“Mądry i utalentowany to był u nas mąż. A ja tak, żona geniusza”: historia pewnego rozwodu

Ania Kamińska, bohaterka naszej opowieści, kiedyś wypowiedziała słowa, które dobrze podsumowują jej małżeństwo:

“W związku jedna osoba musi sięgać gwiazd, a druga trzymać drabinę.”

W jej przypadku to ona trzymała drabinę. Na początku wszystko wydawało się idealne. Kiedy poznali się z mężem, oboje mieli podobne stanowiska, podobne zarobki i podobne ambicje. Byli partnerami na równi. Jednak od razu po ślubie zaczęło się utwierdzać przekonanie, że to mąż jest tym “mądrym i utalentowanym”. A Ania? Żona geniusza. Tą, która zawsze miała go wspierać, nawet kosztem siebie.

Ania zaczęła pełnić rolę osoby wspierającej w pełnym tego słowa znaczeniu. Kiedy mąż postanowił rzucić pracę, której nie lubił, Ania go zrozumiała i wspierała. “Będzie szukał siebie” – mówił, a ona, chociaż sama miała wątpliwości, starała się mu to umożliwić. Kiedy zdecydował się na niebezpieczną podróż w celu zdobycia materiałów do filmu, Ania oddała mu swoje oszczędności, które miała jako zabezpieczenie po zamknięciu redakcji magazynu, w którym wcześniej pracowała.

Pomagała mu również, kiedy pisał swój dyplom – scenariusz do pełnometrażowego filmu. Aby mógł skupić się na swojej pracy, Ania wzięła na siebie wszystkie obowiązki domowe i finansowe. Przez dwa lata pracowała na dwóch etatach, aby opłacać wynajem mieszkania i zapewnić im podstawowe potrzeby. W tym czasie mąż nie miał pieniędzy nawet na papierosy.

Rozszyfrowywała też jego dwugodzinne wywiady, które przywoził z wyjazdów służbowych. Pomogła mu napisać list do “wymarzonego pracodawcy”, który ostatecznie odpowiedział. Była jego sekretarką, menedżerką i żoną w jednym. Wszystko dla jego kariery i marzeń.

Ania żyła projektami i marzeniami męża. Nawet wtedy, gdy te marzenia wydawały się zupełnie nierealne. Chciał kupić dom w Iranie albo przenieść się do Syrii. Ania nigdy nie mówiła “nie”. Wierzyła, że robi dobrze, wspierając go w samorealizacji. W głębi duszy miała nadzieję, że kiedyś razem pojawią się na czerwonym dywanie, a w mediach napiszą: “Legendarny scenarzysta z żoną”.

W pewnym momencie pozwoliła nawet, aby jego znajomi zamieszkali z nimi w kawalerce. Przez kilka miesięcy cztery osoby dzieliły jednopokojowe mieszkanie. Było ciasno, ale Ania starała się nie narzekać. To wszystko miało być dla wspólnej przyszłości.

Jednak przyszłość, jaką sobie wymarzyła, nigdy nie nadeszła. Po latach poświęceń Ania usłyszała od męża: “Z tobą naprawdę było wygodnie żyć”. Na rozwód nie przyjechał – dokumenty przesłał pocztą. Ania odesłała mu pudełko z jego rzeczami i obrączkę.

Od rozwodu minęło sześć lat. Dla Ani był to czas transformacji. Z osoby, która poświęcała wszystko dla innych, stała się kobietą, która buduje swoje własne życie. W tym czasie:

  • Awansowała dwukrotnie w pracy.
  • Skończyła prestiżową szkołę cukierniczą we Francji.
  • Otworzyła i zamknęła własny biznes.
  • Została popularną blogerką i napisała książkę.
  • Kupiła dwie mieszkania.

Dziś Ania mówi otwarcie:

“Tak, jestem rozwiedziona. I nikt mi nie trzyma drabiny. Żyję bez zabezpieczenia. Mam nadzieję, że nie spadnę.”

Jej historia to opowieść o tym, jak łatwo można zatracić siebie w związku, ale także o sile, którą można odnaleźć po rozstaniu. To przykład, że każda kobieta może znaleźć w sobie odwagę, by zacząć od nowa – nawet jeśli przez długi czas trzymała drabinę dla kogoś innego.