Paweł przyszedł do moich rodziców prosić o moją rękę, ale mama i tata byli tym oburzeni. Moja mama uważała, że kobieta powinna siedzieć w domu i robić wszystko dla męża i dzieci. A Paweł był biedny – nie chcieli takiego zięcia. Minęło siedem lat, teraz żyję inaczej, ale każdego dnia myślę o swoich rodzicach

Bardzo trudno jest ułożyć sobie życie, kiedy od dziecka jesteś przyzwyczajona do słuchania rodziców we wszystkim, a oni – nawet kiedy jesteś już dorosła – nadal ingerują w twoje decyzje i mówią ci, co masz robić. Czasem rodzice mogą w ten sposób zrujnować życie swoich dzieci.

Moja mama jest bardzo konserwatywną kobietą – uważa, że miejsce kobiety jest w kuchni i przy dzieciach. Jest gospodynią domową i poświęciła całe swoje życie mnie i mojemu młodszemu bratu, wpajając nam te same wartości, którymi sama się kierowała.

Ojciec zarabia całkiem dobrze i utrzymuje całą rodzinę, ale nigdy specjalnie nie ingerował w nasze życie. Już w dzieciństwie nie interesował się naszymi pasjami ani sukcesami, a co dopiero teraz, gdy jesteśmy dorośli. Uważa, że jego obowiązki jako ojca ograniczają się wyłącznie do zapewnienia nam środków do życia.

Od dziecka uwielbiałam czytać romantyczne historie, w których spotykałam się z innym modelem relacji w związku. Podobało mi się, kiedy kobieta osiągała wszystko sama – budowała karierę, nawiązywała ciekawe znajomości, a potem spotykała mężczyznę, który był gotów zrobić dla niej wszystko. Oczywiście nie wyobrażałam sobie męża leżącego na kanapie i nicnierobiącego, ale też nie chciałam spędzić całego życia w świecie ograniczonym do gotowania, prania i opieki nad dziećmi.

Nie mówiłam mamie o swoich planach i przekonałam ją, żeby pozwoliła mi pójść na studia, pod pretekstem znalezienia sobie męża.

Tam zakochałam się w Pawle. Był z biednej rodziny, ale taki inteligentny i dobry! Naprawdę się pokochaliśmy i szybko zaczęliśmy się spotykać. Paweł wspierał mnie w moich przekonaniach. Miałam wrażenie, że rozumie mnie lepiej niż ktokolwiek inny – przekonywał mnie, żeby nie słuchać krytyki mamy i jej argumentów, że do niczego innego poza macierzyństwem się nie nadaję. Wpajał mi wiarę w siebie i nadzieję na przyszłość.

Wydaje mi się, że to właśnie dzięki Pawłowi odnalazłam prawdziwą pewność siebie!

Na ostatnim roku studiów poprosił mnie o rękę. Patrzył na mnie swoimi szczęśliwymi oczami i zaproponował małżeństwo. Byłam w siódmym niebie! Uznałam, że nadszedł czas, by powiedzieć o tym mamie i pokazać jej, jaki Paweł jest ambitny, inteligentny, a przy tym kochający i troskliwy.

Ale moim rodzicom to nie wystarczyło. Mamie i tacie nie podobało się, że pochodził z biednej rodziny i jeszcze nie zarabiał wystarczająco, by utrzymać nas dwoje, a co dopiero dziecko.

To była dla mnie ostatnia kropla. Przez całe życie słuchałam swojej matki, ale nie chciałam zmarnować sobie życia tylko dlatego, że ona chciała, abym założyła fartuch, chustkę i całe życie spędziła w kuchni, piekąc i gotując dla wszystkich.

Postanowiłam odejść na zawsze, żeby już więcej nie słuchać rad, które były dla mnie niezrozumiałe. Oni też nie chcieli takiego zięcia, więc nawet mnie nie zatrzymywali. Byli przekonani, że szybko znudzi mi się biedne życie i wrócę do domu.

Teraz minęło już siedem lat i jestem szczęśliwa u boku swojego męża. Dziecko planujemy oczywiście dopiero po 35. roku życia, a na razie budujemy karierę i nasz związek. Przez cały ten czas odkładaliśmy pieniądze na naszą przyszłość i niedawno udało nam się kupić mieszkanie. Może i wzięliśmy kredyt, ale to teraz nasz własny kąt.

Zrealizowałam się zawodowo, odkryłam swój potencjał i znalazłam godnego człowieka, który zawsze mnie wspiera. Czego więcej mogłabym chcieć, żeby być szczęśliwa?

Moi rodzice wciąż się do mnie nie odzywają. Na początku dzwoniłam do mamy, ale nie chciała ze mną rozmawiać. W końcu przestałam próbować naprawić nasze relacje.

Czy nie rozumieją, że starość nadchodzi, a oprócz mnie nie mają nikogo? Nie zrobiłam im nic złego, a oni tak łatwo się ode mnie odwrócili.

Czy naprawdę myślą, że mogę to tak po prostu wybaczyć?

Każdego dnia myślę o swoich rodzicach, ale nie mogę pojąć, dlaczego postąpili wobec mnie w ten sposób.