Anna postanowiła pomóc rozwieść się bogatemu facetowi, żeby zająć miejsce jego żony. Ale wszystko poszło nie według planu.
Anna była pewna, że wie, dlaczego bogaty i odnoszący sukcesy Michał nie rozwiodł się z żoną.
– Wszyscy żonaci mężczyźni, którzy zdradzają swoje żony, są tacy – pouczała przyjaciółki, gdy te dręczyły ją podobnymi pytaniami – Myślą tylko o własnym szczęściu i żyją tak, jak im się podoba. Michał nie jest wyjątkiem. W zasadzie, nie dba nie tylko o swoją żonę, ale także o mnie.
– I mówisz to tak spokojnie? – przyjaciółki byli zaskoczeni.
– Mówię to spokojnie, bo nie widzę w tym nic dziwnego – powiedziała Anna.
– Ale czy powiedziałaś Michałowi, żeby rozwiódł się ze swoją żoną i ożenił się z tobą? zapytały jej przyjaciółki.
– Nie, oczywiście, że nie – odpowiedziała spokojnie Anna.
– Ale dlaczego? – wykrzyknęły zgodnie jej przyjaciółki. – Dlaczego z nim nie porozmawiasz? Co ryzykujesz?
– Wy, dziewczyny, jesteście takie śmieszne – powiedziała Anna – Co ryzykuję? Ryzykuję, że znajdę się w śmiesznej sytuacji i otrzymam złą odpowiedź. Nawet jeśli obieca, że rozwiedzie się ze swoją żoną, wciąż będę w tej samej sytuacji. W końcu nie wiadomo, kiedy się rozwiodą. Ponieważ wszystkie jego obietnice to tylko słowa.
– Nie wierzysz mu?
– Mężczyźni, którzy zdradzają swoje żony, nie wahają się nikogo oszukać i obiecać czegokolwiek – powiedziała Anna.
– A jeśli on chce rozwieść się z żoną?
– Gdyby chciał się rozwieść, już dawno by to zrobił. A jeśli nie chce, to znaczy, że nie chce. Po co miałabym z nim o tym rozmawiać?
– Ale może czeka, aż go o to poprosisz? – spekulowali moi przyjaciółki.
– Kto? Michał czeka? Nie bądź śmieszna. Dlaczego miałby czekać, aż go o to poproszę?
– Może nie ma dokąd pójść?
– Nie musi nigdzie wychodzić – powiedziała Anna – bo mieszkają w jego mieszkaniu, do którego żona nie ma żadnych praw. I nie mają dzieci.
– Może powinnaś poważnie porozmawiać z jego żoną, – zasugerowały jej przyjaciółki. – Wiele kobiet tak robi.
– Niewiele, ale niektóre – powiedziała Anna z przekonaniem – Znam takie. Idą do żon i zaczynają płakać lub grozić im. Ale to jest jeszcze bardziej nierozsądne. Takie rozmowy nie tylko nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, ale można też dostać klapsa w nadgarstek.Jedna z moich przyjaciółek poszła i porozmawiała.
– I co się stało?
– Nie stało się nic dobrego. Straciła kawałek włosów, nabawiła się siniaków i straciła męża.
– I wiedząc o tym, nadal spotykasz się z Michałem? – zastanawiały się jej przyjaciółki, – Dlaczego tak bardzo go potrzebujesz?
W odpowiedzi Anna uśmiechnęła się pobłażliwie.
– Jesteście takie naiwne – odpowiedziała – Poważnie pytacie mnie, dlaczego potrzebuję młodego, przystojnego, bogatego i odnoszącego sukcesy mężczyzny?
– Ale on nie jest twój – odpowiedziały jej przyjaciółki.
– Teraz nie jest mój – powiedziała Anna – ale za jakiś czas będzie. Najważniejsze to nie robić głupich rzeczy, które sugerujesz: rozmawiać z nim lub jego żoną. To wszystko nonsens. Moje szczęście powinno zależeć tylko ode mnie, a nie od życzeń Michała, a tym bardziej jego żony. Jestem z nim, bo na tym etapie mojego życia jest najlepszą dostępną opcją.
