Anna kupiła nową lodówkę. Postawiła ją nie w kuchni, ale w swoim pokoju, a drzwi zamknęła na klucz. – Jak możesz tak postępować – płakała rano jej mama
– Szczerze mówiąc, sama rozumiem, że sytuacja jest absurdalna, ale inaczej się nie da – przyznała mi kiedyś Anna. – Sprzedać mieszkanie i podzielić pieniądze między mnie i mamę? Ale moja mama kategorycznie się temu sprzeciwia.
Anna ma teraz 24 lata. Jest panną z wykształceniem. Pracuje na dość dobrej, jak na jej wiek, posadzie. Ale jej życie w domu rodzinnym trudno nazwać udanym.
Anna jest współwłaścicielką połowy mieszkania, w którym mieszka z mamą. Lokum było własnością ojca, a po jego śmierci ona i mama odziedziczyły je po połowie. Anna miała wtedy dopiero 18 lat. Sześć lat temu, kiedy rodzina straciła ojca, który zarabiał dobrze i dbał o bliskich, życie matki i córki stało się trudne. Mama zrezygnowała z pracy, kiedy Anna miała 3 lata. Nie wróciła z urlopu macierzyńskiego, ponieważ pensja męża pozwalała jej zajmować się domem.
– Co teraz zrobimy – płakała mama, kiedy zabrakło dobrego męża – mam już prawie 40 lat, gdzie mnie zatrudnią? Sprzątać podłogi?
Mama, przyzwyczajona do wizyt w salonach kosmetycznych i zakupów nowych rzeczy, nie mogła związać końca z końcem. Na początku pomagał jej brat, ale kiedy zobaczył, że siostra nawet nie próbuje znaleźć żadnej pracy, odpuścił.
– Powinnaś iść do pracy, siostro – powiedział w końcu wujek Anny. – Gdziekolwiek, gdzie cię przyjmą. Mam własną rodzinę, dwoje dzieci, nie dam rady ciągle was wspierać.
– Poznajcie się – powiedziała pewnego dnia mama Annie. – To Andrzej, i zamieszka z nami.
Mama postanowiła rozwiązać problem braku pieniędzy po swojemu: wyszła za mąż. Andrzej pracował i zarabiał, ale jego relacje z Anną nie układały się.
– Tylko mieszka tu i je – mówił codziennie Andrzej, kiedy poczuł się w mieszkaniu jak u siebie. – Sprzątaj, gotuj. Jakie lekcje? Jakie studia? Do pracy trzeba iść, co ja mam cię utrzymywać?
Anna mogłaby wiele powiedzieć o swoim ojczymie, miała niewielkie stypendium, ale mama zabierała je całe. Nie broniła córki przed Andrzejem, bo bała się stracić żywiciela rodziny.
– Co my bez niego zrobimy? Jak sobie poradzimy? – powtarzała mamie. – Więc lepiej przemilcz to wszystko, nie kłóć się. Jest dobry, teraz nas utrzymuje.
Anna skończyła kolegium zamiast uniwersytetu i poszła do pracy. Przez cały ten czas była traktowana jak niepotrzebny ciężar w swoim domu, obciążenie dla ojczyma, który skrupulatnie liczył, ile kosztuje jej utrzymanie.
– Pół roku po tym, jak zaczęłam pracować – opowiadała Anna – kupiłam sobie lodówkę i postawiłam ją w swoim pokoju, bo ojczym zamknął lodówkę, którą kupił tata, w ich sypialni.
– Pracuje? – powiedział Andrzej. – To niech je za swoje. I sama sobie gotuje.
– Mama znów milczała, kiedy Andrzej przedstawiał mi rachunki za media, a ja musiałam mu oddawać pieniądze.
Ale ich szczęście nie trwało długo. Andrzeja zwolniono z pracy, a mama Anny nie miała nawyku pracowania.
– I zaczęły się najazdy na moją lodówkę – wspomina Anna. – Wtedy jeszcze nie miałam zamka w drzwiach.
Dziewczyna w końcu nie wytrzymała: dwójka dorosłych, bezrobotnych ludzi, rachunki za media, które w całości spoczywały na jej barkach.
– Poszłam, rozdzieliłam rachunki, założyłam nowe drzwi do swojego pokoju i mocny zamek. Ile można? Andrzej już od ośmiu miesięcy siedzi bez pracy, a moja mama nadal milczy.
– Jak możesz tak postępować? – zdenerwowała się mama Anny. – Tak, mamy teraz z Andrzejem ciężko, ale tyle mu zawdzięczamy! Wychował cię, karmił. Powinnaś mu pomóc, a ty zamknęłaś lodówkę na klucz.
– To ty mu pomagaj – odparła Anna. – On karmił tylko ciebie, ja mu nic nie jestem winna. I to nie ja pierwsza zaczęłam chować jedzenie.
Anna już dobrze wie, co odpowiedzieć na zarzuty o „wychował, karmił”. Choć wie też, że życie w takich warunkach jest nie do zniesienia.
– Nie sprzedam tego mieszkania, nie mam pieniędzy, żeby dołożyć. Będziesz się sądzić z własną matką?
Anna nie myśli o zamążpójściu, bo nie spotkała jeszcze odpowiedniego człowieka. Nie zamierza jednak wychodzić za mąż tylko po to, żeby uciec z takiego życia.
– Wziąć do swojego pokoju lokatorów, jak radzi jedna z przyjaciółek – zastanawia się Anna – a sama wynająć kawalerkę? Moi lokatorzy nie pokryją wszystkich kosztów, ale przynajmniej oszczędzę sobie nerwów.
Dwa tygodnie temu Andrzej nagle wyprowadził się z mieszkania. Mamie Anny mąż, który nie wnosi pieniędzy do rodziny, okazał się niepotrzebny. Ale córka nadal zamyka swój pokój i nie oddała lodówki do kuchni.
– Niech moja mama idzie do pracy – uważa Anna. – Mi też nie było łatwo mieszkać z nią.
Anna boi się, że rodzina i znajomi będą ją osądzać, ale jest jej bardzo przykro z powodu swojego dzieciństwa.
