“Nie mogę wybaczyć rodzicom, że nie pomogli mi spłacić kredytu hipotecznego!” – prawdziwa historia naszej czytelniczki

Każdy, kto kiedykolwiek zmagał się z problemem mieszkaniowym, wie, jak trudne, a czasem wręcz niemożliwe jest jego rozwiązanie. Dlatego opowiem wam swoją historię od początku.

Moja rodzina składała się z pięciu osób, a wszyscy mieszkaliśmy razem w domu ojca. Dom był wystarczająco duży, aby każdy miał swoją przestrzeń. Byłam najmłodszym dzieckiem, dlatego, gdy moi dwaj starsi bracia się wyprowadzili, nadal mieszkałam z rodzicami aż do 20. roku życia. Wtedy poznałam swojego przyszłego męża, a rok później wzięliśmy ślub.

Na początku naszego małżeństwa wynajmowaliśmy mieszkanie i cieszyliśmy się samodzielnym życiem. Po dwóch latach dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W tamtym momencie oboje mieliśmy stałą pracę i stabilne dochody, ale żeby zapewnić naszemu dziecku lepszą przyszłość, zdecydowaliśmy się na chwilowy powrót do moich rodziców.

Liczyliśmy, że to będzie nie tylko finansowa korzyść, ale też pomoc dla moich rodziców. Często odwiedzaliśmy ich w weekendy, by pomagać w pracach domowych, a dla dziecka wieś z czystym powietrzem i naturą wydawała się lepszym miejscem niż hałaśliwe miasto.

Przedstawiliśmy nasz plan rodzicom, ale oni kategorycznie odmówili. Powiedzieli, że nie ma mowy, abyśmy mogli z nimi zamieszkać. Ich głównym argumentem było to, że małe dziecko jest głośne i zakłóci ich spokój. Ta odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła, bo dom był na tyle duży, że gdybyśmy zamieszkali w przeciwległym końcu, rodzice praktycznie by nas nie zauważali.

Mimo że odmowa była bolesna, nie chcieliśmy z nimi się kłócić, więc ją zaakceptowaliśmy.

Zrozumieliśmy, że dłuższe życie w wynajmowanym mieszkaniu nie jest możliwe. Postanowiliśmy kupić własne mieszkanie na kredyt. Mieliśmy pewne oszczędności, ale były one niewystarczające. Myśleliśmy o wzięciu kredytu, ale mój mąż nadal pracował nieoficjalnie, więc bank odmówił. Ja z kolei nie mogłam go zaciągnąć, bo byłam na urlopie macierzyńskim.

W końcu zaproponowałam mężowi, żebyśmy poprosili o pomoc moich rodziców. Przecież wcześniej często pomagaliśmy im finansowo, więc uznałam, że teraz oni mogliby pożyczyć nam pieniądze, które oddawalibyśmy w ratach. Nawet nie brałam pod uwagę, że mogą odmówić.

Ale rzeczywistość mnie zaskoczyła. Gdy tylko usłyszeli o naszej prośbie, odpowiedzieli, że nie mają pieniędzy i ucięli rozmowę.

Kilka dni później dowiedziałam się, że tego samego dnia pomogli mojemu bratu w zakupie samochodu. Poczułam ogromny żal i straciłam ochotę na jakiekolwiek kontakty z rodzicami. Oni zresztą również nie wykazywali zainteresowania naszym życiem. Spotykaliśmy się jedynie na rodzinnych uroczystościach, a poza tym unikaliśmy siebie nawzajem. Nawet na moją wypisę ze szpitala po porodzie nie przyjechali.

Do dziś zastanawiam się, czy mogę kiedykolwiek wybaczyć rodzicom. Ich postawa nie tylko sprawiła mi ból, ale także wpłynęła na nasze relacje. Czy można odbudować więzi, gdy czuje się, że zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani?

Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale wiem jedno: to doświadczenie zmieniło moje podejście do rodziny i pokazało, jak ważne jest wsparcie bliskich, zwłaszcza w trudnych momentach życia.