Często wracałam z pracy później niż mój mąż, całkowicie wyczerpana. Pewnego dnia Michał zaprosił mnie na poważną rozmowę i powiedział, że tak dłużej być nie może, że muszę dokonać wyboru. Tak pojawił się problem, że Michał nie uważał już, że powinnam pracować. Zaczął namawiać mnie, bym zajęła się wyłącznie domem, ale ja tego nie chcę
Zaraz po szkole wyjechałam do stolicy, bo wiedziałam, że nie mogę liczyć na niczyją pomoc. Gdy miałam osiem lat, zmarł mój ojciec. Mieszkaliśmy wtedy w jego domu. Nie minął tydzień, a przyjechały moje ciotki, rodzone siostry ojca, i wyrzuciły nas z mamą na ulicę. Przekonywały, że zgodnie z prawem dom należy do nich. Dały nam trzy dni na spakowanie rzeczy i opuszczenie domu.
Nie miałyśmy dokąd pójść. Przez dwa dni spałyśmy na dworcu, a potem mama znalazła samotną starszą panią i umówiła się z nią, że będzie jej pomagać w zamian za dach nad głową.
Później mama znalazła pracę i wynajęła nam małe mieszkanie na obrzeżach miasta. Starałam się dobrze uczyć, żeby mama nie musiała się o mnie martwić. Wiedziałam, że tylko dzięki edukacji mogę sobie poradzić w życiu. Już jako dziecko obiecałam sobie, że będę polegać tylko na własnych siłach. Nigdy nikogo o nic nie poproszę. Chciałam być samodzielna i niezależna.
I prawie mi się to udało. Na studiach byłam jedną z najlepszych studentek, miałam świetne oceny. Podczas praktyk w jednej ze stołecznych firm zauważono mnie i najpierw zaproponowano mi dorywczą pracę, a potem pełny etat. W takich firmach zarobki są przyzwoite, więc moje sprawy szybko zaczęły się układać. Mogłam utrzymać siebie i pomagać mamie. Pozwalałam sobie nawet na zagraniczne wyjazdy, choć rzadko, bo dużo pracowałam.
W pracy poznałam wspaniałego mężczyznę – Michała. Był kierownikiem całego działu. Mówiono, że jego rodzice są bardzo zamożni, co było widać po jego wyglądzie i manierach – zawsze starał się być idealny. W tamtym czasie nie przypominałam już tej prowincjonalnej dziewczyny, która przyjechała podbijać stolicę. Zarabiałam dobrze, więc dobrze wyglądałam.
Pewnego dnia zostałam w pracy do późna, kończąc projekt. Michał również został tego wieczoru. Zaczęliśmy rozmawiać i nie zauważyliśmy, kiedy zrobiło się ciemno. Michał odwiózł mnie wtedy do domu, a od tego momentu zaczął poświęcać mi coraz więcej uwagi. Bardzo mnie to cieszyło, ale wiedziałam, że nie jestem dla niego odpowiednią partią – kim on jest, a kim ja.
Kiedy zorientowałam się, że Michał ma wobec mnie poważne zamiary, postanowiłam powiedzieć mu prawdę. Bałam się jego reakcji, ale ku mojemu zdziwieniu Michał spokojnie przyjął informację, że nie pochodzę z zamożnej rodziny. Niedługo potem poznał moją mamę i obiecał przedstawić mnie swoim rodzicom. Oni również przyjęli mnie bardzo spokojnie.
Pobraliśmy się i zamieszkaliśmy w mieszkaniu Michała. Czułam się jak w bajce o Kopciuszku. Michał rzeczywiście był bardzo bogaty, a ja nawet nie marzyłam o takim życiu.
Michał dużo pracował i szybko awansował, ale to bardzo go męczyło. Ja również starałam się nie zostawać w tyle, przez co nie miałam czasu na domowe obowiązki. Wtedy pojawił się problem: Michał uznał, że nie powinnam już pracować. Namawiał mnie, bym zajęła się wyłącznie domem. Powtarzał, że miło by było wracać do domu, gdzie czeka na niego żona z ciepłą kolacją i otwartymi ramionami. A tymczasem ja często wracałam później od niego, zupełnie wyczerpana.
Michał zapewniał mnie, że jego zarobki w pełni nas utrzymają i że nie muszę martwić się o pieniądze. Ale jak miałam mu wytłumaczyć, że moje obawy sięgają znacznie głębiej? Obiecałam sobie, że będę polegać tylko na sobie. Nie chcę być zależna od męża. Boję się, że Michał się zmieni, gdy jego dochody będą jedynym źródłem utrzymania. Boję się, że pewnego dnia, podobnie jak wiele lat temu, mogę zostać sama z dzieckiem i bez środków do życia.
Rozumiem, że w takim zawieszeniu nasz związek długo nie przetrwa. Nie chcę go stracić. Zaproponowałam zatrudnienie pomocy domowej, ale Michał się nie zgodził. Chce, żebym została w domu, a nawet dał mi do zrozumienia, że marzy o potomku. Nie wiem, co robić – czy wybrać rodzinę i poświęcić się tworzeniu domowego ciepła, czy nadal polegać tylko na własnych siłach.