– Co w takim razie powinniśmy zrobić? – pytali moi znajomi.
– Nie musicie nikogo o nic prosić – powiedziała Anna – Nie musicie żądać, stawiać ultimatum, narzekać. To strata czasu i energii. A rezultat jest zerowy. Wystarczy poczekać na dogodną okazję i sprowokować żonę do rozwodu, ale sprowokować tak, żeby nikt z nich nie domyślił się, kto był prawdziwym powodem tego, co się stało.
– Co masz na myśli?” przyjaciele nie rozumieli.
– Cóż, na przykład żona Michała przypadkowo przyłapie swojego męża ze mną w sytuacji, która nie pozostawia wątpliwości co do naszego związku” – odpowiedziała Anna.
– Gdzie go przyłapie?
– W domu, w sypialni – odpowiedziała surowo Anna.
Przyjaciółki spojrzały na Annę i trochę się przestraszyły.
– Nie żal ci jej? – zapytały przestraszone.
– Kogo? – odpowiedziała lekceważąco Anna. Jego żony?Dlaczego miałoby mi być żal tej pustej, bezwartościowej kobiety, która nie jest nawet zainteresowana własnym mężem? Nie znam nawet jej imienia. To jej własna wina!
Po tej rozmowie minęło kilka dni. Żona Michała wróciła z pracy dużo wcześniej niż zwykle. Ktoś do niej zadzwonił i powiedział, że z ich mieszkania wydobywa się zapach gazu. Jeśli nie przyjdzie, będą musieli wyważyć drzwi.
Nie mogła dodzwonić się do Michała, więc musiała zwolnić się z pracy i szybko pojechać do domu.
– To wszystko twoja wina! – krzyknął Michał pięć minut później, gdy ubrał się i wyszedł z sypialni, by porozmawiać z żoną. – Dlaczego nagle wróciłaś do domu o tej porze?
– Nie ma potrzeby krzyczeć, Michał” – odpowiedziała spokojnie jego żona – Doskonale wszystko rozumiem i już wychodzę. Nie musisz nic mówić.
– Nie! – krzyknął Michał, “Będę mówił i krzyczał! Bo chcę! Słyszysz mnie? I to nie ty odchodzisz, to ja cię wypędzam! Rozumiesz?
– Tak, rozumiem.
– Więc wyjdź stąd, kiedy zrozumiesz! – krzyczał Michał
Anna była w tym czasie w sypialni. Nawet nie wstała z łóżka.
“Jak to się wszystko dobrze skończyło! – pomyślała i uśmiechnęła się, – Nie muszę nikogo o nic prosić. Jego żona odejdzie teraz. A kiedy się rozwiodą, zrobię jeszcze kilka kroków i… zostanę żoną Michała.
Jaki on ma nieprzyjemny głos, kiedy krzyczy. Jednak można go zrozumieć. W końcu właśnie stało się to, czego najmniej chciał. Jego żona dowiedziała się prawdy i odchodzi od niego. Teraz wiem, jaki jest, kiedy jest zły”.
Anna wyszła z sypialni, gdy wszystko się uspokoiło.
“Już się spakowała i wyszła – pomyślała Anna chodząc po mieszkaniu w poszukiwaniu Michała, zaglądając do wszystkich pokoi. – Przewidywalna kobieta: zrobiła dokładnie to, czego się spodziewałam. To właśnie znaczy nie polegać na czyjejś woli, ale wziąć sprawy w swoje ręce”.
– Jesteś tu, kochanie? – powiedziała Anna, znajdując Michała w kuchni – o czym myślisz? Martwisz się, że żona odeszła? Nie martw się. Co straciłeś na dłuższą metę? Od dawna jej nie kochasz. I nie masz dzieci. Więc po co się martwić?
Wręcz przeciwnie! Powinieneś być szczęśliwy. Nie musisz kłamać, nie musisz się ukrywać. Oddychaj swobodnie pełną piersią i czuj się jak szczęśliwa osoba. Jesteś młody, przystojny, bogaty, wolny. A ja cię kocham. Jesteś szczęśliwym człowiekiem.
