Jak nauczyłam męża doceniać kobiecą pracę

Mój mąż wraca do domu z pracy dość późno i zaczepia mnie, pytając, co robiłam w ciągu dnia. Dlaczego naczynia nie są umyte? Dlaczego trawa na podwórku nie została skoszona? Jak mogłaś nie zdążyć tego zrobić? Przecież cały dzień siedzisz w domu.

Przyznaję, że bardzo uraziło mnie słowo „siedzisz”, jednak nie postanowiłam go przekonywać, co robię. Trudno mi było wyjaśnić, że w ciągu dnia ani na sekundę nie usiadłam. Kręcę się jak wiewiórka w kole. Mam troje dzieci, które są jeszcze w wieku przedszkolnym. Każde dziecko wymaga uwagi, jedzenia, zabawy.

W końcu znudziły mi się uwagi męża i postanowiłam pewnego dnia pokazać mu, co się stanie, gdy naprawdę usiądę.

Mąż wyszedł rano do pracy, a ja przygotowałam sobie kawę i usiadłam przy stoliku kawowym, włączając laptopa. Przeglądałam kobiece fora, interesowałam się nowościami w nowoczesnej modzie damskiej. Wtedy dzieci się obudziły. Poszłam do kuchni przygotować dla maluchów kaszę.

Smacznie zjedliśmy, ubraliśmy się i wyszliśmy na spacer, jak to przystało na poranek dzieci. Spędziliśmy na dworze około dwóch godzin. Robiliśmy zamki z piasku. Oczywiście, bez pomocy mamy się nie obejdzie. Graliśmy w piłkę nożną i rysowaliśmy kwiatki na płytkach, którymi wyłożona jest ścieżka w ogrodzie.

Potem długo pluskaliśmy się w wodzie, myliśmy brudne ręce. Talerze po kaszy leżały nieumyte, nie zdążyłam ich umyć. Przygotowałam dzieciom talerz z owocami. Podczas gdy one zajadały owoce, ja gotowałam obiad dla rodziny. Była już połowa pierwszej. Dawno nie czytałam bajek dzieciom — nigdy nie było na to czasu. Usiedliśmy obok nich. Zamilkły — słuchają.

Ojej, zasłuchana! Trzeba nakarmić dzieci i położyć je do łóżek. A sama postanowiłam poczytać nową powieść, którą dostałam na urodziny. Kiedy jeszcze będę mogła cieszyć się czytaniem? Widocznie tylko podczas drugiej ciąży, gdy leżałam w szpitalu.

Za takimi obowiązkami z dziećmi minął dzień. Nie zdążyłam się obejrzeć, jak mąż stał na progu.

— Dlaczego cała ścieżka na zewnątrz jest zasypana jabłkami? Przejście jest niemożliwe — oburzył się.

W domu sytuacja również nie była z najlepszej. W kuchni w zlewie była góra nieumytych naczyń. Dzieci po popołudniowym spacerze bawiły się swoimi zabawkami i rozrzuciły je po wszystkich pokojach. Leżały wszędzie — na podłodze, na kanapie, na fotelach.

— A to co? — zdziwił się mąż.

Wtedy z kuchni dobiegł plusk wody. Mężczyzna pobiegł tam i zobaczył, jak średniowieczna Natalia napełnia konewkę wodą, która już leje się z krawędzi zlewu na podłogę. Mężczyzna na czas zakręcił kran.

Dźwięk wody dochodził także z łazienki. Tam Marlena prała ubrania swojej lalki. Weszła do łazienki w ubraniach i pluskała się, płucząc sukienki.

Po tym dzieci poinformowały tatę, że chcą jeść.

Mąż w końcu wspiął się na drugi piętro do sypialni, gdzie spokojnie rozmawiałam przez telefon ze swoją przyjaciółką.

— Wyjaśnij mi, co to ma znaczyć?! — zapytał już zirytowany mąż.

— To wszystko, co robię od rana do wieczora. Teraz widzisz na własne oczy, „jak siedzę” — odpowiedziałam z ironią.

Mężczyzna zamilkł. Razem posprzątaliśmy pokoje, zjedliśmy kolację i rozeszliśmy się, aby odpocząć.

Po tym incydencie mąż ani razu więcej nie pytał mnie, czym się zajmuję w domu, gdy on jest w pracy.