Babcia obraziła się na wnuczkę, ponieważ ta “nie tak” zareagowała na prezent
— Tak, rzeczywiście nie trafiłam z prezentem. Tak wyszło. Ale za co zasłużyłam na takie upokorzenie? – oburza się Ewa.
Kobieta ma dwoje dzieci. Starszy syn, który ma już 37 lat, i córka-studentka. Młodsza córka mieszka jeszcze z mamą, a syn dawno wyprowadził się z domu. Był już żonaty, ale rozwiódł się z żoną. Za to ma 10-letnią córeczkę. — Nieślubna synowa od początku była nastawiona wobec mnie negatywnie. Chciała, żebym oddała im swoje mieszkanie, ale jak? Gdzie mam się wyprowadzić z córką? Mogłabym przeprowadzić się do mamy, ale nie chciałam jej obciążać – wzdycha Ewa.
Relacje z synową nigdy się nie układały. Mimo że Ewa stale pomagała młodej rodzinie, dawała pieniądze, Małgorzata wciąż zachowywała się jak niedostępna arystokratka. I nawet do wnuczki nie dopuszczała. Zawsze narzekała, że mąż mało zarabia, a teściowa za mało pomaga. Przytaczała jako przykład swoich rodziców. A przecież oni mają własną firmę? Małgorzaty nie satysfakcjonowało absolutnie wszystko. Kiedyś nawet zażądała, żeby Ewa rzuciła pracę i poszła na emeryturę. Jej zdaniem, powinna zostać w domu. Teściowa oczywiście odmówiła, bo na jednej emeryturze daleko nie zajedzie.
— Nie mogę powiedzieć, kto jest winny rozwodu. Obie strony są winne! Szkoda tylko, że wnuczka wychowuje się bez ojca. Ale syn nie mógł dłużej mieszkać z Małgorzatą, nie miał takich nerwów. Po rozwodzie zostawił mieszkanie byłej żonie. Płaci alimenty i aktywnie uczestniczy w życiu córki. No i jeszcze daje pieniądze – opowiada Ewa. Na początku syn kobiety po rozwodzie mieszkał w wynajmowanym mieszkaniu. A po śmierci babci przeprowadził się do jej dwupokojowego mieszkania. Chce je sprzedać i podzielić się pieniędzmi z siostrą, żeby mogła wziąć kredyt hipoteczny.
— Małgorzata rzadko pozwalała mi widywać się z wnuczką. Zawsze znajdowała jakieś wymówki. A i wnuczka już taka nauczona! Mówi: „Babciu, a ty kupisz mi nową tornister czy sportowy strój do szkoły?”. No czy dziecko samo by na to wpadło? – uśmiecha się szyderczo Ewa. — Kupiłaś? — Oczywiście! Przecież jestem gotowa oddać jej wszystko. Jednak po tym incydencie synowa rzuciła się na mnie i zaczęła się oburzać, żebym lepiej dawała pieniądze. I na urodziny zażądała kopertę. Mówi, że one lepiej wiedzą z córką, co kupić.
Jednak Ewa postanowiła kupić prezent dla wnuczki. Bluzę, kolekcjonerską lalkę i słodycze. Pomyślała, że pieniądze to nie najlepszy prezent dla 10-letniej dziewczynki. — Po co kupiłaś tak drogą lalkę? A bluza! Przecież to niemodne! – zaczęła krzyczeć synowa od progu.
— Ja tego nie założę. Fuj! – dołączyła do matki wnuczka. — A czy tak wyraża się wdzięczność? I nieładnie tak mówić do starszej osoby – ledwo wydusiła z siebie Ewa. — Nieładnie kupować jakieś głupoty. Przecież mówiłam wam, żebyście dali pieniądze! – nie ustępowała Małgorzata. Ewa odwróciła się i wyszła. Od tamtej pory postanowiła zerwać kontakt z wnuczką. Ma dość. Niech sobie żyją. A może syn jeszcze raz się ożeni i będzie miała normalnych wnuków. W końcu w wieku 10 lat wnuczka powinna już rozumieć, co mówi i chociaż trochę dobierać słowa.
Jak byście się zachowali na miejscu Ewy? Czy słusznie się obraziła? Co myślicie?
