Anna była w małżeństwie przez 4 lata. Przed ślubem jej narzeczony nie pokazywał swojego charakteru, a ujawnił się dopiero po narodzinach dziecka i gdy Anna przeszła na urlop macierzyński. Jej mąż zaczął kontrolować wszystkie jej wydatki, doszło do tego, że siostra nie mogła kupić sobie nawet cukierków, bo mąż codziennie żądał raportu i ciągle jej wypominał, że jest rozrzutna. Anna znosiła to do ostatka, ale gdy zrozumiała, że nic się nie zmieni, sama złożyła pozew o rozwód. Poparłam ją, bo z takim mężczyzną życie nie było do zniesienia
– Wybacz, Maria, ale mieszkanie przepiszemy na twoją siostrę – usprawiedliwiają się przede mną rodzice. – Annie jest ciężko, sama wychowuje dziecko.
Moi rodzice cały czas współczują siostrze, bo Anna sama wychowuje dziecko. Ale rzecz w tym, że sama nie narzeka na życie.
Tak, Anna rozwiodła się z mężem, ale nie ma żadnych problemów finansowych. Żyje wygodnie, niczego sobie ani dziecku nie odmawia, i zajmuje się rozwojem córki.
Jednak nasi rodzice są przekonani, że jest nieszczęśliwa, bo ich zdaniem kobieta nie może być szczęśliwa bez mężczyzny. Moim zdaniem, ich przekonanie jest przestarzałe i bezsensowne, ale oni obstają przy swoim.
Kiedy spotykamy się na święta u rodziców, za każdym razem zaczynają narzekać, że Annie przypadł w udziale nieszczęśliwy los. Nawet sama siostra już się denerwuje. Tłumaczy rodzicom, że jest szczęśliwa z tym, co ma, ale oni tego nie rozumieją.
Siostra ostatnio nawet nie chce przychodzić w odwiedziny, bo rodzice traktują ją jak osobę pokrzywdzoną przez życie. Oburza ją, że rozwód tak wpłynął na ich relacje.
Anna była w małżeństwie przez 4 lata. Przed ślubem jej narzeczony nie pokazywał swojego charakteru, a ujawnił się dopiero po narodzinach dziecka i gdy Anna przeszła na urlop macierzyński.
Jej mąż zaczął kontrolować wszystkie jej wydatki, doszło do tego, że siostra nie mogła kupić sobie nawet cukierków, bo mąż codziennie żądał raportu i ciągle jej wypominał, że jest rozrzutna.
Anna znosiła to do ostatka, ale gdy zrozumiała, że nic się nie zmieni, sama złożyła pozew o rozwód. Poparłam ją, bo z takim mężczyzną życie nie było do zniesienia.
Jej mąż na początku udawał, że jest dumny. Ale kiedy zrozumiał, że ona jest poważnie nastawiona, zaczął błagać ją ze łzami w oczach, by wróciła.
Nasi rodzice również go wspierali, namawiali siostrę, by nie niszczyła rodziny. Twierdzili, że powinna myśleć przede wszystkim o dziecku, bo potrzebuje pełnej rodziny.
Siostra i tak się rozwiodła, nie chciała się godzić z mężem i dobrze zrobiła. Po co przeciągać, jeśli widzi, że to nie jest odpowiednia osoba?
Anna wróciła do pracy, wynajęła sobie osobne mieszkanie. Dla dziecka znalazła nianię. Teraz ma bardzo dobry dochód, więc nie zależy od nikogo.
Od tamtej pory minęło 8 lat. W chwili obecnej Anna ma swoje własne dwupokojowe mieszkanie. Bratanica chodzi do szkoły, więc już nie potrzebują niani.
Siostra dba o siebie, odwiedza kosmetyczkę i dobrze się ubiera, dlatego wygląda świetnie. Jednak rodzice nadal uważają, że jest nieszczęśliwa i samotna.
Nie rozumiem, jak można tak mówić, widząc samodzielną i odnoszącą sukcesy kobietę. Całkiem możliwe, że nie osiągnęłaby tego wszystkiego, gdyby dalej żyła z mężem. A tak trudności zmusiły ją do działania, i wiele osiągnęła.
Rodzice stawiają jej jeszcze za przykład naszą kuzynkę, która siedzi w wiecznym macierzyńskim, znosi męża, który stale wraca do domu niezbyt trzeźwy, i żyje od pierwszego do pierwszego. Uważają, że ona jest szczęśliwa, bo ma rodzinę.
Nie jestem jeszcze zamężna, ale spotykam się z pewnym dobrym mężczyzną. Oświadczył mi się, ale nie spieszę się, chcę lepiej go poznać, żeby potem, jak siostra, nie rozwodzić się, bo często bywa tak, że przed ślubem mężczyzna jest jednym człowiekiem, a po ślubie – zupełnie innym.
Rozumiem, dlaczego siostra się denerwuje i w pełni ją wspieram. Naprawdę wszystko u niej dobrze się układa, więc nie trzeba jej współczuć. Jestem pewna, że jeszcze znajdzie odpowiedniego mężczyznę, z którym będzie szczęśliwa.
Ale nasi rodzice myślą inaczej, dlatego przepisali swoje mieszkanie na Annę, chociaż już ma gdzie mieszkać. Mnie natomiast zostawili bez niczego.
Uważam, że rodzice się mylą, a jakie jest twoje zdanie?
