Moja przyjaciółka długo znosiła zachowanie męża, dogadzała mu, bo chciała zachować rodzinę. Ale kiedy zrozumiała, że mąż sam chce odejść z rodziny, uprzedziła go i sama złożyła pozew o rozwód, żeby nie było wstyd przed rodziną. Ale najgorsze nie było to; później Natalia opowiedziała mi smutniejszą prawdę

Bardzo często tak bywa w życiu, że ludzie mówią: o, jej to się poszczęściło z mężem – i dużo zarabia, i wszystko do domu przynosi, szczerze kocha żonę, kocha dzieci. Ogólnie, bardzo dobry ojciec i mąż.

A potem dowiadują się, że to już drugie małżeństwo tego mężczyzny. W pierwszym małżeństwie hulał, zdradzał, a gdy się rozwiódł, to przestał nawet kontaktować się z dziećmi, płaci skromne alimenty i całkowicie odwrócił się od swojej pierwszej rodziny.

I wtedy w ogóle nie można zrozumieć, dlaczego ta sama osoba w jednym małżeństwie okazuje się złym mężem, którego nikomu by się nie życzyło, a w drugim – to nie tylko prawdziwy anioł, a nie mąż.

No bo dlaczego tak bywa?

Tak i moja przyjaciółka Natalia wyszła za mąż za Wiktora. Zamieszkali w mieszkaniu jej mamy.

Na początku wszystko było jakby dobrze między nimi, żyli jak dusza z duszą, jak to mówią. Ale z czasem okazało się, że Wiktor jest zupełnie niepracowity i obojętny wobec życia rodzinnego, co w rzeczywistości stało się dla Natalii nieprzyjemnym odkryciem.

W pracy Wiktor zarabiał jakieś grosze i na tym koniec, a praca domowa i codzienne obowiązki w ogóle go nie interesowały. Nawet chleba nigdy sam nie kupi, uważa, że to powinna robić żona albo jej mama.

A teściowa, już z przyzwyczajenia, gotowała Wiktorowi jedzenie, jakby to był jej obowiązek, gdy córka nie nadążała. Ale zięciowi i to się nie podobało, bo uważał, że mężowi powinna gotować żona.

Natalia nie raz chciała się rozwieść, ale mama odradzała jej takiej decyzji: co, mówiła, krewni powiedzą, co ludzie pomyślą, co trzeba będzie im mówić na swoje usprawiedliwienie i jak wszystko wyjaśnić, żeby o jej córce nie krążyły złe plotki?

Tak więc żyli, a z czasem Natalia urodziła córkę, więc o rozwodzie już nie myślała, bo ojciec jest potrzebny dziecku, więc trzeba chronić rodzinę i jeszcze bardziej starała się dla męża, żeby on też docenił to, co ma, i swoją rodzinę.

Tak więc żyli: mąż zarabiał grosze, nic go więcej nie interesowało, dziecko było całkowicie na Natalii, a dom na jej mamie, co było zrozumiałe, gdy żona nie mogła ze wszystkim sama zdążyć. Ale Wiktor i tak był ciągle z czegoś niezadowolony.

Mąż sam absolutnie nic nie chciał robić w domu, za to żonie za każdym razem znajdował coś do zarzucenia, chociaż Natalia bardzo się dla niego starała. W domu zawsze czysto i przytulnie, mąż zawsze w czystych i wyprasowanych ubraniach, zawsze smaczne i świeże jedzenie na stole.

Ale z czasem Natalia jednak zdecydowała się na rozwód, bo szczęśliwa w małżeństwie nie była.

Ale najgorsze dla niej wcale nie było to.

Bo już po dwóch miesiącach Natalia powiedziała mi, że Wiktor się ożenił.

Jak się później okazało, jego żona ma bardzo trudny charakter, nie bierze na siebie całej pracy, od razu wszystko postawiła na swoim miejscu. Teraz mają już dwoje dzieci, Wiktor i z dziećmi siedzi, i w domu też gotuje i sprząta. A w każdy weekend jeździ gdzieś z dziećmi, żeby żona mogła odpocząć. We wszystkim jej słucha i stara się dogodzić.

Patrzę na tę historię, która tyle lat jest przed moimi oczami, i myślę: dlaczego mężczyzna z jedną żoną był niedobry, a z inną – złoty człowiek? Jaka może być tego przyczyna? I czy żona jest w tym winna?