Anna miała żelazną cierpliwość, ponieważ przez trzy lata znosiła uwagi i krytykę ze strony teściowej, ale wciąż stawiała ją na swoim miejscu
Karina zawsze informowała syna o swoim przybyciu. Odwiedzała go niespodziewanie tylko wtedy, gdy nie było go w domu. Przychodziła tylko po to, by znaleźć jakieś wady w mieszkaniu podczas jego nieobecności i wyrazić swoje niezadowolenie synowej.
Te nagłe wizyty teściowej były oczywiście dla Anny bardzo męczące i irytujące. Karina doskonale zdawała sobie sprawę, że swoim zachowaniem psuje życie synowej. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę! Ale nie zamierzała przestać.
Czy Karina rozumiała, do czego to może doprowadzić? Oczywiście, że tak. Ale nadal to robiła. Bo chciała doprowadzić Annę do szału. Spodziewała się, że w końcu synowa załamie się i powie coś przykrego w odpowiedzi. I dzięki temu można by pokłócić syna z synową i zmusić ich do rozwodu.
“Mój syn dowie się, że jego żona mnie obraziła” – pomyślała Karina – “i stanie po mojej stronie”.
Dlaczego Karina musiała rozdzielić dwoje kochających się ludzi? Oczywiście z zazdrości. Tylko z zazdrości. Karina nie mogła sobie wyobrazić, że jej syn kocha kogoś innego poza nią. A fakt, że Wiktor i Anna kochali się nawzajem, był dla Kariny natychmiast jasny.
Ale sprawy nie potoczyły się tak, jak Karina planowała. Anna zachowała spokój i nie odpowiedziała teściowej w żaden sposób. I właśnie ten spokój synowej, który okazywała w każdej sytuacji, najbardziej irytował teściową.
“Wygląda na to – myślała ze złością Karyna za każdym razem, gdy przychodziła w odwiedziny i robiła lub mówiła coś przykrego do synowej – że słuchanie moich wyrzutów i komentarzy na jej temat przy różnych okazjach stało się dla niej normą. Inna kobieta na jej miejscu już dawno by się załamała i powiedziała mi wszystko, co myśli. Ale ta milczy. Milczy i tyle. Kiwa tylko głową. Jakby na przekór mnie”.
Karina chciała nawet poskarżyć się synowi. Ale w porę się powstrzymała.
“Co ja mu powiem?” – pomyślała – “Że Ania nie chce się ze mną kłócić, kiedy ją celowo prowokuję? Obawiam się, że on tego nie zrozumie”.
I tak minęły trzy lata, odkąd Anna i Wiktor byli razem, a przez cały ten czas nigdy się nie pokłócili. I to pomimo tego, że Karina bardzo się starała. Niemal co tydzień wpadała z niespodziewaną wizytą. Wszystko na próżno.
Ale Karina się nie poddawała. Wierzyła w sukces. A Anna rozumiała nastrój teściowej, trzymała się w ryzach i myślała, jak uratować sytuację. I w końcu wpadła na pomysł!
Anna postanowiła zrobić psikusa teściowej, gdy ta niespodziewanie przyjechała w odwiedziny.
“Na co ja czekałam?” – pomyślała Anna z radością, gdy zdała sobie sprawę, co robić.
Podczas gdy wcześniej Anna bała się wizyty teściowej prawie każdego dnia, teraz z radością oczekiwała jej nagłego pojawienia się.
Karina zapytała surowo, wchodząc do mieszkania, rozglądając się i uważnie badając każdy szczegół. – “Co u ciebie? Czy wszystko w porządku?”
Teściowa chciała usłyszeć zwyczajowe “wszystko w porządku”, a potem pójść sprawdzić porządek w mieszkaniu, wtykając wszędzie nos i rzucając uwagi pod adresem Anny. Ale!!! Nic takiego nie usłyszała. Wręcz przeciwnie. Usłyszała to, czego najmniej się spodziewała.
– Sprawy są złe. – odpowiedziała Anna.
Pierwszą rzeczą, o której pomyślała Karina, było to, że coś stało się jej synowi.
– Coś z Wiktorem? – wykrzyknęła przerażona.
– Nie – odpowiedziała Anna – ma się bardzo dobrze. Problem tkwi we mnie.
– W tobie?
– A w kim innym? We mnie, oczywiście.
– A co to za problem?
– Jestem złą żoną – powiedziała Anna z westchnieniem.
Teściowa uśmiechnęła się zawadiacko.
– Dopiero teraz to sobie uświadomiłaś? Nie za późno?
– Lepiej późno niż wcale – odparła Anna – i uświadomiwszy to sobie, postanowiłam odejść od twojego syna. On nie jest niczemu winien. To moja wina. I tylko moja. Bo on jest doskonały. A ja… Ja jestem zła. Przez cały ten czas ty, Karina, słusznie mnie upominałaś i beształaś, ale ja nie słuchałam. A teraz wreszcie do mnie dotarło.
To, co usłyszała Karina, było dla niej bardzo nieoczekiwane i nie wiedziała, co powiedzieć.
– I co sobie uświadomiłaś? – teściowa z trudem wydusiła z siebie.
– Cóż, mówię – odpowiedziała Anna – że masz rację. Twój syn zasługuje na to, co najlepsze.
