życiu dostawałam od mamy. Anna zapisała się na jakieś kursy masażu, zaczęła chodzić na siłownię i robić wszystko, co, jej zdaniem, miało przyciągnąć uwagę męża.
Może to nawet na chwilę zadziałało. Ich życie znów się ustabilizowało, a siostra nawet pogodziła się ze mną w przypływie radości. Ale po pół roku historia znów się powtórzyła – Jarosław wrócił do swoich starych nawyków, a Anna znów wylewała łzy w mojej kuchni.
– Rozumiesz, że tak będzie zawsze? Albo on cię nie kocha, albo po prostu taki jest. Odejdź od niego, jeszcze znajdziesz swoje szczęście.
– A gdzie pójdę? Z powrotem do mamy? I będę liczyć grosze od wypłaty do wypłaty? Świetna rada! – warknęła siostra.
Tu mnie zaskoczyła. Wiedziałam, że siostra nie przykłada się do pracy, robi to bardziej dla własnej satysfakcji niż zarobków, a głównym żywicielem w domu jest Jarosław, który zarabia bardzo dobrze. I mieszkają w jego mieszkaniu. Ale nie wiedziałam, że siostra jest aż tak od niego zależna.
Ma przecież normalny zawód, z którego można się utrzymać, jeśli tylko poważnie się tym zajmie, a sprawy mieszkaniowe też da się rozwiązać. Sama wzięłam mieszkanie na kredyt. Musiałam dużo pracować, ale było warto.
Anna postanowiła jednak iść na łatwiznę. Trzyma się Jarosława, który ją utrzymuje, i tak bardzo nie chce tego stracić, że przymyka oczy nawet na jego zdrady.
Od tamtego dnia całe moje współczucie dla siostry wyparowało. Związek Anny nie opiera się na miłości, a na wygodzie. Wydaje mi się, że jej zazdrość wynika bardziej ze strachu przed utratą korzyści, które daje jej mąż, niż z obawy o utratę samego człowieka.
Od roku prawie nie mamy kontaktu. Mama opowiada mi, że Anna nadal wylewa łzy przez niewiernego męża, ale nie chce niczego zmieniać. Kiedyś mama była po jej stronie, ale ostatnio również staje się coraz bardziej sceptyczna, choć nadal wspiera córkę, bo to przecież jej dziecko.
Ja jednak nie będę. Nie żal mi siostry, której zdradza mąż. Mogła to dawno przerwać, ale sama tego nie chce.
