„Kup pączki, bo mam tylko duże nominały, a nie chce mi się rozmieniać” – powiedział mi adorator
Chcę podzielić się historią, która wydarzyła się mojej przyjaciółce. Byłyśmy wtedy bardzo młode, miałyśmy jakieś 19-20 lat. Studiowałyśmy na pedagogice i, jak to w tym wieku, zakochiwałyśmy się, poznawałyśmy chłopaków i chodziłyśmy na randki. Normalne rzeczy, które przeżywa chyba każdy.
Pewnego dnia przyjaciółka opowiedziała mi, że poznała „super faceta”. Był kulturalny, przystojny i miał świetne poczucie humoru. Była nim zauroczona i nie mogła się doczekać kolejnego spotkania.
Chłopak zaprosił ją na randkę. Przyjaciółka długo się przygotowywała – założyła swoją najpiękniejszą sukienkę, eleganckie buty, zrobiła staranny makijaż. Wyglądała oszałamiająco. Ruszyła na spotkanie cała w skowronkach. Kilka godzin później wróciła… śmiejąc się.
– Co się stało? – zapytałam, widząc jej rozbawienie.
– A wiesz co? Sama nie wiem, jak to opisać! – odpowiedziała i zaczęła swoją opowieść.
Spotkali się na umówionym miejscu, chłopak już na nią czekał. Zaproponował spacer po parku, na co oczywiście się zgodziła. Idąc w stronę parku, mijali cukiernię.
– Chodźmy do środka, coś zjemy – zaproponował chłopak.
Weszli, chłopak spojrzał na menu, sprawdził ceny i powiedział:
– Kupmy pączki, tutaj są naprawdę pyszne. Tylko masz drobne? Bo ja mam tylko duże nominały i nie chce mi się rozmieniać.
W tamtych czasach pączki kosztowały jakieś 50 groszy, więc nie była to wielka kwota.
Przyjaciółka kupiła cztery pączki, które wspólnie zjedli. Po chwili zaczęła sugerować, że już czas się zbierać, gdy chłopak znowu się odezwał:
– Pączki były naprawdę pyszne, prawda? Kupmy jeszcze kilka na wynos. Masz jeszcze drobne?
Na to przyjaciółka odpowiedziała, że nie ma już więcej drobnych. Chłopak wzruszył ramionami i powiedział:
– No trudno, obejdę się bez.
I wtedy stało się coś, czego chyba się nie spodziewał. Przyjaciółka po prostu odwróciła się na pięcie i powiedziała:
– Wiesz co, to chyba nie ma sensu. Nie pasujemy do siebie.
Chłopak był kompletnie zaskoczony. Nie rozumiał, co poszło nie tak.
– Ale o co chodzi? Co jest nie tak? – pytał zdezorientowany.
A przyjaciółka tylko spojrzała na mnie i dodała:
– Naprawdę, czasem mam wrażenie, że faceci nigdy nie zrozumieją, czego kobiety od nich chcą.
