O tym, jak Julia nauczyła alfonsa w restauracji
Moja przyjaciółka Julia to atrakcyjna, pewna siebie kobieta. W wieku 43 lat ma stabilne, dobre zarobki, świetnie wygląda i nigdy nie traci optymizmu, choć w jej życiu osobistym bywa różnie. Julia jest rozwiedziona, mieszka z córką-studentką, a mężczyźni pojawiają się w jej życiu, ale na poważny związek jeszcze nie trafiła.
Julia jest osobą aktywną i pozytywnie nastawioną do życia. Nie ma wygórowanych oczekiwań i potrafi realistycznie ocenić siebie oraz innych. Oczywiście, jak każda kobieta, pragnie szczęścia w miłości, ale nie na tyle, by trzymać się kogokolwiek za wszelką cenę. W gronie jej adoratorów trafiali się różni – nawet oszuści matrymonialni, którzy wysyłali ckliwe wiadomości, próbując podbić serce samotnej kobiety.
Julia, z natury prosta i obdarzona dużym poczuciem humoru, z dystansem podchodzi do takich rzeczy. Dzięki ciętemu językowi i bystremu umysłowi potrafi szybko postawić na swoim i odprawić nieuczciwego mężczyznę. Minionego lata, gdy sama wybrała się na wakacje na południe Polski, spotkała ją zabawna sytuacja.
Wieczorem, spacerując nad brzegiem morza, Julia poznała młodego mężczyznę. Zaczęli rozmawiać, wspólnie przeszli się promenadą. Rozmówca okazał się całkiem interesujący – wypytywał Julię o pracę, z zainteresowaniem słuchał jej historii. Krzysztof, bo tak miał na imię, zrobił na niej dobre wrażenie. Zaprosił ją na kolację w restauracji, odprowadził do hotelu, a przed snem wysłał kilka miłych wiadomości, wyrażając swoją sympatię.
Następnego wieczoru Julia i Krzysztof spotkali się ponownie. Czas minął szybko – rozmowa była swobodna, a atmosfera bardzo przyjemna. Krzysztof był uprzejmy i szarmancki, choć nieco demonstracyjnie opowiadał o swoim „biznesie”, luksusowym domu i drogim samochodzie.
Julia poczuła się tym nieco zaniepokojona, ale nie zmąciło to jeszcze jej ogólnego wrażenia o mężczyźnie. Krzysztof był inicjatorem kolacji w eleganckiej restauracji, więc Julia nie spodziewała się, że rachunek na 500 zł spróbuje przerzucić na nią. Wyglądało na to, że chciał w ten sposób przetestować jej „zdolność płatniczą” – typowy ruch alfonsa, który sprawdza, czy kobieta nadaje się na potencjalne źródło korzyści materialnych.
Kiedy kelner przyniósł rachunek, Krzysztof zaczął przeszukiwać kieszenie swojego drogiego garnituru, mrucząc coś o „zapomnianym portfelu”. W tym momencie Julia zrozumiała, że ma do czynienia z typowym alfonsikiem.
Julia, elegancka i zadbana kobieta, wyglądała na zamożną, co najwyraźniej skusiło Krzysztofa, by spróbować swoich sił w tej grze. Alfons liczył na to, że Julia poczuje się zażenowana, nie zrobi awantury i sama zapłaci rachunek, by uniknąć niezręcznej sytuacji.
Ale Julia nie należy do kobiet, które łatwo wpadają w zakłopotanie. Szybkim ruchem sięgnęła po drogi telefon Krzysztofa, który leżał na stole, i podała go kelnerowi.
– Mój towarzysz nie ma przy sobie pieniędzy na opłacenie kolacji, więc zostawimy ten telefon w zastaw. Wrócimy z pieniędzmi, prawda, Krzysztofie? – powiedziała z lekkim uśmiechem.
Krzysztof najpierw się zaczerwienił, potem zzieleniał, a w końcu, mamrocząc coś o „chyba zapomnianej karcie kredytowej”, wyjął portfel i podał kelnerowi swoją kartę.
Julia spokojnie pożegnała się z Krzysztofem, wstała od stolika i wyszła z restauracji.
Kiedy Julia wspomina tę sytuację, śmieje się, widząc w swojej głowie przerażoną twarz Krzysztofa. Mówi, że „nawet najlepszych czasem zawodzi ich profesjonalizm”.
A czy Wy mieliście do czynienia z alfonsem? Jak takie osoby się zachowują? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!
