Dlaczego nie warto zabierać mężczyzny z rodziny? Spowiedź rywalki-triumfatorki

Witam wszystkich! Nie tylko oszukane kobiety zwracają się o pomoc psychologiczną. Czasami rywalki-triumfatorki, które udaje się odebrać mężczyznę z rodziny, same nie cieszą się z takiego “nabytku”.

Katarzyna i Szymon

37-letnia kobieta, w pełni sił 2 lata temu, zakochała się szaleńczo w swoim koledze ze sceny, Sebastianie. Razem grali w teatralnych spektaklach. Kwiaty, owacje, wspólne wieczorne spotkania. Pewnego razu dostali rolę kochanków, w którą tak się wczuli, że przenieśli ją do rzeczywistości, kopiując los i uczucia wymyślonych bohaterów. To był początek miłosnej historii.

Początek

Sebastian obdarował ukochaną prezentami, podawał jej kawę rano, szampana wieczorem, pisał wiersze, spotykał się po powrocie z podróży służbowych w innych miastach. Ale nie spieszył się, żeby przeprowadzić się do Katarzyny, mimo że ona mu proponowała. Szymon zawsze tłumaczył, że to zrujnuje romantyzm, a życie codzienne jest dla niego trudne i nudne.

Niespodziewane spotkanie

Pewnego dnia, spacerując po centrum handlowym, Katarzyna spotkała swoją dawna przyjaciółkę ze szkoły teatralnej. Poszły do kawiarni, zaczęły rozmawiać o przeszłości i chwalić się swoim życiem. Przyjaciółka opowiedziała, gdzie teraz pracuje, za kogo wyszła za mąż, pokazała urocze zdjęcia swoich dzieci. Nadszedł czas na Katarzynę.

Najpierw opisała wszystkie zaloty swojego wybranka w najdrobniejszych szczegółach i postanowiła pochwalić jego wygląd zewnętrzny. Przecież Sebastian wyglądał reprezentacyjnie, a talent i charyzma dodawały mu uroku i sprawiały, że był jeszcze bardziej atrakcyjny i pożądany.

To był zwrot akcji

Po tym, jak Sonia pokazała zdjęcie na swoim telefonie komórkowym, jej przyjaciółka była zaskoczona. Na zdjęciu jej Szymon objął byłą koleżankę ze studiów teatralnych. Nikt się tego nie spodziewał. Okazało się, że mężczyzna zwodził dwie kobiety – żonę z dwójką dzieci i Katarzynę.

Ona nawet nie przypuszczała, że jest w związku. Jej oczarowały ich spotkania, zaloty, a wszystkie jego wymówki odnośnie przeprowadzki traktowała jako specyficzne zachowanie twórczej osobności.

Pewnie wszyscy twórczy ludzie przyjmują wszelkie odstępstwa ze szczególnym zrozumieniem.

Przyjaciółka zaczęła dzwonić do męża, ale ten nie podnosił słuchawki. Między już byłymi przyjaciółkami rozpoczęła się kłótnia. Kilku kelnerów zaczęło je rozdzielać, żeby wyprowadzić je za drzwi. Kobiety po takim nieporozumieniu postarały się jak najszybciej schować przed spojrzeniami innych i rozbiegły się w różne strony.

Zmiana biegunów

W domu przyjaciółka zorganizowała mężowi awanturę. Pokłócili się. Sebastian zadzwonił do Katarzyny i oznajmił jej radosną nowinę – jego wielkość jest gotowa przeprowadzić się i zacząć wspólne życie ze wszystkimi konsekwencjami. Kobieta bardzo kochała swojego Szymona i nie postanowiła urządzać mu awantur, tym bardziej że jego wybór padł na nią. Przyjęła go z otwartymi ramionami. Teraz już żyją razem, pomyślała Sonia.

Krótko, ale po treści

Okres cukierkowo-kwiatowy dla dwóch zakochanych zaczął się burzliwie i trwał zaledwie kilka tygodni. Często kłócili się z powodu różnych drobiazgów, od rozrzuconych skarpetek do nieumytych naczyń. Sebastian zaczął być zazdrosny o jej teatralnych partnerów, a nawet podniósł rękę, bo obiecała, że nie będzie grać scen intymnych, ale mimo to zgodziła się na rolę Solo. Współlokator zaczął oskarżać ją o lekkomyślne zachowanie i domagał się, aby rzuciła pracę w teatrze i zająła się czymś bardziej przyzwoitym.

Znowu zmiana władzy

Tak minął pół roku. Sebastian coraz częściej zostawał po spektaklach i często widywali go w towarzystwie młodych fanki. Przychodzili do niego w garderobie. Często wracał do domu w stanie nietrzeźwości i zaczynał urządzać awantury o różnych rzeczach: łóżko źle pachniało, kwiaty nie stały na stole, kolacja nie była smaczna. Generalnie wszystko było nie tak, jak on chciał.

Po kolejnej awanturze Katarzyna spróbowała wyrzucić go za drzwi, ale upadł jej do nóg i obiecał, że więcej się nie powtórzy. Ale po jakimś czasie Szymon stawał się normalny, a po 2-3 tygodniach wszystko wracało do starego. Nie rozumiała, dlaczego zawsze go przebacza i nie mogła ostatecznie zerwać z nim relacji.

Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się, że Soni wstyd przyznać, że triumfalne zwycięstwo zamieniło się w porażkę. Nawet irytujące nawyki Szymona nie mogły przekonać kobiety do zerwania z nim relacji. I tak cierpi. Czy to jest potrzebne?