Anna nie lubiła Nowego Roku. I miała ku temu powód. Dokładnie 5 lat temu ukochany oświadczył się jej, planowali ślub, mieli razem spędzić Sylwestra, ale 31 grudnia Tadeusz oznajmił jej, że to koniec ich związku i że ślubu nie będzie. Od tamtej pory to święto stało się dla niej najmniej lubianym. Sama nie wie, jak przeżyła te 5 lat, ale tym razem postanowiła wszystko zmienić, a zaczęła od choinki

Anna miała jedno proste marzenie – kupić piękną, żywą choinkę, choć jej budżet był bardzo ograniczony. Ale z jakiegoś powodu wierzyła, że właśnie od choinki zaczną się pozytywne zmiany w jej życiu.

Stała na przystanku, czekając na autobus, i analizowała swoje życie. Ile razy próbowała zbudować własną rodzinę, zacząć wszystko od nowa – i zawsze coś się nie układało. Teraz, w roku swoich trzydziestych urodzin, Anna znów została sama.

– Potrzebujesz choinki – powiedziała do siebie, patrząc, jak wszyscy sąsiedzi przygotowują się do świąt. Zadzwoniła do mamy, która zawsze starała się ją pocieszyć:

– Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Każdy przechodzi przez trudności. Ale życzę ci, córko, byś w nadchodzącym roku odnalazła swoje szczęście.

Anna jednak nie wierzyła w te słowa. W takich chwilach trudno jej było otworzyć serce na nowo. Uwielbiała tę porę roku – gdy śnieg padał, a zapach choinki wypełniał mieszkanie – ale świąteczna atmosfera nie dawała jej już tej radości, co kiedyś.

Na targu z choinkami Anna czuła się nieswojo. Zdezorientowana chodziła między rzędami zielonych drzewek, próbując znaleźć choć jedno, które jej się spodoba. Ceny były coraz wyższe, a nadzieja na znalezienie czegoś w przystępnej cenie gasła.

– Dzień dobry! Czy mogę pomóc? – usłyszała męski głos. Odwróciła się.

Przed nią stał wysoki mężczyzna w ciemnym płaszczu, z brodą i opaloną twarzą. Uśmiechał się, ale Anna ledwie go rozpoznała.

– Wiktor? – wykrzyknęła zaskoczona.

Wiktor stał i przyglądał się jej z uśmiechem.

– Anno? To naprawdę ty? – zdziwił się, również mając trudności z rozpoznaniem jej.

Minęło wiele lat od ukończenia szkoły, a po maturze każde z nich poszło swoją drogą. Wiktor, jak wielu ich rówieśników, wyjechał do innego miasta, a Anna została w rodzinnym mieście, zaczęła pracę w banku i próbowała budować karierę. Teraz los zaaranżował im przypadkowe spotkanie na świątecznym targu.

– Chciałam kupić choinkę – uśmiechnęła się z zakłopotaniem Anna. – Ale ceny mnie zaskoczyły.

Wiktor zaśmiał się:

– Myślę, że mogę ci pomóc. Mam coś idealnego! – podszedł do jednego z drzewek. – Jaką choinkę chcesz?

– Nie wiem… – odpowiedziała Anna. – Głównie, żeby nie była zbyt droga, bo mam ograniczony budżet.

Wiktor podniósł jedną z choinek – niewielką, ale równą i o pięknym zapachu.

– Ta jest najlepsza! To prezent ode mnie.

Anna była mile zaskoczona. Dopiero teraz zorientowała się, że Wiktor sprzedaje choinki.

Wiktor, widząc swoją dawną koleżankę z klasy, ucieszył się i zaproponował, by poszli na kawę.

W przytulnej kawiarni Anna przyjrzała się Wiktorowi i musiała przyznać, że bardzo się zmienił – zmężniał i wydoroślał.

– Całe moje życie to ciągła jazda – mówił Wiktor. – Nie mam ani rodziny, ani dzieci. A jak jest u ciebie?

– Cóż, też mi się nie ułożyło – westchnęła Anna. – Życie jakoś nie idzie zgodnie z planem.

Wiktor spojrzał na nią z uwagą:

– Nie wyglądasz na zbyt zadowoloną ze świąt – zauważył.

Anna zawahała się, nie chcąc otwierać się przed nim. Ale wydawał się być jedyną osobą, która ją teraz rozumiała.

– Moje ostatnie święta… – zawahała się. – Jakoś wszystko poszło nie tak. Miłość, związki… Już nie wierzę w zmiany na lepsze.

– Nie jesteś sama – odparł Wiktor. – Czasem trzeba poczekać. Życie rzadko toczy się tak, jak byśmy chcieli. Ja też wiele rzeczy nie zrozumiałem, dopóki nie wróciłem do domu. Czasami warto wrócić do tego, co naprawdę ważne.

Przez chwilę milczeli, patrząc na siebie i ignorując przedświąteczny zgiełk wokół. Anna w końcu spojrzała na niego i uśmiechnęła się.

– Dziękuję za choinkę. I za kawę. I za nadzieję – powiedziała.

Wiktor pomógł jej zanieść choinkę do samochodu. Kiedy Anna miała już odjeżdżać, zatrzymał ją:

– Słuchaj, może poczekasz na mnie? Zamknę stoisko i pomogę ci wnieść choinkę do mieszkania.

Anna chwilę się wahała, ale w końcu się zgodziła. Razem pojechali do jej domu.

Najpierw wspominali szkolne czasy i dawnych znajomych. Potem Anna opowiedziała o swojej samotności i wszystkich nieudanych próbach ułożenia życia. Wiktor słuchał jej uważnie, wspierając ją.

Kilka godzin później siedzieli przy herbacie, patrząc, jak za oknem spokojnie pada śnieg. Anna zauważyła, że Wiktor patrzy na nią zupełnie inaczej niż wszyscy mężczyźni, których znała – z uwagą i ciepłem, bez pośpiechu czy presji.

Ten Nowy Rok spędzili razem, co stało się początkiem ich historii. Wiktor był tak szczęśliwy z powodu ich przypadkowego spotkania, że nie chciał wypuszczać jej z rąk nawet na chwilę. A Anna wcale tego nie pragnęła, bo w obecności tego mężczyzny czuła się bezpieczna i komfortowo.

Tak, życie nie zawsze idzie zgodnie z planem. Ale czasem jedno przypadkowe spotkanie na targu może zmienić wszystko. Zwłaszcza w przededniu Nowego Roku, kiedy cuda zdarzają się na każdym kroku – wystarczy w nie uwierzyć.