Pewnego razu, po wielu latach małżeństwa, zdobyłam się na odwagę i zapytałam męża, czy wciąż mnie szczerze kocha tak, jak zaraz po ślubie. Roman spojrzał na mnie z niezrozumieniem, chwilę milczał, a potem odpowiedział: – Nie rozumiem cię. Czego jeszcze ci brakuje? Dużo zarabiam, masz wszystko, o czym inne kobiety mogą tylko marzyć. Jego odpowiedź mnie zasmuciła, a ja zaczęłam patrzeć na kobiety, które nie poświęciły się rodzinie, lecz budowały swoje kariery, potrafiły dobrze zarabiać i dbać o siebie. Zaczęłam im zazdrościć
Już dawno przestałam wierzyć w prawdziwą miłość. A raczej w tę miłość, która towarzyszyła nam na początku wspólnego życia z Romanem.
Poznaliśmy się jeszcze na uniwersytecie. On był wtedy ambitnym młodym mężczyzną z wielkimi planami na przyszłość, a ja – po prostu studentką z niewielkim bagażem marzeń i ciekawością życia.
Uczucie, że to właśnie mnie wybrał, napełniało moje serce radością, wierzyłam, że to będzie na całe życie.
Jednak lata zmieniły wszystko.
Przez te wszystkie lata Roman osiągnął sukces, stał się bogaty, popularny w swoim środowisku. Ja natomiast zostałam w domu, opiekowałam się dziećmi, zajmowałam codziennymi obowiązkami, starając się wyglądać na zadbaną i piękną żonę.
Wtedy myślałam, że to część moich obowiązków, część tego idealnego obrazu, który kreśliłam dla naszej rodziny. Ale z czasem zrozumiałam, że ten obraz już nie istnieje.
Nie miałam ani jego uwagi, ani wsparcia emocjonalnego, ani tego prostego szczęścia, które kiedyś nas łączyło.
W ostatnich latach Roman rzadko bywał w domu. A jeśli już wracał, był zmęczony pracą lub całkowicie pochłonięty swoimi myślami. Nawet zwykła rozmowa ze mną go nie interesowała, a ja czułam, że staję się dla niego coraz bardziej obca.
Pamiętam, jak pewnego dnia uznałam, że dłużej tego nie zniosę. Przez te wszystkie lata żyłam w jego cieniu, oddawałam siebie rodzinie, dzieciom, a on po prostu żył własnym życiem poza domem.
Poprosiłam go o rozmowę:
– Nawet nie zauważasz, jak zmienił się nasz dom – powiedziałam z niepokojem w głosie. – Jak zmieniłam się ja. Przestałeś zwracać na mnie uwagę, już mnie nie widzisz. Nie rozmawiamy szczerze, jak dawniej, jak wtedy, gdy dopiero się pobraliśmy.
Roman tylko na mnie spojrzał, po czym odwrócił wzrok i powiedział:
– Pracuję dla ciebie i dla naszych dzieci. Masz wszystko, o czym marzyłaś. Nie rozumiem, czego ci jeszcze brakuje.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Jak wytłumaczyć człowiekowi, który ma wszystko, dlaczego jego sukcesy i pieniądze nie mogą zastąpić szczęścia w domu i miłości jego żony?
Czułam się samotna i zaczęłam zadawać sobie pytania, czy warto tak dalej żyć. Żyć z nim, ale jednocześnie bez niego.
W tamtym czasie jedyną osobą, która mnie wspierała, była moja siostra. Jednak nawet ona mnie nie rozumiała.
– Czego ty od niego chcesz? – zapytała, gdy opowiedziałam jej o swoich troskach. – Przecież masz wszystko, czego potrzebujesz! Pieniądze, dom, wakacje, dzieci. Czego ci jeszcze brakuje?
Patrzyłam jej w oczy i nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Co mogłam jej powiedzieć? Nie mogła zrozumieć tego, co czułam.
Nie byłam szczęśliwą, beztroską kobietą. Byłam samotna w swojej rodzinie, w swoim domu. Najgorsze było to, że czułam, jak jego świat beze mnie był pełen i jasny, ale nie było w nim miejsca dla mnie.
Z czasem zdałam sobie sprawę, że moje zdanie dla Romana nic nie znaczy. Zaczęłam się zastanawiać, czy warto dalej żyć w tym pustym, pozbawionym barw świecie, gdzie nikt mnie nie słucha i nie rozumie, ale gdzie mam wszystko, co potrzebne do życia. Czy może powinnam odejść, nawet jeśli zostanę z niczym?
Przez te wszystkie lata poświęcałam siebie rodzinie, nie zdobyłam dobrej profesji, nie nauczyłam się zarabiać. Jak miałabym zacząć życie od nowa?
Zebrałam całą swoją odwagę i zapytałam Romana:
– Kochasz mnie jeszcze? Czy po prostu się przyzwyczaiłeś, a teraz chcesz, żebym nadal odgrywała rolę żony, która udaje, że wszystko jest w porządku?
Roman spojrzał na mnie, jakby nie do końca rozumiał, o co pytam, i odpowiedział:
– Daję ci wszystko, czego potrzebujesz. Sama wybrałaś takie życie. Chcesz, żebym siedział w domu i zajmował się rodziną? Nie mogę. Masz to, czego inni mogą ci zazdrościć. Powinnaś być za to wdzięczna.
Nie mogłam już tego słuchać. Czułam, jak moje serce pęka. I zaczęłam zadawać sobie pytanie, czy mogę dalej tak żyć w tym małżeństwie? Może naprawdę powinnam zostawić męża? Ale co wtedy ze mną będzie? Bez pieniędzy, bez wsparcia, bez perspektyw?
Zaczęłam patrzeć na kobiety, które miały kariery, własne zainteresowania i szczęśliwe związki. Z zazdrością myślałam, że ja też kiedyś mogłam taka być.
Kto mi pomoże znaleźć odpowiedzi na te pytania? Czy mogę sama podjąć tę decyzję? Nie wiem, co robić.
