Pięcioletni Jurek przewrotnie spojrzał na mamę: dlaczego nie jestem podobny do taty?

  • Ciekawe, dlaczego nie jestem podobny do taty? – Pięcioletni Jurek przewrotnie spojrzał na mamę. – Może to nie jestem jego synem?

Na stole zapanowała cisza. Tata, przesuwając talerz z zupą na bok, wpatrywał się w syna, a potem powoli spojrzał na żonę.

Ona, z jakiegoś powodu, zaczęła rumienić się i, patrząc na syna, zabrała głos stanowczym tonem:

  • Kto ci to powiedział?
  • No, powiedzieli… – głos Jurka stał się jeszcze bardziej przewrotny. – Że nie jestem podobny do taty…
  • Przestań gadać głupoty… – Tata starał się zachować spokój. – Spójrz uważnie, nosimy podobne nosy?
  • Podobne – kiwnął głową syn.
  • A oczy?
  • I oczy są podobne – znów kiwnął głową syn.
  • Wiesz co… – nagle cicho powiedziała żona, spoglądając w pustkę.
  • Kogo? – Mąż nawet próbował się uśmiechnąć.
  • Jeszcze nie wiem… – Żona spojrzała groźnie na syna i zapytała: – A jednak, kto ci to powiedział? No? Mów!
  • Nie krzycz na dziecko! – Tata drżącą ręką pogłaskał syna po głowie. – To nie jego wina. Jeśli ktoś jest winien, to… sama wiesz, kto…
  • Co?! – Wybuchnęła mama. – Myślisz, o czym mówisz? Myślisz, że podejrzewasz mnie o coś?
  • Jeśli nie jesteś winna, to dlaczego tak nerwujesz się?
  • Nie nerwuję się! Ale kiedy mówią o mnie okropieństwa…
  • Nikt jeszcze nie mówił nic złego o tobie!
  • A te twoje aluzje? A plotki, które nasz syn przynosi do domu! Jeśli podejrzewasz mnie, to znaczy, że mnie nie kochasz! A jeśli mnie nie kochasz…
  • A może to ty mnie nie kochasz?!
  • Mamo, tato, dlaczego się kłócicie? – zdziwił się syn. – To takie proste.

Rodzice natychmiast zamilkli i patrzyli na syna. Na kuchni zapanowała znowu cisza.

  • Co takie proste? – w końcu zapytała mama.
  • Proste. – Syn wzruszył ramionami. – Żeby stać się podobnym do taty, potrzebuję młotka i piły.
  • Co?!
  • No, dzisiaj w przedszkolu znowu zepsułem krzesło. Tamara Iwanowna powiedziała: “Dlaczego, Żenia, nie jesteś taki jak twój tata? Może ty nie jesteś jego synem? On wszystko naprawia w przedszkolu, a ty tylko psujesz. Tato, dasz mi piłę i młotek? Muszę naprawić krzesło…

Mama nagle zaczęła płakać, a tata śmiał się. Syn patrzył na rodziców i nie rozumiał, co się z nimi dzieje…