W życiu każdego człowieka, tak jak w księgowości, są pasywa i aktywa. Jeśli coś odchodzi z życia, coś na pewno przychodzi

Ostatnio mam „wielkie szczęście”. Ciągle jakieś straty i skandale. Rano pokłóciłam się z mężem, Piotrem. A kilka godzin później doszło do sprzeczki z szefem, panem Kowalskim. Jestem wkurzona do granic możliwości zarówno na siebie, jak i na tych ludzi, z którymi się pokłóciłam.

Wyszłam z biura jak przepłomiona, lecę nie wiadomo dokąd. Nagle widzę napis „Psycholog”.

Bez żadnych namysłów otwieram drzwi i wchodzę do gabinetu. Siedzę bez zaproszenia w fotelu i dzielę się wszystkimi problemami: mąż się ze mną rozstaje, szef chce mnie zwolnić z pracy. Co się tu dzieje? Czy dalej nie mogę tak żyć?

— Pani Anno! W życiu każdego człowieka, tak jak w księgowości, są pasywa i aktywa. Jeśli coś odchodzi z życia, coś na pewno przychodzi. Czy kupiła Pani z mężem samochód?

— Tak, — odpowiadam.

— W takim razie Wasze pieniądze się zmniejszyły, a koszty życia wzrosły.

— Mąż mnie opuszcza. Powiedział, że zabiera samochód, psa i telewizor.

— Otrzyma Pani z tego korzyści. Samochód bez paliwa nie jeździ i wymaga stałych napraw — teraz to już nie Pani problem. Psa trzeba wyprowadzać, karmić i usuwać sierść. Teraz będzie to robił Pan Piotr. Telewizor pochłania cenny czas, zużywa energię elektryczną i negatywnie wpływa na wzrok. Bez telewizora zaoszczędzi Pani czas, energię i zadba o wzrok.

Wszystki zaoszczędzony czas i pieniądze może Pani teraz przeznaczyć tylko na siebie. Pozbędzie się Pani wielu obowiązków. Na przykład odwiedzania teściowej. Prawdopodobnie Pani relacje nie były dobre. Teraz nie musi Pani kupować prezentów dla rodziny męża, tracić czasu na rozmowy telefoniczne z jego rodziną.

Tak więc, spójrz na to wszystko i zrozumie Pani, że zyskuje Pani więcej niż traci!

A skandale w pracy to nic wielkiego. Po prostu ignoruj je, jakby nie dotyczyły Ciebie.

— A więc wszystko jest świetnie! Wszystko tak prosto i łatwo wróciło na miejsce. Sama nigdy bym nie pomyślała, jak się z tego wydostać. Ile jestem Pani winna, doktorze?

— Wcale nic! Nie jestem lekarzem, jestem księgowym! Lekarz będzie jutro.