Siostra męża wychodzi za mąż i przeprowadza się. Zdecydowała się sprzedawać swoje mieszkanie, a teściowa nalega, abyśmy je od niej kupili, ale mi ta idea się nie podoba

Z mężem od razu po ślubie kupiliśmy mieszkanie na kredyt, w ładnej okolicy. Mieliśmy nadzieję szybko spłacić dług, i na początku tak było. Niestety u mnie i u męża zaczęły się problemy w pracy, a nasze zarobki znacznie się zmniejszyły.

Jeśli miałoby się płacić za mieszkanie całą wypłatę, to jak żyć? Żadnych oszczędności, wszystko poszło na remont i zakup mieszkania. Pożyczyłam trochę pieniędzy od mojej rodziny, żeby jakoś wytrzymać, a potem udało nam się znaleźć lepszą pracę, chociaż daleko od domu. W tej okolicy mieszkała siostra męża Maria i sama teściowa.

Starsza siostra męża była wdową, miała dziecko, które miało wtedy 5 lat, ale odziedziczyła mieszkanie. Ma 36 lat, niedawno zaczęła rozwijać się w swoim życiu osobistym.

Ponieważ dojazd do pracy był dla nas trudny, mąż zaproponował wynajęcie mieszkania w tej okolicy, a nasze wynająć. Początkowo nie podobała mi się ten pomysł. Jak można wynajmować, mając własne mieszkanie? Ale potem zastanowiłam się – nasza miesięczna rata za dwa pokoje jest nawet trochę niższa niż czynsz za jednopokojowe w tej okolicy.

Zajęło nam dużo czasu na znalezienie nowego mieszkania. W tym czasie siostra męża uregulowała swoje życie osobiste, jej chłopak oświadczył się. Nowy mąż zabierał ją do innego miasta, więc postanowiła sprzedać swoje dwupokojowe mieszkanie.

I Maria znalazła genialne rozwiązanie: sprzedać swoje mieszkanie nam. Teściowej ten pomysl bardzo się podobała, od razu ją zaakceptowała.

– Jeśli pomyliłeś się z dzielnicą i pracujesz tutaj, to tutaj potrzebne jest mieszkanie. A od siostry kupić jest nawet bezpieczniej i lepiej niż od obcych ludzi.

Mąż zastanawiał się. Maria powiedziała mu:

– Jak mama zostanie sama? Tyle lat byłam przy boku, teraz twoja kolej.

– Może Maria ma rację? Zróbmy to? – mówi mąż, – to naprawdę będzie lepiej. Dla wszystkich. I nie będziemy się martwić o to mieszkanie, i nie trzeba będzie wynajmować obcego miejsca, a mama obok, bo naprawdę mamy dzieci w planach, będzie komu pomagać.

A ja nie chcę, z wielu powodów. Mieszkanie Marii jest niewygodne, nigdy nie podobał mi się układ pomieszczeń. Maria od dawna nie robiła remontu, a za swoje mieszkanie chciała dużo. Poza tym nie chcę mieszkać obok teściowej. A potem, czy jesteśmy związani z tą pracą? Jutro coś się zmieni i znów jeździć, czy znowu coś załatwiać z mieszkaniem? Powiedziałam mężowi, że nie chcę.

Mąż początkowo wysłuchał moich argumentów, przekazał rodzicom odmowę od uprzejmej propozycji, a potem znowu zaczęli go przekonywać:

– To nie jej matka zostaje sama, tylko twoja, to ty musisz decydować!

W wyniku tego pojawiły się pierwsze nieporozumienia między nami. Jeśli teraz teściowa przychodzi do nas, jak do siebie, to potem, gdy się przeprowadzimy, ona w ogóle się do nas przeniesie.