Mój zięć pomógł mi z remontem na działce, a teraz żąda zapłaty za swoje usługi. Przecież jesteśmy jedną rodziną! Jak w ogóle można się tak zachowywać?

Nawet nie przypuszczałam, że wśród członków mojej rodziny są drobiazgowe i materialistyczne osoby, które potrafią wyciągnąć pieniądze nawet od swoich bliskich. Próbowałam spojrzeć na tę sytuację z innej perspektywy, ale wciąż nie mogę zrozumieć takiego zachowania.

Moja jedyna córka związała swoje życie z kolegą z dzieciństwa. Z jego rodziną znam się od dawna, kiedyś mieszkaliśmy na jednej ulicy i nasze dzieci często spędzały razem czas. Później jego rodzina się przeprowadziła, ale los znów połączył nasze dzieci.

Teraz życie mojej córki układa się dobrze. Z mężem żyją zgodnie, niedawno kupili samochód, prawie spłacili za niego kredyt, a wnuczka ma już dwa lata. Córka z mężem myślą o własnym mieszkaniu, chcą wziąć kredyt hipoteczny, a póki co wynajmują mieszkanie.

Mój zięć ma złote ręce, co rzadko się zdarza wśród młodych ludzi. Zna się na elektronice, sprzęcie, remontach, potrafi naprawić prawie wszystko. Dzięki tym umiejętnościom często ma dodatkowe dochody. Za niewielką opłatą wykonuje solidne remonty znajomym i naprawia zepsuty sprzęt.

Moja córka również nie zostaje w tyle – nawet na urlopie macierzyńskim potrafi zarobić. Skończyła kurs przedłużania rzęs i przyjmuje klientki w domu. Jak tylko wnuczka pójdzie do przedszkola, córka planuje zatrudnić się w salonie kosmetycznym i kontynuować naukę.

W dni, kiedy córka pracuje, przyprowadza wnuczkę do mnie. Zazwyczaj nigdy nie odmawiam. Jeśli mam jakieś plany, przekładam je albo biorę wnuczkę ze sobą. Uważam, że w rodzinie trzeba sobie pomagać. A wnuki to przecież największa radość dla wszystkich babć i dziadków – swoją wnuczkę po prostu uwielbiam.

Prawie całe lato spędzam na działce. Zwykle zabieram ze sobą wnuczkę – i mi jest weselej, i młodzi rodzice mogą zająć się swoimi sprawami lub trochę odpocząć. Córka z mężem również lubią przyjeżdżać na działkę. Latem spędzają tam weekendy, grillują i odpoczywają na łonie natury. Czasami zostają na 2-3 dni. Tam jest las, rzeka i świeże powietrze.

Pod koniec lata postanowiłam poprosić zięcia, żeby pomógł mi trochę z remontem na działce. Przecież oni też lubią tam spędzać czas, więc pomyślałam, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Przez kilka lat uzbierało się sporo rzeczy do naprawienia: stary płot już ledwo stał, podłoga na werandzie spróchniała, trzeba było coś zrobić z meblami. Pracy było co niemiara.

– Nie ma problemu, wszystko zrobię – powiedział mi zięć.

Umówiliśmy się, że ja zapłacę za wszystkie materiały budowlane. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że za swoją pracę będzie chciał pieniędzy.

– Sam kupię potrzebne materiały i przyniosę rachunki – dodał.

Zięć wszystko zrobił jak najlepiej. Nie mogłam nacieszyć się wykonaną pracą, ale moja radość nie trwała długo. Zięć zapytał, czy jestem zadowolona z jego pracy i czy wszystko mi odpowiada.

– Oczywiście, Jarosławie! – odpowiedziałam.

Po tych słowach przedstawił mi rachunek za swoją pracę. Nie chodzi o materiały, bo za nie zapłaciłam sama. Chciał, żebym mu zapłaciła za remont.

Byłam w szoku. Kiedy jego rodzice potrzebowali pomocy przy tapetowaniu czy montażu mebli, ja i córka pomagaliśmy im bezinteresownie. Nawet wnuczką opiekuję się za darmo – karmię ją, zabieram na karuzele, a o pieniądzach nawet nie myślę.

Mogłabym to jeszcze zrozumieć, gdyby to był jego jedyny zarobek, ale przecież ma dobrą pracę, a remontami zajmuje się po godzinach.

Poza tym, on też korzysta z mojej działki. Dlaczego więc mam mu płacić za coś, z czego będzie sam korzystał?

Ciekawe, czy swoim rodzicom i bratu też wystawia rachunki za pomoc w remoncie, czy tylko ja zostałam tak potraktowana? Uważam, że to nie w porządku. Przecież jesteśmy jedną rodziną, powinniśmy stać za sobą murem i pomagać sobie nawzajem.

Nie wiem, co teraz zrobić – zapłacić mu czy powiedzieć córce? Boję się, że stanę się przyczyną kłótni i nie chcę psuć ich relacji. Kwota nie jest aż taka duża, ale jego postawa jest dla mnie bardzo przykra.