Wracając po dwóch miesiącach, Katarzyna już wyobrażała sobie, co zastanie w domu. Mąż nigdy jej w niczym nie pomagał, a teściowa udawała staruszkę bez sił, więc i w domu specjalnie się nie starała. Ale kiedy przekroczyła próg mieszkania, Katarzyna była bardzo zdziwiona. W każdym pokoju panował idealny porządek. Z kuchni unosił się wspaniały zapach, a za stołem teściowa z mężem zajadali się pierogami.
Katarzyna i Michał żyli spokojnie, ciesząc się swoim małżeństwem. Byli dopiero trzy lata po ślubie, więc nie było między nimi większych kłótni czy nieporozumień, już przyzwyczaili się do wspólnego życia i szczerze się kochali. Oboje pracowali – Michał naprawiał sprzęt AGD, a Katarzyna była masażystką w przychodni i dorabiała po godzinach.
Spokojne życie skończyło się, gdy teściowa postanowiła zamieszkać z nimi, nie obok – ale właśnie z nimi w mieszkaniu. Po śmierci męża powiedziała:
– Samotnie żyć mi ciężko w tym mieście, gdzie wszystko przypomina mi mojego męża. Moje drogie dzieci, czy nie znajdziecie miejsca dla biednej, schorowanej babci?
Na te słowa Katarzynie od razu zrobiło się ciężko na duszy. Nigdy nie darzyła teściowej sympatią. To przez nią razem z Michałem wyprowadzili się z rodzinnego miasta. Przez jakiś czas próbowali tam mieszkać, ale teściowa tak często ich odwiedzała, że nawet kochający ją syn uległ namowom żony i przeprowadzili się do innego miasta, z dala od nadmiernej kontroli.
Teściowa nie dawała młodej synowej chwili wytchnienia. Energiczna i zdrowa kobieta codziennie odwiedzała młodych i nieustannie dawała im rady. Wydawało jej się, że Katarzyna, młoda i niedoświadczona, nie umie prowadzić domu ani nakarmić męża, więc sama wszystko za nią poprawiała. Katarzyna miała wtedy 23 lata i choć umiała wszystko, to przecież nie wypadało jej sprzeciwiać się „drugiej mamie”, więc milczała i znosiła uwagi.
Nawet po przeprowadzce teściowa nie odpuszczała. Dzwoniła po kilka razy dziennie z pytaniami, jak sobie radzą bez jej opieki, czy nie chodzą głodni. Tak zatruła życie Katarzynie, że ta przestała odbierać telefony, za co od razu została uznana za niewdzięczną synową.
A teraz ta „miła kobieta” wprowadza się na stałe. Gdyby to zależało od Katarzyny, nie wpuściłaby jej za próg, zwłaszcza że mieszkanie należało do niej. Ale otwarcie sprzeciwić się matce męża nie miała odwagi, więc przygotowała się na najgorsze.
I rzeczywiście – nie dość, że teściowa nie była zadowolona z Katarzyny jako gospodyni, to jeszcze zarzucała jej, że wieczorami pracuje poza domem. Insynuowała, że Katarzyna musi się z kimś spotykać, bo „jaka to porządna żona wychodzi wieczorami?”. Że zarabiała dwa razy więcej niż Michał, teściowej wcale nie interesowało.
– Rozumiesz, że pójdziemy z torbami, jeśli nie będę dorabiać? – tłumaczyła Katarzyna – czy ty wiesz, jakie są zarobki w przychodni, a Michał też kokosów nie przynosi.
Nawet Michał stawał w obronie żony, ale matka była nieugięta.
Po trzech miesiącach sytuacja tak się pogorszyła, że gdy Katarzyna dostała propozycję udziału w kursie podnoszącym kwalifikacje, potraktowała to jak dar z nieba.
Wracając po dwóch miesiącach, spodziewała się najgorszego. Michał nie był wzorem porządku, a teściowa zawsze udawała schorowaną. Ku jej zaskoczeniu w domu był porządek i pachniało świeżym ciastem.
– Poprosiłam naszą sąsiadkę Irenkę o pomoc. Mieszkała tu prawie cały czas i robiła wszystko za ciebie. Taka z niej gospodyni, że nawet sobie nie wyobrażasz! – złośliwie powiedziała teściowa.
– A jakie Irenka piecze pierogi! – dodał Michał, ale widząc smutną minę żony, zamilkł.
– To może się do niej przeprowadzicie, skoro taka wspaniała? – powiedziała Katarzyna i uciekła do sypialni, żeby teściowa nie zobaczyła jej łez.
Ostatecznie Katarzyna powiedziała mężowi:
– Albo ja, albo mama. Wybieraj. Nie zamierzam w swoim własnym domu wysłuchiwać takich rzeczy.
Teściowa długo wszystkim opowiadała o niewdzięcznym synu i złej synowej, która wyrzuca ją z domu, ale Michał zrobił, jak poprosiła żona. Bo doskonale rozumiał jej rozgoryczenie.
