Po rozwodzie mój bogaty mąż kupił mi jednopokojowe mieszkanie na obrzeżach miasta. Michał wciąż ma nadzieję, że zatęsknię za wygodą i bogactwem i wrócę do niego. Ale dla mnie spokój w jednym pokoju jest lepszy niż życie w jego ogromnym domu, w którym nie widziałam nic dobrego poza pracą
W wieku 42 lat diametralnie zmieniłam swoje życie i niczego nie żałuję.
To prawda, ani moi przyjaciele, ani krewni mnie nie rozumieli, niektórzy nawet przestali się ze mną komunikować, ale nie mam im tego za złe, ponieważ zdecydowałam, że mam jedno życie i muszę je przeżyć w taki sposób, aby niczego nie żałować.
Sprawa polega na tym, że odeszłam nie tylko od męża, ale także od bogatego i dostatniego życia.
Wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Mój mąż, Michał, był o 8 lat starszy ode mnie i w tym czasie już ukształtował się jako osoba. Pochodził z zamożnej rodziny i sam dobrze zarabiał, więc od razu zaczęliśmy mieszkać we własnym domu na wsi.
Z czasem nasz dom tylko się powiększał, a ja szczerze mówiąc, nie rozumiałam, po co mu to wszystko?
Mieliśmy tylko jednego syna, a mój mąż już dawno kupił dla niego mieszkanie, pozostało tylko dokonać napraw. A dla nas dwojga taki ogromny dom to było po prostu za dużo. Doszło do tego, że nie mogliśmy spotykać się wieczorem, bo mąż wracał późno z pracy i zamykał się w swoim pokoju.
W międzyczasie wszystkie prace domowe spadały na mnie, mimo że również chodziłam do pracy. Sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie – w ciągu dnia byłam tak zmęczona, że wieczorem chciałam tylko położyć się na kanapie.
Chociaż w naszej rodzinie było dużo pieniędzy, zarządzał nimi mój mąż, więc nie mogłam sobie pozwolić na zakup ubrań czy butów bez jego zgody. W większości był przeciwny nowym ubraniom, więc nosiłam stare.
W naszej rodzinie nie było też mowy o wakacjach, bo mój mąż uważał, że wyjazd nad morze czy w góry to wyrzucanie pieniędzy w błoto.
W pewnym momencie stwierdziłam, że tak dalej być nie może i powiedziałam mężowi, że chcę rozwodu. Był bardzo zły, bo na początku myślał, że spotykam się z kimś innym.
Michał nie mógł uwierzyć, że nie mam nikogo i odchodzę od niego, bo nie jestem zadowolona z takiego życia. Ponieważ nasz dom był zarejestrowany na jego matkę, nie dostałam nic po rozwodzie.
Póki co, mąż kupił mi jednopokojowe mieszkanie na obrzeżach miasta. Wciąż ma nadzieję, że zatęsknię za komfortem i bogactwem i wrócę do niego. Ale dla mnie spokój w jednym pokoju jest lepszy niż życie w jego ogromnym domu, gdzie nie widziałam nic dobrego poza pracą.
Teraz jesteśmy rozwiedzeni, mieszkam sama od prawie roku, moja pensja wystarcza na ubrania i kino, a nawet udało mi się pojechać nad morze. Więc niczego nie żałuję!
Matka mojego męża rozsiewa o mnie różne plotki, mówiąc, że nie doceniam jej troskliwego syna, bo nie każdy ma tyle szczęścia co ja. Ale ja nie chcę brać tego pod uwagę, już dokonałam wyboru.
Myślisz, że postąpiłam słusznie?
