Bardzo mocno zraniłam swojego partnera

Jestem w związku z moim partnerem od trzech lat. W tym czasie ani razu się nie pokłóciliśmy, nigdy na mnie nie krzyczał ani nie obrażał. W emocjach powiedziałam mu wiele złych rzeczy o jego rodzinie, obraziłam jego córkę z pierwszego małżeństwa i zakazałam mu się z nią kontaktować. Wszystko wymknęło się spod kontroli, kiedy trzy dni temu zadzwoniła do niego i przez długi czas słyszałam, jak rozmawiają przez telefon. Zalała mnie fala gorąca, całą noc płakałam cicho, żeby nie widział, ale w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam go “dziobać” za to.

Potem poruszyłam temat jego mamy, również z powodu córki. Jego matka ciągle aranżuje sytuacje, żeby wnuczka częściej przyjeżdżała, jak to robią wszystkie babcie. Jego była żona sama nie chce, żeby widywał się z dzieckiem tak często, ale jego matka się nie poddaje, jakby miała jeden cel – żeby on cały czas był z córką.

Na początku partner znosił to cierpliwie, spokojnie mówił, że i tak będzie się spotykał z córką, i że jeśli mi się to nie podoba, to znaczy, że nie jestem mu potrzebna. Mam ogromną zazdrość wobec jego córki, nic na to nie mogę poradzić. Chciałam, żeby większość jego uwagi należała do mnie. Wydawało mi się, że rywalizujemy. Nienawidziłam jej, choć w głębi duszy wiedziałam, że dziewczynka nie jest niczemu winna, a to wszystko problemy w mojej głowie.

Przez trzy dni “dziobałam” go, nie mogłam się uspokoić. W końcu powiedziałam okropne rzeczy o jego rodzicach i że lepiej by było, gdyby jego córka się nie urodziła. To była ostatnia kropla. W jednej chwili zmienił się, powiedział, że jestem dla niego nikim i nigdy do mnie nie wróci. Szybko spakował rzeczy i wyjechał w środku nocy. Próbowałam go zatrzymać, prawie na kolanach błagałam o wybaczenie, płakałam. W rzeczywistości tak nie myślę o jego córce, wszystko powiedziałam z desperacji.

Dostałam histerii. A on miał twarz pełną nienawiści i jednocześnie obojętności wobec mnie. Powiedział, że już mnie nie kocha i że jestem dla niego nikim. Nigdy go takiego nie widziałam. Jest idealnym mężczyzną i wyprowadzenie go z równowagi jest bardzo trudne. Żałuję tego wszystkiego i rozumiem, że przesadziłam, jest mi wstyd i nienawidzę siebie. Skrzywdziłam najważniejszą i najbliższą osobę.

Od trzech dni nie mogę jeść ani spać, pisałam wiadomości, przepraszałam. Zadzwoniłam do jego mamy, opowiedziałam całą prawdę, co zrobiłam i jakie okropności mu powiedziałam, płakałam i prosiłam o wybaczenie. Powiedziała mi, że jestem głupia, ale dobrze, że przyznałam się do błędu i że spróbuje z nim porozmawiać. Kazała mi dać mu czas, żeby ochłonął. W końcu z nim porozmawiała, oddzwoniła do mnie i powiedziała, że jest bardzo źle – jest bardzo zły na mnie. Nie wiem, co robić, nie odbiera telefonu. Jak go odzyskać? Jak jeszcze mogę go przeprosić? Jestem gotowa na wszystko, byleby tylko wrócił.