Rafał! Ile to już potrwa?! Nie jesteśmy razem tak długo, a ty stałeś się zwykłym podkabluchnikiem, który biega za żoną i zamiata z niej kurz!
Moja żona i ja żyjemy w małżeństwie już ponad dwa lata. Warto zaznaczyć, że pobraliśmy się jako dorośli ludzie ze swoimi nawykami, stereotypami i standardami. Bardzo przyciągała mnie jej niezależność i samowystarczalność, czego na pewno nie spotkasz u młodych dziewczyn.
Byłem w siódmym niebie szczęścia. Była ciągle zajęta nauką języków obcych, sportem, samorozwojem i pracą. Kobietą, którą można by położyć na piedestale, i bardzo się z tego cieszyłem. Niezmiernie ją kochałem i szanowałem. Jeszcze większą radość sprawiało mi to, że Lilia mnie kochała.
Byłem tak oczarowany swoją żoną, że całkowicie zapomniałem, kim jestem. Że mam również swoje życie i że nie kręci się ono tylko wokół Lilii. Stale starałem się przyjeżdżać do domu wcześniej, przygotowywać jej kolację, sprzątać w domu i spacerować z psem. Robiłem wszystko, aby być dla niej wygodnym i nie zabierać jej czasu na takie drobiazgi. Z czasem zauważyłem zmiany w jej stosunku do mnie. Przestała być tak otwarta, zniknęło jej dobre samopoczucie, często unikała mnie.
W końcu nadszedł dzień, kiedy mogliśmy po prostu zostać w domu sami. Na zewnątrz lał deszcz. Jak zwykle, od samego rana zabrałem się za sprzątanie, chociaż Lilia poprosiła mnie, żebym jeszcze chwilę został z nią w łóżku. Kiedy odmówiłem, żona już nie wytrzymała:
— Rafał! Ile to już potrwa?! Nie jesteśmy razem tak długo, a ty stałeś się zwykłym podkabluchnikiem, który biega za żoną i zamiata z niej kurz! Gdzie ten mężny człowiek, którego pokochałam, który mógł jednym tylko spojrzeniem zamknąć mi usta podczas moich histerii? Masz tak wspaniałą pracę, możesz znaleźć sobie zajęcie według własnych upodobań. Nie muszę gotować, mogę sama to zrobić! Niezależnie od tego, istnieją dostawy i firmy sprzątające. Zrozum, że spotkaliśmy się jako dwoje dorosłych, silnych i niezależnych ludzi, a teraz została tylko ja. Nie chcę mężczyzny, który będzie się tak zachowywał.
Po tych słowach Lilia spojrzała mi prosto w oczy i cicho wyszła. Nie rozmawialiśmy aż do następnego dnia. Cały czas chodziłem i myślałem. Było mi bardzo przykro, ponieważ robiłem to wszystko tylko z dobrymi intencjami. Potem postawiłem się na jej miejscu. Na pewno nie spodobałoby jej się, gdyby porzuciła wszystkie swoje sprawy, a kobieta, którą tak podziwiam i z której jestem dumny, stała się zwykłą, szarą gospodynią domową.
Gorzka prawda otworzyła mi oczy. Niezależnie od tego, jak czyste są twoje intencje wobec innych ludzi, jeśli oni ich po prostu nie potrzebują. Spotkaliśmy się właśnie w tym momencie, ponieważ byliśmy dla siebie interesujący. Wszystkie moje pasje, praca, krąg społeczny ukształtowały mnie takim, jakim jestem, a utrata siebie była tylko moim błędem.
W związkach podstawą jest rozmowa. Pomaga lepiej się rozumieć, otworzyć oczy na rzeczy, których możemy po prostu nie dostrzegać. A także nie tracić siebie dla innych ludzi, nawet jeśli są ukochani.
