We wrześniu chciałam wracać do domu, ale moja córka stanowczym tonem radziła mi zostać jeszcze w Portugalii, więc musiałam tam zostać. Mieszkałam u siostry i pracowałam przy sprzątaniu. Nie rozumiałam, co się dzieje i dlaczego córka nie chce, żebym wracała do domu. Jednak pod koniec grudnia nie wytrzymałam i zrobiłam wszystkim niespodziankę – wróciłam do domu bez uprzedzenia. Tam czekała na mnie niespodzianka – właśnie z tego powodu wysłali mnie do Portugalii. A moja siostra o wszystkim wiedziała i im pomagała
– A dlaczego byś, mamo, nie pojechała do Portugalii do ciotki? – już wiosną moja córka zaczęła przygotowywać mnie do tego, że chce mnie wysłać do Portugalii.
Tam od wielu lat pracuje moja siostra, która bardzo pomaga swoim dzieciom, i wyglądało na to, że moja córka chce, żebym poszła w ślady swojej siostry, wyjechała i zaczęła im pomagać.
Mam dwoje dzieci: syna i córkę, ale mieszkam sama w swoim domu na wsi. Odkąd nie ma już mojego męża, całe moje życie to dom i ogród.
Diana, która już dawno mieszka z mężem w mieście, i syn Andrzej, który też się ożenił i żyje swoimi sprawami, odwiedzali mnie na wsi tylko w święta.
I choć było mi smutno samej, nie naciskałam, by odwiedzali mnie częściej, bo rozumiałam, że mają swoje życie.
I nagle córka zaczęła nalegać, żebym pojechała do Portugalii.
– Portugalia? A co ja tam będę robić? To tak daleko, nawet nie wiem… – mówiłam z wahaniem.
Ale Diana, nie zważając na moje wątpliwości, kontynuowała:
– Pojedziesz do ciotki, swojej siostry. Ona już od wielu lat pracuje w Portugalii, to dobra okazja, żeby się z nią zobaczyć. Wszystko już załatwiłam.
Nie mogłam uwierzyć, że córka podjęła decyzję za mnie. Portugalia! Nigdy nie byłam za granicą i nawet nie myślałam, że mogę pojechać tak daleko. Ale Diana nalegała, a moja siostra, jakby się z nią zmówiła, codziennie do mnie dzwoniła i pytała, kiedy przyjadę.
Na początku czerwca przyjechałam do Lizbony. Siostra, jak obiecała, czekała na mnie. Pieniędzy miałam niewiele i do końca nie rozumiałam, jak to wszystko ma się potoczyć.
– Kiedy znajdziesz mi pracę? – zapytałam siostrę zaraz po przyjeździe.
– Poczekaj z pracą, jeszcze zdążysz, najpierw pokażę ci Portugalię – odpowiedziała siostra.
Ana, która mieszka tam już ponad 18 lat, zorganizowała dla mnie wycieczkę po najważniejszych miejscach Portugalii, specjalnie wzięła urlop i wszystko opłaciła.
Lizbona przywitała mnie niezwykłą atmosferą: stare uliczki, ogromne zabytki, a samo miasto tętniło życiem i było głośne. Ana woziła mnie w różne miejsca. Wszystko to wydawało się magiczne i piękne, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam.
– Dziękuję ci, siostrzyczko – powiedziałam – za to, że pokazałaś mi Portugalię.
A ona się śmiała i mówiła:
– To ja ci dziękuję, bo gdyby nie ty, to sama bym tego nie zobaczyła. My tu oprócz pracy niczego nie widzimy.
Było mi trochę dziwnie to słyszeć, ale cieszyłam się i za siebie, i za siostrę, że na starość mogłyśmy zobaczyć tyle piękna.
To jednak nie był koniec. Siostra powiedziała, że jedziemy nad morze. Miała wracać do pracy, ale senior, którym się opiekowała, co roku w lipcu i sierpniu jeździł do swojego domku nad morzem, więc Ana zabrała mnie ze sobą.
Spędziłam dwa miesiące nad morzem. Udało mi się nawet trochę zarobić, wieczorami sprzątając w miejscowych kawiarenkach.
Nie było mi ciężko, najważniejsze było to, że w końcu mogłam „wyłączyć się” od codziennych obowiązków. Morze, które zobaczyłam po raz pierwszy w życiu, było dla mnie prawdziwym darem. Tak dobrze jeszcze nigdy nie odpoczywałam.
We wrześniu chciałam wrócić do domu, ale córka stanowczym tonem radziła mi zostać jeszcze w Portugalii, więc musiałam tam zostać. Mieszkałam u siostry i pracowałam przy sprzątaniu.
Nie rozumiałam, co się dzieje, dlaczego córka nie chce, żebym wracała do domu. Ale pod koniec grudnia nie wytrzymałam i zrobiłam wszystkim niespodziankę – wróciłam do domu bez uprzedzenia. Tam czekała na mnie niespodzianka – podczas mojej nieobecności mój dom zmienił się nie do poznania.
Diana i jej mąż postanowili zrobić mi prawdziwą niespodziankę. Wyremontowali dom, i właśnie dlatego wysłali mnie do Portugalii. A moja siostra o wszystkim wiedziała i im pomagała.
– Mamo, popatrz – powiedziała Diana, witając mnie. – To wszystko dla ciebie! Podoba ci się?
Nie mogłam nic powiedzieć z wrażenia, bo nawet nie śniłam o czymś takim. Prawdziwy prezent, o którym nawet nie marzyłam.
– Diana, to niemożliwe! Jak wy to wszystko zrobiliście? – ledwo powstrzymywałam łzy. – To wszystko dla mnie?
– Tak, mamo – odpowiedziała. – Wszystko dla ciebie, żebyś czuła się lepiej.
W tamtej chwili poczułam ogromną dumę z mojej córki. Nie tylko zadbała o mnie, ale zrobiła coś, o czym nawet nie śmiałam marzyć. Teraz mam wszystko, czego potrzeba do szczęścia. Moje serce przepełniało ciepło.
– Wiedziałam o wszystkim! – śmiała się Ana, kiedy do niej zadzwoniłam, żeby opowiedzieć o swoich wrażeniach. – Mówiłam ci, że twoja Diana to prawdziwa bohaterka.
Nie wiedziałam, jak podziękować dzieciom za to, co dla mnie zrobiły. Przywiozłam kilka tysięcy euro, które zarobiłam w Portugalii, ale dzieci nie chciały tych pieniędzy, powiedziały, żebym je zatrzymała.
Moja siostra była bardzo wzruszona, bo sama od lat pracuje w Portugalii, wszystko oddaje swojej córce, a jej ciągle mało. Ana postanowiła, że nie będzie już przesyłać pieniędzy córce i zacznie oszczędzać na własne mieszkanie.
A moja córka to prawdziwa bohaterka. Tak bardzo mnie uszczęśliwiła, że nie potrafię tego wyrazić słowami. Co tu dużo mówić, mieć dobre dzieci to lepsze niż mieć dużo pieniędzy.
