Teściowa bardzo chciała wystawnego wesela, ale nie miała na nie pieniędzy. Z mojej strony na wesele został zaproszony tylko brat i kilku przyjaciół. Ale teściowa chciała zaprosić całą rodzinę. Namówiła mnie, żebym wziął kredyt. Powiedziała, że jej krewni przyniosą drogie prezenty i wszystko mi się zwróci. Jednak kiedy wesele się skończyło, a ja zacząłem liczyć pieniądze, zrozumiałem, co mnie czeka

Pracuję jako zwykły robotnik, zarabiam niewiele. Ale pewnego dnia poznałem piękną dziewczynę, Annę. Była wspaniałą kobietą, o której rękę zabiegało wielu mężczyzn, ale to mnie wybrała. Oświadczyłem się jej, a kiedy Anna powiedziała „tak”, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Starałem się lepiej ubierać, zrobiłem nową fryzurę – przy takiej kobiecie chciałem wyglądać odpowiednio.

Miałem już wtedy samochód, z którego często korzystałem w pracy, i aktywnie odkładałem pieniądze na własne mieszkanie. Uważałem się za całkiem obiecującego kandydata na męża.

W dniu, w którym oświadczyłem się Annie, wydałem wszystkie swoje oszczędności. Zamówiłem lot balonem – obawiałem się, że w mniej romantycznych okolicznościach mogłaby odmówić. Anna była zachwycona i przyjęła moje oświadczyny. Razem zaczęliśmy przygotowywać się do wesela.

Moi rodzice już nie żyją. Mam tylko młodszego brata i kilku dalekich krewnych, z którymi praktycznie nie utrzymuję kontaktu. Dlatego na weselu mieli być obecni tylko brat i kilku moich przyjaciół.

Anna mieszkała z mamą, która miała bardzo dużą rodzinę i z każdym utrzymywała dobre relacje.

Moja przyszła teściowa nie wyobrażała sobie skromnego wesela dla swojej jedynej córki – musiało być z rozmachem. Anna się z nią zgadzała. Byłem tak zakochany, że nie mogłem trzeźwo myśleć ani liczyć pieniędzy. Dlatego zaufałem narzeczonej i teściowej, co było dużym błędem.

Po kilku dniach przyniosły mi wstępny plan wydatków. Kiedy go zobaczyłem, zrobiło mi się słabo. Nie miałem takich pieniędzy. Poprosiłem, żeby przemyśleć sumę i zastanowić się, na czym można zaoszczędzić.

Teściowa od razu powiedziała, żebym wziął kredyt – o żadnych oszczędnościach nie chciała słyszeć. Jej jedyna córka musiała błyszczeć na swoim weselu.

Zapewniła mnie, że krewni przyniosą drogie prezenty, które pokryją koszty.

Nadszedł dzień ślubu. Anna w drogim stroju i butach, obok niej teściowa, także w wystawnych ubraniach. Było wszystko: kareta z końmi, dywan z płatków róż, gołębie, łabędzie, fajerwerki i wiele innych atrakcji, których już nawet nie pamiętam. Następnego dnia polecieliśmy w podróż poślubną.

Kiedy zaczęła się codzienna praca, zrozumiałem, że wpadłem w tarapaty. Obiecywani bogaci krewni albo nie przyjechali, albo nie przynieśli takich prezentów, jak chciała teściowa. Moje oszczędności się skończyły, a praktycznie cała moja pensja przez kilka lat miała iść na spłatę kredytu. Musiałem zrezygnować z wynajmowanego mieszkania i przeprowadzić się do teściowej.

I wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Stałem się biedakiem. Po spłaceniu rat kredytu zostawało mi tylko trochę pieniędzy. Żona i teściowa swoją pensję wydawały tylko na siebie, a mnie stale wystawiały rachunki za media.

Każdy weekend spędzam z teściową na działce, bo jeśli nic tam nie uprawiać, nie będę miał co jeść. Dodatkowo biorę więcej zleceń, żeby szybciej spłacić długi, co oznacza, że jestem coraz bardziej zmęczony. A moja Anna ciągle narzeka, że nigdzie razem nie wychodzimy. Tak wygląda teraz moje życie. Szczerze mówiąc, nie wiem, co mam teraz robić!