Nie chcę uczyć mojego siostrzeńca za darmo!
Kiedyś pracowałam w szkole, ale potem zrezygnowałam z powodu niskiej pensji. Nie chciałam żyć od wypłaty do wypłaty i ciągle słuchać pretensji dyrektora. Poza tym, dzisiejsze dzieci są bardzo trudne i naprawdę wykańczają nerwy. Praca w szkole przestała mnie cieszyć. Chciałam robić coś w życiu z zapałem i dostawać za to godziwe pieniądze.
Ogólnie rzecz biorąc, to stało się dla mnie decydującym czynnikiem. Postanowiłam zmienić swoją ścieżkę zawodową, ale nie całkowicie. Jako filolog z wykształcenia, zaczęłam udzielać korepetycji. Nie miałam problemów z klientami, ponieważ wiele dzieci z szkoły początkowo chciało się uczyć ze mną indywidualnie, ale nie miałam wtedy wolnego czasu. Ponadto uczniowie starszych klas przygotowywali się do egzaminów wstępnych i zawsze potrzebowali pomocy.
Korepetycje pozwoliły mi osiągnąć poziom dochodów, do którego dążyłam. Poza tym mogłam samodzielnie planować swój harmonogram pracy i nikomu się nie podporządkowywać. Współpracuję tylko z zaufanymi osobami i nie marnuję nerwów na innych. Teraz już po pierwszej lekcji próbnej wiem, czy damy sobie radę z danym uczniem czy nie.
Moja siostra jest już zamężna i ma syna. Ten dziecko jest tak rozpieszczony, że nie sposób wam tego opisać. W ogóle nie szanuje nikogo i nie zna znaczenia dyscypliny.
Wtedy moja krewna postanowiła, że jestem zobowiązana nauczać jej syna. Otóż, zdiagnozowano u niego problemy z angielskim. Jednak jestem przeciwna – zrezygnowałam z pracy w szkole właśnie z powodu takich uczniów jak on. A teraz będę musiała go uczyć zupełnie za darmo i wydawać własne nerwy. Poza tym nie mam wolnego czasu, ponieważ mam wystarczająco dużo swoich uczniów.
Kiedy odmówiłam, wszyscy moi krewni stanęli przeciwko mnie. Nazwali mnie bezczelną i pazerną. Jednak ich uporczywa opinia nie jest dla mnie tak ważna, jak zdrowe poczucie własnej wartości.
A jak byście postąpili na moim miejscu? Czy podjęlibyście się uczyć swojego siostrzeńca za darmo?
