Zaczęliśmy spędzać ze sobą więcej czasu. Dzięki temu zrozumiałem, że nie chcę widzieć mojej żony

Moja żona zmieniła pracę. Wcześniej pracowała sześć dni w tygodniu, a my widywaliśmy się rzadko. Razem spędzaliśmy czas tylko wieczorem, gdy kładliśmy się spać. Teraz pracuje cztery dni w tygodniu po sześć godzin. Bardzo podoba jej się nowy grafik, i choć cieszę się z tego, jest pewien problem.

Żona ma teraz więcej wolnego czasu. Mieszkanie stało się czystsze, jest więcej gotowanych potraw, ale ja nie potrafię z nią wytrzymać. Często chodzi niezadowolona. Narzeka, że w mieszkaniu są popsute klamki, cieknące krany i skrzypiące drzwi. Proponowałem wynająć fachowca, ale żona chce, żebym to wszystko naprawił sam. Mój tryb pracy się nie zmienił – pracuję pięć dni w tygodniu po 15 godzin. W weekendy chcę odpocząć, a nie zajmować się naprawami.

Rozmawianie z żoną nie ma sensu. Jest przekonana, że mąż sam powinien naprawiać wszystkie usterki w domu. To błędne koło.

Wcześniej, w swoje dni wolne, żona spała albo oglądała telewizję. Nigdy nie kłóciliśmy się o brak czasu dla siebie. Gdy oboje dużo pracowaliśmy, woleliśmy odpoczywać w ciszy. Rozumieliśmy się nawzajem. Teraz żona kłóci się ze mną w każdy mój wolny dzień. Przeszkadza mi odpoczywać. Gdy tylko się położę, żona hałasuje, tłucze naczyniami, włącza głośno muzykę. W ten sposób się na mnie mści.

Zacząłem zauważać nawyki mojej żony, które mnie irytują. Mówi bardzo głośno, nie zna normalnego tonu głosu. Od jej ciągłego krzyku, a inaczej nie mogę nazwać jej „rozmów”, boli mnie głowa. Wcześniej tego nie zauważałem – pewnie dlatego, że wcześniej była bardziej zmęczona i nie miała siły na krzyki.

Codziennie rano wstaje o szóstej, włącza muzykę i przygotowuje śniadanie. Ja i tak śpię mało, a teraz nie mogę odpocząć nawet rano.

Żona ciągle robi mi wyrzuty, że nie chcę z nią iść na kawę albo na spacer. Uważa, że spędzamy razem za mało czasu. Ja chcę po prostu odpocząć, a nie wychodzić z domu.

Męczę się w towarzystwie mojej żony. Dawniej nasze małżeństwo mi się podobało, teraz już nie. Nie chcę widzieć tej kobiety, słuchać jej głosu ani mieszkać z nią w jednym domu. Chcę odpocząć w ciszy, ale zamiast tego słucham jej wyrzutów i kłótni. Rozumiem, że na nowym stanowisku nie męczy się zbytnio, dlatego szuka dram w naszej rodzinie.

Ta sytuacja uświadomiła mi, jak bardzo się od siebie różnimy. Moja żona nie pasuje do mnie, a ja do niej. Nie wiem, co kiedyś w niej widziałem. Jak przeżyłem z nią dziesięć lat? To wie tylko niebo.

Próbowałem naprawić sytuację. Proponowałem żonie, żeby znalazła sobie hobby. Spróbowała robić na drutach – nie wyszło. Wzięła się za haftowanie, ale zabrakło jej cierpliwości. Próbowała piec torty, ale kucharka z niej marna. W końcu zirytowała się i stwierdziła, że więcej nie będzie szukać swoich talentów.

Kłótnie jednak nie ustały. Zacząłem namawiać ją na spotkania z koleżankami. Na początku wracała zadowolona – wspólne wyjścia miło ją męczyły, więc kłóciliśmy się rzadziej. Mniejsze konflikty nadal się zdarzały, ale były rzadsze. Już się cieszyłem, ale na próżno. Żona pokłóciła się ze wszystkimi swoimi przyjaciółkami. Teraz chodzi po mieszkaniu jeszcze bardziej zirytowana.

Po co zmieniała grafik pracy? Lepiej by było, gdyby została przy starym. Męczę się w jej towarzystwie. Ma zbyt dużo wolnego czasu i nie wie, co z nim robić. Żona męczy mnie swoimi krzykami i kłótniami. Nie chcę jej widzieć. W pracy czuję się lepiej niż w domu – traktuję ją jak odpoczynek.

Postanowiłem jeszcze z nią pomieszkać i spróbować coś zmienić. Jeśli nic się nie poprawi, złożę pozew o rozwód. Jestem człowiekiem, a nie robotem. Potrzebuję odpoczynku i szacunku. Jestem strasznie zmęczony całą tą sytuacją.