Zrozumiałam, że ktoś coś nagadał mojemu mężowi, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam co

Moje życie toczyło się w wielkim mieście – Warszawie, ale mój mąż, poza swoją wsią, niewiele widział.

Poznaliśmy się kilka lat temu, kiedy postanowił przyjechać do stolicy, by zarobić trochę pieniędzy. Od razu zauważyłam, że ma spokojny charakter i jest dość zaradny. Obecnie mieszkamy u moich rodziców.

Mój mąż pochodzi z wielodzietnej rodziny, jest najstarszym z pięciorga rodzeństwa. Rodzice doradzili mu, aby wyjechał do Warszawy i tam szukał pracy. Cieszyłam się, że dzięki nim się poznaliśmy, ale już po pierwszym spotkaniu z jego rodziną zrozumiałam, że dogadanie się z nimi będzie prawie niemożliwe.

Jego młodsza siostra postanowiła mnie ośmieszyć na naszym weselu, bo czymś jej podpadłam. Później dowiedziałam się, że cała jego rodzina ma zwyczaj często zaglądać do kieliszka.

Pozostałe dzieci w rodzinie to lenie, które nawet nie wiedzą, co to praca. Cała odpowiedzialność za ich rodzinę spadła na mojego męża. Kiedy przyszło do dzielenia majątku, jego rodzice postanowili przepisać wszystko na najmłodszego syna, który nigdy im nie pomagał. Reszta rodzeństwa nie dostała nic.

Rozmawialiśmy z mężem na ten temat i doszliśmy do wniosku, że warto poprosić jego rodziców, by przynajmniej część domu zapisana była na niego. Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość – może stracić pracę lub wszystkie oszczędności. Jednak zaledwie pół roku później zauważyłam, że mąż zaczął na mnie podejrzliwie patrzeć i unikać mnie w niektórych sytuacjach. Domyślałam się, że ktoś coś mu o mnie nagadał, ale nie wiedziałam jeszcze, co dokładnie.

Z czasem mąż zaczął regularnie pić alkohol. Po pijaku urządza awantury i mówi, że będzie oszczędzał na swoje mieszkanie, aby uniezależnić się od wszystkich. Nie podoba mi się, co się z nim dzieje. Już nawet grozi mu zwolnienie z pracy, a ja ledwo wiążę koniec z końcem, bo muszę spłacać kredyty jego rodziny.

Zaczęłam rozważać rozwód, bo cała jego rodzina jest wobec mnie wrogo nastawiona. Co mnie przy nim trzyma?

Niech wraca na swoją wieś, jeśli woli wierzyć im i ich plotkom niż mnie.