Po powrocie od przyjaciółki żona zażądała rozwodu
Maria weszła do mieszkania przemoczona do suchej nitki po tym, jak złapała ją ulewa. Potknęła się o stertę butów w przedpokoju i już chciała coś powiedzieć pod nosem, gdy nagle w jej stronę wybiegł synek, Szymon.
– Mamusia wróciła! – zawołał radośnie chłopiec.
– Witaj, synku! – przytuliła go mocno Maria.
Mąż, Jakub, nawet nie wstał z kanapy, by przywitać żonę. Był zbyt zajęty – przewijał wiadomości na Facebooku w telefonie.
– O, hej, Maryśka! A co na kolację? Głodny jestem! – rzucił, ledwo odrywając wzrok od ekranu.
– Co? Cały dzień siedzisz w domu i nawet nie zjadłeś? – oburzyła się Maria.
– No bo czekaliśmy na ciebie… – odpowiedział Jakub obojętnie.
– Czekaliście? Czekanie to znaczy, że coś przygotowaliście i czekacie, a nie siedzenie z pustą lodówką! – odparła zirytowana.
– Ale przecież to ty jesteś gospodynią w domu.
Maria zaklęła pod nosem i poszła do kuchni. Zajrzała do lodówki, która, jak się okazało, faktycznie była pusta. Szymon przez cały dzień nic nie jadł. Maria chciała zamówić jedzenie z dostawą, ale Jakub stwierdził, że “nie będzie jeść tego świństwa”. Jej cierpliwość była na wyczerpaniu. Cała przemoczona, zmęczona po podróży, marzyła jedynie o ciepłej kąpieli, ale nie było na to szans.
Obierając ziemniaki, Maria wspominała ostatnie trzy dni, które spędziła u swojej dawnej przyjaciółki Natalii w sąsiednim mieście. Było cudownie – rozmowy, śmiechy, czas dla siebie. Tam Maria czuła się jak dawniej. Ale nie wróciła do domu na stałe. Przyjechała tylko po to, by zabrać syna i swoje rzeczy.
Powrót do przeszłości
Podczas wizyty u Natalii spotkała swojego byłego chłopaka, Dawida. Kiedyś rodzice Marii zmusili ich do rozstania, a ona poślubiła Jakuba, syna przyjaciółki matki. Teraz Dawid wyglądał jeszcze lepiej – wysportowany, przystojny, a na dodatek odniósł sukces zawodowy. Rozmawiali o życiu i Maria zrozumiała, jak bardzo zmarnowała swoje życie z Jakubem, który nigdy jej nie doceniał. “Żeniłem się z figurą” – mawiał, a jedyną dobrą rzeczą w ich związku było narodziny syna.
Dawid wyznał Marii, że wciąż coś do niej czuje, i zaproponował, by przeprowadziła się do niego z Szymonem. Maria, choć miała wątpliwości, obiecała, że to przemyśli.
Decyzja
Podczas kolacji Jakub, jak zwykle, grymasił przy ziemniakach, które Maria przygotowała specjalnie dla syna. Patrząc na męża, próbowała znaleźć w nim coś, co kiedyś mogła pokochać. Ale przecież nigdy go naprawdę nie kochała – poślubiła go pod presją matki.
Po kolacji poprosiła Jakuba o rozmowę.
– Słuchaj, muszę ci coś powiedzieć. Chcę rozwodu – powiedziała bez emocji.
– Co? Nie rozumiem… – spojrzał na nią zszokowany.
– Szymon i ja wyjeżdżamy. – oznajmiła stanowczo.
Jakub wybuchł. Zaczął krzyczeć, rozbijać naczynia, obrzucać Marię obelgami.
– Gruba krowa! Kto cię weźmie? Myślisz, że znajdziesz lepszego? Nie rozśmieszaj mnie! – wrzeszczał.
Maria nie dała się sprowokować. Szybko spakowała walizkę, wzięła syna za rękę i wyszła, gdy Jakub był zajęty swoją furią. Taksówka już na nich czekała.
Nowy początek
Wsiadając do samochodu, Maria zadzwoniła do Dawida.
– Cześć, Dawid. Jedziemy z Szymonem na dworzec – powiedziała drżącym głosem.
– Nie, kochana, jedźcie prosto do mnie. Powiedz kierowcy, że zapłacę – odpowiedział Dawid.
Maria poczuła dziwną mieszankę strachu i radości. Była roztrzęsiona, ale po raz pierwszy od lat czuła, że ktoś się o nią troszczy. W sercu pojawiło się dawno zapomniane uczucie – miłość i nadzieja na lepsze życie.
