Anno, czas zacząć myśleć o sobie i schudnąć trzydzieści kilogramów! Przecież chcesz, aby twoje dzieci miały zdrową mamę?
To już po prostu krzyk duszy, mam dosyć postawy innych ludzi.
Proszę zrozumieć, że każdy kołchoźnik ma możliwość skrytykowania czegoś we mnie. Jestem już zmęczona słuchaniem cudzych opinii. Nawet wczoraj: szukałam sukienki, przymierzyłam kilka opcji i poprosiłam przyjaciółkę o pomoc w wyborze. A oto, co usłyszałam w odpowiedzi:
- Czerwony kolor nie pasuje do twojej urody, a ta sukienka tylko podkreśla twoje szerokie biodra, ostatnia opcja też nie jest odpowiednia, wyglądasz w niej jak zmęczona matka wielodzietna.
Czy nie można po prostu wybrać najlepszej opcji i ją nazwać, po co wskazywać na moje wady? Nie wiem, jak inne kobiety mogą chodzić z przyjaciółkami na zakupy. Wchodzę do pracy w nowej spódnicy, a od razu koleżanki zaczynają na mnie naciskać: “Ta spódnica nie jest zbyt dobra, nie nos takich fasonów, tu by pasowała taka i taka”. Myślę, że pokażę tę spódnicę mojemu mężowi, a on już mówi, że góra do tej spódnicy nie jest odpowiednia. Czasem po prostu mogę zrobić sobie zdjęcie do mediów społecznościowych, a w prywatnych wiadomościach już dostaję “porady” od dobrze zorientowanych osób. Tak, słuchajcie, czy pytałam was o zdanie? Nie mam ochoty na niegrzeczne odpowiedzi, ale również nie mam już siły słuchać. Jak można odpowiedzieć na coś takiego? I wszystko jest źle: kolor włosów, figura, coś innego. Cóż, czego jeszcze chcą ode mnie?
W ogóle to mam lepszy wygląd niż wiele moich przyjaciół, które po ślubie zaniedbały siebie i teraz nie da się ich poznać. Najważniejsze jest to, że to właśnie takie osoby komentują mój wygląd. Nie mam jednak zamiaru powiedzieć: “Aniu, czas zacząć myśleć o sobie i schudnąć trzydzieści kilogramów! Przecież chcesz, aby twoje dzieci miały zdrową mamę?”
Ale nie widzicie sensu w tym, że osoba nie widzi siebie w lustrze? Rady powinny być udzielane tylko wtedy, gdy ktoś prosi o nie, a nie wciskać swoje pięć groszy. Jak mam dalej utrzymywać z takimi ludźmi kontakt?
