Mam 45 lat i jestem bardzo zmęczony. Każdy dzień jest taki sam. Jak przeżyć szczęśliwą starość?
Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad moją przyszłością. Aktualnie mam 45 lat, więc wiek nie jest jeszcze szczególnie wysoki. Jednak regularna praca sprawia, że czuję się znacznie starszy. Brakuje mi energii na cokolwiek. W weekendy tylko śpię, ale i tak ciągle czuję się zmęczony. Po przebudzeniu całe ciało mnie boli.
Lubię moją pracę. Zarabiam całkiem dobrze i mam pięciodniowy grafik, podczas gdy niektórzy pracują nawet sześć dni w tygodniu. Ale to nie pomaga. Wszystkie dni zlewają się w jeden nieskończenie długi dzień, który się powtarza w kółko. Wszystkie wydarzenia mają miejsce automatycznie.
Rano wstaję z łóżka, przygotowuję sobie kawę i szybko zjadam kilka kanapek. Po ubraniu wkładam do torby pojemniki z jedzeniem na lunch i wychodzę. Wsiadam do zatłoczonego autobusu, jak zawsze. Jeśli mam szczęście, znajdę miejsce siedzące i mogę się przysnąć. W pracy jestem za 20 minut. Przerwa, obiad, spotkanie.
Wieczór. Czas wracać do domu. Moje oczy zamykają się, ale nie stawiam oporu. Plecy i nogi mnie strasznie bolą po całym dniu pracy na stojąco, ale nic z tym nie mogę zrobić. Może warto zrelaksować się w gorącej kąpieli. Ale wracam do domu i po prostu upadam na kanapę. Zaczynam się zastanawiać, czy nie aspiruję do czegoś więcej w życiu? Czy to właśnie jest życie?
Jednak moja sytuacja jest daleka od krytycznej. Istnieje wiele osób, które mają znacznie gorzej. Codziennie widzę oczy pozbawione życia, pełne beznadziejności. Ktoś musi cały dzień stać na nogach, ktoś musi patrzeć w ekran monitora, a ktoś musi uśmiechać się do klientów. Wśród moich znajomych są ci, którzy pracują po 12 godzin dziennie. Pytam się więc, kiedy mają czas na życie?
Moja babcia, Walia, pracowała do 65. roku życia i nigdy się nie skarżyła. Wyglądała również świetnie i pokazała swoim przykładem, że wiek nie przeszkadza w byciu szczęśliwym. To właśnie oznacza być wytrwałym, pracowitym i odpornym.
Kiedy zaproponowano babci przejście na emeryturę, po prostu się roześmiała. Chciała pracować aż do końca. Ale dlaczego? Czasy wtedy były inne, a ludzie byli inni. Byli gotowi pracować do ostatniego tchu, wszystko dla dobra wspólnego. Nie było śladu moralnego i fizycznego wyczerpania.
A teraz czuję się wykończony i wyczerpany. Rozmawiam z kolegami i znajomymi: ktoś ma jeszcze gorzej, ktoś ma poważne długi i kredyty, a ktoś jest kompletnie zmęczony życiem. Co jest z nami nie tak?
Aby dożyć emerytury, musimy pracować prawie do wyczerpania przez większość życia. A co jeśli rząd zdecyduje się nagle podnieść wiek emerytalny o kilka lat? Istnieje ryzyko, że nie doczekamy tej emerytury. Więc czym właściwie jest szczęśliwe starzenie się?
