“Chcę zabrać swoje dzieci z nami na wakacje.” “A ja nie chcę zabierać twoich dzieci” – odpowiedziałam
Czy ktoś z was miał okazję spędzać wakacje z dziećmi męża z pierwszego małżeństwa?
Mój mąż zadzwonił do mnie i oznajmił, że jedziemy na wakacje, ale zabieramy też jego dzieci z poprzedniego związku. Zareagowałam stanowczo: powiedziałam, że nie chcę z nimi nigdzie jechać. Dlaczego miałabym to robić? Przecież to oznacza, że będę musiała je wychowywać, zajmować się nimi, a ja tego nie chcę.
Dla mnie te dzieci są obce. Nigdy nie traktowały mnie tak, jak powinny. Nie słuchały mnie i ignorowały moje polecenia. Mąż często zajmuje się swoimi sprawami i zostawia dzieci pod moją opieką. W końcu to ja zostaję z problemem, nie wiedząc, co z nimi robić.
Tymczasem mamy z mężem wspólnego syna, którego często zostawiamy u moich rodziców albo siostry, bo oni chętnie się nim zajmują. Czasem zabieramy go na wyjazdy, ale to co innego – to nasze dziecko. A dzieci z poprzedniego małżeństwa mojego męża? Nie potrafię ich zaakceptować.
Nasz syn też nie dogaduje się z nimi. Cały czas się kłócą, wyrywają sobie zabawki, niszczą je.
Mąż zaczął na mnie naciskać, tłumacząc, jak bardzo kocha swoje dzieci i jak są dla niego ważne. Twierdził, że nie chce, aby zostawały z jego pierwszą żoną, bo wie, jak źle je wychowuje i jakie mogą być tego skutki.
Mimo wszystko odmawiałam. Powiedziałam mu wprost, że jeśli ma zamiar jechać z nimi, to niech jedzie sam. Ja zostanę w domu z naszym synem.
Mąż wpadł w złość. Odpowiedział, że już nigdy nie zaproponuje mi żadnych wakacji i że będę wiecznie siedzieć w naszej wiosce, patrząc na gołe drzewa.
