„Co robić, gdy stałam się niepotrzebna dla wszystkich, a dzieci wspominają o mnie tylko na święta?”
Byłam na emeryturze przez wiele lat. Na początku było trudno. Nie rozumiała, co robić z wolnym czasem. Tęskniłam za pracą i kontaktami z kolegami. Napotkałam problem, którego rozwiązania poświęciłam kilka lat. Uczyłam się żyć dla siebie.
Najpierw uporządkowałam dom. Od dawna nie przeglądałam wszystkich swoich rzeczy. Opróżniłam szafy, półki i posprzątałam balkon. Wyrzuciłam dziesięć worków śmieci. Nie rozumiem, po co wcześniej zbierałam te rzeczy?
Zaczęłam nawiązywać relacje z przyjaciółkami. Nigdzie nie chodziłam przez wiele lat. Żyłam pracą i dziećmi. Mąż zmarł siedem lat temu. Teraz spotykałam się z przyjaciółkami, żeby pogadać.
Trudno nauczyć się odpoczywać, ale jest to konieczne. Uważam, że na emeryturze trzeba żyć dla siebie. Oddaliśmy już wszystko wszystkim. Nie mamy nic więcej do oddania. Od dawna wypełniliśmy swoją misję na tej ziemi. Czas żyć dla siebie.
Wcześniej bardzo martwiłam się o swoją przyszłość. Ile rzeczy trzeba było zrobić, tylko Bóg wie. Kiedy jesteśmy młodzi, martwi nas edukacja, przyjaciele, hobby, praca, opinia innych. Po pięćdziesięciu latach życie postrzega się inaczej.
Moja życiowa droga zbliża się do końca. To nieoptymistyczne zdanie, ale prawdziwe. Wszystko, co mogę robić na emeryturze, to żyć dla siebie. Często jest mi trudno. Przyzwyczaiłam się do bycia potrzebną, ciągłego dawania. Wcześniej pomagałam dzieciom dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Teraz pomagają mi i nic nie wymagają. Dziwne uczucie niepotrzebności często mnie pochłania, ale można się z nim walczyć.
Zrozumiałam, że na emeryturze nie trzeba martwić się o innych. Muszę odpoczywać, myśleć o swoim życiu i oglądać telewizję. Mniej martwić się, ciągle dbać o zdrowie i pić pyszną herbatę.
