Nasze wesele świętowaliśmy potajemnie przed rodziną i zainwestowaliśmy pieniądze w podróż. Po tym przestaliśmy być przez nich kontaktowani
Poznaliśmy się jeszcze podczas studiów na uniwersytecie. Agnieszka była mi bliska duchem. Razem interesowały nas te same książki, te same filmy, podróże i po prostu rozmowy.
Po ukończeniu studiów Agnieszka znalazła dobrą pracę i zaczęła wynajmować mieszkanie. Podziwiałem jej aktywność i umiejętność radzenia sobie. Pewnego dnia dziewczyna powiedziała, że jej bliska krewnianka wychodzi za mąż i zaprosiła nas oboje na wesele. Wszyscy byli zainteresowani, aby nas poznać. Tak więc pojechaliśmy do rodzinnej wsi Agnieszki.
Wesele było dość duże – ponad trzysta gości. Wszyscy się znali, cieszyli się z tego wydarzenia i możliwości zabawy.
Ja i Agnieszka znaleźliśmy się w centrum uwagi. Podczas przedstawiania, krewni Agnieszki mówili, że jesteśmy na kolejce. Czułem się trochę niekomfortowo w gronie rodziny Agnieszki. Nie lubiłem takich dużych imprez i głośnych zabaw. Nawet czułem się nie na miejscu.
Wesele trwało trzy dni. Ponieważ rodzina nie miała dużych oszczędności, na taki ślub wzięli pieniądze na kredyt. Niezwykłe, moim zdaniem, były także prezenty dla młodych. Dawanie pieniędzy tutaj nie było zwyczajne. Zazwyczaj wręczano przedmioty gospodarstwa domowego: dywany, naczynia, blender kuchenny, odkurzacz i tak dalej. Ktoś nawet podarował młodym worek ziemniaków.
Oczywiście, wydatki na to świętowanie nie pokryły takich prezentów. Według obliczeń młodej pary, będą musieli jeszcze pół roku pracować, aby spłacić dług.
Wróciliśmy do naszego zwykłego rytmu życia. Tak, również myślaliśmy o ślubie. Jednak byłem stanowczo przeciwny takiemu weselu, jakie było akceptowane w rodzinie Agnieszki. Powiedziałem o tym bezpośrednio swojej dziewczynie. Zgodziła się ze mną.
Tak więc zaczęliśmy potajemnie przed całą dużą rodziną przygotowywać się do tego wydarzenia. Zaprosiliśmy na świętowanie tylko świadków i rodziców. Złożyliśmy śluby, a tydzień później pobraliśmy się. Usiedliśmy małą grupą w restauracji i na tym się skończyło. Oficjalnie staliśmy się małżonkami.
Kilka dni później spakowaliśmy walizki i wyjechaliśmy do Antalyi na dwa tygodnie. Już stamtąd poinformowaliśmy tych, którzy do nas dzwonili, o wydarzeniu, które miało miejsce w naszym życiu.
Oczywiście, rodzina Agnieszki nie była zachwycona. Wszystkie oskarżenia padły w stronę rodziców mojej żony, a także na Agnieszkę. Moja żona trochę się tym przejmowała, ponieważ nie spodobała się całej swojej rodzinie. Po tym przestali nas i jej rodziców zapraszać na głośne uroczystości, które bardzo często odbywały się przy tak dużej liczbie krewnych. Nie byłem z tego powodu wcale zdenerwowany.
Ogólnie uważam, że takie wydarzenia to marnotrawstwo. Lepiej wykorzystać te pieniądze w bardziej celowy sposób – na dobrą podróż, zakup samochodu lub wypoczynek w egzotycznych miejscach.
W końcu wesele to sprawa prywatna pary, która bierze ślub. Jestem bardzo zadowolony z wypoczynku w Antalyi. Pieniądze, które nam jeszcze zostały po wakacjach, zdecydowaliśmy się ulokować na depozyt. Dzięki temu będziemy mogli w przyszłości nabyć dobry samochód, którym możemy podróżować.
