Mój syn ma 32 lata i znalazł sobie narzeczoną z własnym mieszkaniem. Bardzo się z niego cieszę

Mój syn spotykał się z dziewczyną, która miała już ładne mieszkanie z dobrym remontem, więc byłem bardzo szczęśliwy, myśląc, że po ślubie zamieszkają tam razem. Mieszkanie nie było duże, ale przytulne, na początek na pewno by wystarczyło. Jednak syn mnie zaskoczył, mówiąc, że bierze kredyt na mieszkanie, ponieważ Anna stanowczo sprzeciwia się mieszkania z mężem na własnym lokum.

Wojtek wynajmuje kawalerkę, a Anna mieszka w swoim własnym mieszkaniu, i tak biegają do siebie nawzajem. Dziewczynę opuścił ojciec, kiedy Wojtek miał dwanaście lat, ale nie oczekuje on hojności od swojego ojca. Ojciec płacił alimenty, ale od czasu, kiedy Wojtek stał się pełnoletni, zapomniał o jego istnieniu. Uważa, że nie jest winien już nikomu niczego. Wojtek jest samodzielnym chłopcem, polega tylko na sobie. Pracuje od pierwszego roku studiów, a na czwartym roku przeprowadził się do osobnego mieszkania, które wynajmował z przyjacielem. Teraz powiedział, że bierze kredyt, zarobki wydają się wystarczające, ale radzi sobie.

Mnie taka perspektywa w ogóle się nie podoba, bo nie chcę, żeby mój syn ciężko pracował i sam sobie odmawiał we wszystkim. A co, jeśli straci pracę, lub pojawią się jakieś problemy zdrowotne, jak on będzie spłacać wszystko?

Na radę matki jego przyszła synowa będzie wynajmować jego jednopokojowe mieszkanie, a pieniądze z wynajmu będą przeznaczone na jej własne wydatki. Przyszła synowa od razu ostrzegła, że nie zamierza spłacać kredytu za męża, ponieważ mąż powinien utrzymywać rodzinę i zarabiać pieniądze.

Jakoś nie podoba mi się ta cała sytuacja, wydaje się, że mój syn jest po prostu wykorzystywany.

Dlatego zastanawiam się, czy moja przyszła synowa jest chciwa czy mądra?