Znalazłam obcy telefon w rzeczach męża po delegacji… i mój świat runął

Nie każdy wierzy w przeznaczenie. Wielu powie — to tylko wynik naszych wyborów, pracy i uporu. Ale czasem, mimo starań, los i tak zrobi po swojemu.

Tak było w mojej historii. Przez 14 lat myślałam, że żyję w stabilnym, dobrym małżeństwie. Wierzyłam, że mam u boku najlepszego męża — Pawła.

Wszystko zaczęło się jak bajka

Poznaliśmy się jeszcze w liceum w Gdyni, gdy Paweł z rodziną przeprowadził się z południa Polski. Był pewny siebie, inteligentny i… łudząco przypominał ideał z moich marzeń. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Po maturze szybko zaczęliśmy wspólne życie. Potem ślub, narodziny synka — Antosia. Paweł był cichy, stateczny, nigdy nie szukał konfliktów. Zapracowany, dużo wyjeżdżał w delegacje. Ale był. Dla mnie. Dla naszego dziecka.

Nigdy nie pozwoliłam sobie na podejrzenia, nawet kiedy znajome półżartem mówiły: — Justyna, uważaj z tymi delegacjami, różnie bywa…

Śmiałam się, bo ufałam. Aż do tego dnia.

Obcy telefon

Po jednej z delegacji Paweł wrócił jak zwykle. Zajęłam się jego rzeczami, jak zawsze. W torbie znalazłam telefon, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Włączyłam.

Na ekranie była kobieta. Tak podobna do mnie, że na ułamek sekundy pomyślałam, że to ja. Ale to nie byłam ja.

W galerii — dziesiątki zdjęć. Paweł z tą kobietą na spacerach, w kawiarniach, na wspólnych wyjazdach. Mój mąż prowadził drugie życie.

Prawda, której nie chciałam usłyszeć

Paweł nie próbował nawet zaprzeczać.
— To Iza, moja pierwsza miłość. Miałem 18 lat, gdy się rozstaliśmy przez przeprowadzkę.
Kiedy spotkał mnie — zobaczył w mojej twarzy jej. Uznał to za znak. Ale kilka miesięcy temu los skrzyżował ich drogi na nowo. Od tamtej pory Paweł żył między dwoma domami: Gdynią i Rzeszowem.

— Kocham cię, Justynko — powiedział — tak samo jak kocham ją. Nie chcę cię stracić.

Ale ja nie chcę być „jedną z dwóch”

Nie chciałam brać udziału w tej podwójnej układance. Nie chciałam być „częścią” kolekcji mojego męża. Byłam gotowa walczyć o nas, ale nie o „podział” jego uczuć.

Wybrałam siebie i mojego synka.