Katarzyna doskonale zdawała sobie sprawę, że sama jest winna, bo wpuściła przyjaciółkę do własnego domu, a ta odebrała jej męża. Jeszcze pół roku wcześniej nikt z nich nie przypuszczał, że los uczyni Katarzynę i Annę rywalkami, a Piotr nie będzie potrafił poradzić sobie z uczuciami i odejdzie do najlepszej przyjaciółki swojej żony

Od pierwszych dni, gdy Katarzyna dowiedziała się, że zostanie matką, wiedziała, że matką chrzestną dziecka zostanie jej najlepsza przyjaciółka Anna.

Dziewczęta przyjaźniły się jeszcze od dziecka, niemal nie było dnia, by do siebie nie dzwoniły i nie pytały, jak minął dzień. Katarzyna nie miała rodzonej siostry, ale patrząc na Annę nieraz myślała, że przy takiej przyjaciółce nikt więcej nie jest potrzebny.

– Co ja bym bez ciebie zrobiła – powtarzała Katarzyna do Anny – zawsze mnie ratujesz z opresji.

– Inaczej być nie może. Jesteśmy przyjaciółkami, prawie jak siostry – odpowiadała Anna, obejmując Katarzynę. – Od dzieciństwa trzymamy się razem; takich przyjaciółek jak my trzeba ze świecą szukać.

Gdy Katarzyna wychodziła za mąż, świadkiem była oczywiście Anna. Matką chrzestną ich pierworodnego, Michała, również została Anna. Chłopiec urodził się słabszy, a Katarzyna nie odstępowała go na krok. Piotr pracował niemal całodobowo, a rodzice mieszkali w innym mieście. Gdyby nie Anna, Katarzyna padłaby z wycieńczenia – tak bardzo była zmęczona nieprzespanymi nocami i niekończącymi się wizytami u lekarzy.

Anna po pracy biegła prosto do przyjaciółki: pomagała w porządkach, gotowała obiady, prasowała pranie.

– Nawet nie wiem, czy gdybym miała rodzoną siostrę, potrafiłabym być z nią tak blisko jak z tobą. Tak bardzo nas wspierasz, mnie i Piotra, że ze wzruszenia chce się płakać.

Piotr wracał z pracy i nie dziwił się już, że w ich kuchni gospodarzy Anna.

Michał rósł, a jego zdrowie się poprawiało – Katarzyna odetchnęła z ulgą. W tym czasie Anna zajęła się własnym życiem: poznała Aleksandra i wyszła za niego. Niedługo jednak potem para się rozstała – mąż odszedł do swojej pierwszej miłości.

W tym samym czasie Katarzyna i Piotr mieli wypadek i oboje trafili do szpitala. Michała na ten okres przyjęła do siebie Anna – jego matka chrzestna. Znów pomagała przyjaciołom: odwiedzała lekarzy, gotowała jedzenie i zanosiła je do szpitala, a na siebie wzięła wszystkie domowe obowiązki rodziny przyjaciółki.

Na urodziny Anny Piotr i Katarzyna wybierali prezent z wyjątkowym wzruszeniem – złoty łańcuszek z zawieszką. Przy stole Piotr powiedział, że nigdy nie spotkał tak oddanego przyjaciela jak Anna. Ta objęła małżeństwo i odpowiedziała:
– Jesteście moją rodziną, kocham was i chcę, żebyście zawsze byli szczęśliwi.

I byli szczęśliwi – aż do chwili, gdy Piotr oznajmił, że odchodzi od Katarzyny. Ta płakała, błagała, by powiedział dokąd i dlaczego. Piotr odpowiedział jedynie, że potrzebuje być sam. Spakował rzeczy i wyszedł.

Katarzyna natychmiast próbowała dodzwonić się do Anny, lecz bez skutku. Tamtego wieczoru Anna miała na telefonie ponad dwadzieścia nieodebranych połączeń, a sama stała przy otwartym oknie i nie podchodziła do telefonu.

Następnego dnia Piotr przyszedł do Anny.

– Chciałem pobyć sam, ale nie chcę siebie oszukiwać – powiedział. – I nie chcę też oszukiwać Katarzyny. Musimy wszystko jej powiedzieć.

Anna znów się rozpłakała:
– To ponad moje siły. Nie potrafię jej tego powiedzieć. Nadal uważam ją za przyjaciółkę, prawie siostrę. Ale nic nie mogę poradzić – kocham cię.

Jeszcze pół roku wcześniej nikt z nich nie przypuszczał, że los uczyni Katarzynę i Annę rywalkami, a Piotr nie zdoła oprzeć się uczuciom i odejdzie do przyjaciółki swojej żony. Oni sami nie potrafili do końca zrozumieć, skąd to przyszło – uczucie, które nie znało żadnych granic.

Minął kolejny rok. Anna była szczęśliwa u boku Piotra, choć często myślała o dawnej przyjaciółce Katarzynie, której nie widziała już od roku. Syn Katarzyny i Piotra przychodził w odwiedziny i opowiadał, że u nich z mamą wszystko jest w porządku.

A Katarzyna przeżyła tę dramatyczną historię. Po raz pierwszy w życiu nie miała komu wypłakać żalu, z kim się naradzić. Wcześniej wszystkimi troskami dzieliła się z Anną, teraz musiała radzić sobie sama.

– Dlaczego ci, którym najbardziej ufasz, najbardziej cię ranią? – nieraz pytała samą siebie. – Nikt mnie nie okłamał, nie. Po prostu tym dwojgu, którzy byli mi najbliżsi, zaufałam bardziej niż komukolwiek innemu. To jest cena za zaufanie.