Michał spojrzał gniewnie na Annę.
“Co za spojrzenie! – pomyślała Anna, – On jest naprawdę zły. Zastanawiam się, co jest powodem jego nastroju? Może coś przeoczyłam i on naprawdę ją kocha? Nie, nie. To coś innego, ale nie miłość. Ale co to jest?”
– Nigdy ci nie powiedziałem, Anno, ale ty nigdy mnie nie zapytałaś – powiedział cicho Michał – dlaczego jej nie zostawiłem i dlaczego w ogóle się z nią ożeniłem.
– Więc powiedz mi teraz, kochanie – poprosiła Anna czule.
– Jest jedyną spadkobierczynią swojej bogatej ciotki – powiedział Michał – Nadejdzie czas, kiedy stanie się bajecznie bogata, niewiarygodnie bogata. Dlatego się z nią ożeniłem. A teraz okazuje się, że przez te trzy lata na próżno czekałem i zadręczałem się życiem z nią.
– Cóż – powiedziała obojętnie Anna – na takie szczęście można czekać bardzo długo. Bogaci krewni zwykle żyją bardzo długo. I po co żyć z kobietą, której się nie kocha? Ciesz się, że trwało to trzy lata. Niektórzy cierpią przez dziesięciolecia.
– Nie rozumiesz! – krzyknął nagle Michał, nazywając Annę wieloma nieprzyzwoitymi imionami. – Nie było wiele czasu na czekanie. Wszystko już się wydarzyło. Za trzy miesiące miała odziedziczyć posiadłość. Gdyby nie dowiedziała się o tobie i o mnie, czy możesz sobie wyobrazić, co mógłbym osiągnąć, wykorzystując jej możliwości?
Ale Annie nie trzeba było nic mówić. Zrozumiała wszystko od razu i nawet nie obraziła się.
– Wczoraj czułem się jak bajecznie bogaty człowiek, marzyłem, planowałem, a dziś jestem nikim.
– Ale przecież masz własne pieniądze, prawda? – zapytała Anna.
– Jakie pieniądze? – wykrzyknął Michał – Mam tylko to mieszkanie. Wszystkie pieniądze wydałem bezmyślnie, licząc na jej bogactwo.
– O jakim bogactwie mówisz? – zapytała cicho Anna.
Michał wypowiedział imię ciotki, wysokość spadku i zakrył twarz dłońmi. Anna chciała pocieszyć Michała, powiedzieć mu coś miłego, coś, co by go uspokoiło. Na przykład, co jeszcze dałoby się naprawić. Ale po namyśle Anna tego nie zrobiła, bo zdała sobie sprawę, że nic nie da się naprawić.
Najbardziej denerwował Annę fakt, że to dzięki niej żona Michała zdemaskowała oszusta i łajdaka i uratowała swój ogromny majątek.
“Sama się okradła, – pomyślała Anna.”
Niedługo po rozwodzie Michała z żoną, Anna powiedziała mu, że spodziewa się dziecka. Michał nie miał innego wyjścia, jak oświadczyć się Annie. Anna zgodziła się wyjść za Michała i zamieszkała z nim.
Tydzień przed ślubem Michał otrzymał telefon, że w jego mieszkaniu śmierdzi gazem i ma natychmiast przyjechać. Michał próbował dodzwonić się do Anny, ale nie mógł się połączyć. Musiał wrócić do domu wcześniej.
Kiedy wszedł do mieszkania, zastał tam Annę. Mężczyzna, z którym była Anna, przeprosił i szybko opuścił mieszkanie. Około trzydziestu minut później Anna wyszła z wejścia ze swoimi rzeczami.
Anna nie była zainteresowana pytaniem, kto na nią doniósł. Nie obchodziło jej to. Jedyne, o co Anna się teraz martwiła, to to, że Michał nie sprawdzi, czy jest ojcem jej dziecka. Wiedziała jednak, jak naiwne są takie marzenia. Intuicja podpowiadała jej, że będzie musiała zacząć wszystko od nowa.