“Powiedzmy – pomyślała teściowa – że mój syn zasługuje na to, co najlepsze. Ale co potem? Nie rozumiem. Myślę, że ona coś knuje. Nie wiem co, ale na pewno coś paskudnego. I teraz muszę być bardzo ostrożna!”.
– To dobrze, że zdecydowałaś się zrobić to sama, oczywiście – odpowiedziała Karina, gdy znalazła siłę, by coś powiedzieć. – Czy Wiktor wie?
– Nie. Jeszcze nic nie powiedziałam. I nie zamierzam.
– Co masz na myśli?
– Powiesz mu!
– Ja?
– Ty.
– Dlaczego ja?
– Kto jeszcze? Nie ma nikogo innego.
– Bardzo bym chciała, ale…
“Nic nie rozumiem”,- pomyślała teściowa, – “to absurd. Tak się nie robi. Żony tak nie odchodzą. Odchodzą, ale… Nie w ten sposób! Jest inaczej.”
– Nie rozumiem! -wykrzyknęła Karina. – Co mam powiedzieć?
– Co masz na myśli, co masz powiedzieć? – Anna była szczerze zaskoczona. – – Prawdę, oczywiście! A co innego!
– Jaką inną prawdę? O czym ty mówisz?
– Cóż, co zwykle mi mówisz, kiedy niespodziewanie mnie odwiedzasz? Zapomniałaś?
– Ach, prawda.
– O tak. Jaka jest inna prawda?
– Nie ma innej – odpowiedziała Karina, przestraszona i zdezorientowana.
– Właśnie tak – powiedziała spokojnie Anna – dlatego powiesz synowi tę prawdę. A ja poszłam.
– Gdzie poszłaś? – jej teściowa była przerażona.
– No dokąd idą niektóre kobiety w takich przypadkach, Karina? Nie wiesz?
– Nie mam pojęcia. Gdzie one idą? W takich przypadkach.
Anna spojrzała w dal i odezwała się cicho:
– Tam, skąd nie wracają.
Wskazała na ogromną walizkę stojącą w rogu korytarza.
– Wyobrażasz sobie – powiedziała Anna i uśmiechnęła się smutno – Jestem taka zabawna. Z jakiegoś powodu spakowałam swoje rzeczy. Całą walizkę rzeczy. A potem przypomniałam sobie, dokąd jadę. Po co mi tam rzeczy? Prawda?
“Droga mamo”, pomyślała Karina, “dokładnie tego potrzebowałam, żeby być teraz w pełni szczęśliwa. W końcu zrozumiała, że jest złą żoną; pójdzie tam, skąd nie wróci. Co mam powiedzieć mojemu synowi?”
– Celowo na ciebie czekałam – kontynuowała Anna – Na początku chciałam po prostu wyjść i nawet nie zostawić żadnej wiadomości. Ale potem pomyślałam o tym i zdałam sobie sprawę, że to było złe. Wiktor zacznie mnie szukać. A dlaczego miałby mnie szukać? A to zupełnie co innego, jeśli mu wszystko wyjaśnisz. Prawda? Wyjaśnisz mu to, prawda?
– Co mam wyjaśnić?
– No, dlaczego poszłam w miejsce, z którego się nie wraca – odpowiedziała Anna i wskazała w górę – żeby mnie nie szukał. Żeby nie tracił czasu. Poczekaj na niego i wyjaśnij wszystko. Ja już pójdę. Do widzenia.
– Nie! – krzyknęła jej teściowa – Czekaj! Przypomniałam sobie! Muszę już iść! A dziś nie mogę na niego czekać i niczego mu tłumaczyć. Nawet gdybym chciała. Przepraszam.
Anna zrobiła zdziwioną minę i spojrzała na teściową szeroko otwartymi oczami.
– Jak to nie możesz?
– Jestem zajęta.
– A co potem? Co powinienem teraz zrobić?
– Nie wiem, co robić. Ale mam dziś inne plany.
— Proponujesz jeszcze raz odłożyć? — naiwnie zapytała Anna.
– Tak – zgodziła się jej teściowa – odłóżmy to jeszcze raz.
– Zróbmy to. Oczywiście, chciałam to zrobić dzisiaj, ale… jeśli nie możesz tego zrobić dzisiaj…
– Nie mogę tego zrobić dzisiaj. Ale bardzo bym chciałam. Bardzo bym chciał. Ale. Niestety. Nie mogę. Wierzysz mi?
– Wierzę.
– To dobrze. Spadam. Miłego dnia.
— A kiedy przyjdziesz? Jutro przyjdziesz?
– Nie wiem, nie wiem – odpowiedziała Karina, podchodząc do drzwi i zamierzając opuścić mieszkanie. – Nie jestem pewna. Jutro też mam dużo do zrobienia. I pojutrze. Jestem zajęta przez cały tydzień. Oddzwonię do ciebie.
Z tymi słowami teściowa wybiegła z mieszkania i nie wzywając windy, zbiegła po schodach.
Miesiąc później Wiktor zauważył, że jego matka od dłuższego czasu nie przychodziła w odwiedziny. Zadzwonił do niej i zapytał, kiedy przyjedzie. Karina odpowiedziała, że jest bardzo zajęta i nie ma czasu na odwiedziny.
