Wracam pewnego piątku do domu – widzę, w kuchni siedzi teściowa. Płacze, że mąż wyrzucił ją z domu. Nie uwierzyłam słowom teściowej, ale mój mąż zawsze święcie wierzy we wszystko, co mówi jego mama. A rano przyjechał do nas teść i zrozumiałam prawdziwy powód wizyty teściowej u nas

Jestem już od siedmiu lat mężatką i nie przestaję dziwić się swojej teściowej. Nie mogę przyzwyczaić się do jej zachowania. Musi wiedzieć o naszej rodzinie wszystko, do najdrobniejszych szczegółów. Interesuje ją, co gotuję na śniadanie, obiad i kolację dla jej syna, co kupiliśmy i za ile, czym zajmujemy się wieczorami i w weekendy.

Mój mąż nie jest jedynym synem – ma jeszcze starszego brata. I jego rodzinę też kontroluje – chce być na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami i sprawami synowej i syna.

Pewnego razu wyłączyłam telefon i nie odpowiadałam na jej telefony cały wieczór. A rano już była u nas – mówi, że martwiła się, dlaczego nie odbieramy. I zaczęła mieć do nas pretensje, jak tak można, cały wieczór nie odbierać telefonu od mamy.

Wracam któregoś piątku do domu – widzę, w kuchni siedzi teściowa. Płacze, że mąż wyrzucił ją z domu. Coś mi w to nie bardzo chce się wierzyć. Są w małżeństwie już ponad trzydzieści lat, a mój teść to całkiem rozsądny człowiek.

Nie uwierzyłam słowom teściowej, ale mój mąż zawsze święcie wierzy we wszystko, co mówi jego mama. Zrozumiawszy, że dziś teściowa zostaje u nas na noc, poszłam przygotować rozkładane łóżko w pokoju syna.

A teściowa mnie zaskoczyła:

– Dziś prześpię się w waszej sypialni, a ty idź do pokoju syna.

Mąż zrozumiał, że jeszcze chwila, a nie wytrzymam, i zaczął tłumaczyć, że mamie w sypialni będzie niewygodnie, że on chrapie, a ja już się do tego przyzwyczaiłam. Słowem, teściowa z kwaśną miną się zgodziła. Ale jej pragnienie wślizgnięcia się do naszego małżeńskiego łóżka pozostało dla mnie niezrozumiałe.

Rano przyjechał do nas teść. Rozmawiali, jakby nic się nie stało. Zaproponowałam teściowi herbatę. Powiedział mi, że teściowa sama postanowiła przyjechać do nas na noc. Próbował ją od tego odwieść, więc się pokłócili.

Zdaje się, że w mojej głowie zaczęła układać się układanka. Teściową zawsze interesowało, co mój mąż daje mi na urodziny. Dla siebie zawsze wymagała ładnych, drogich prezentów. Tak było co roku. A co mąż daje mi – trzymaliśmy w tajemnicy. I oto w sobotę miały być moje urodziny, więc zjawiła się u nas w piątek, żeby niczego nie przegapić. Ale nie zamierzaliśmy świętować, a prezentem dla mnie miał być wyjazd nad morze, który przełożyliśmy na lato.

Widząc, że rano nic się nie dzieje, teściowa była trochę rozczarowana. A tu jeszcze teść po nią przyjechał. Nie pozostało jej nic innego, jak wrócić do domu.

Mimo wszystko, moja teściowa to dziwna kobieta. Mogła po prostu poprosić o wizytę, nie odmówilibyśmy. Jeszcze teścia okłamała, że ją wyrzucił. Dobrze, że ta wizyta skończyła się tak szybko.

Wieczorem miło spędziliśmy czas w wąskim gronie rodzinnym. Teściowa dzwoniła do nas jeszcze kilka razy, bo nie mogła się uspokoić. Ciekawe, że z okazji urodzin nawet mnie nie pozdrowiła. Uważa, że to nie jest konieczne. My jesteśmy zobowiązani dawać jej prezenty i składać życzenia, a dla mnie nie znalazła nawet kilku słów gratulacji.