– Będę do was przyjeżdżać co weekend! – oznajmiła teściowa z poważną miną
– Przecież byłaś przeciwna zakupowi domu – nie wytrzymała synowa.
– Ależ wymyśliliście! – wykrzyknęła teściowa, zaczynając nerwowo chodzić tam i z powrotem. – Po co wam ten dom? Będziecie mieć mnóstwo wydatków: raz dach przecieknie, raz płot się zepsuje…
– Bo nie chcemy mieszkać w dusznym mieszkaniu – odpowiedziała Tania, krzyżując ręce na piersi i zastanawiając się, dlaczego pani Janina uważa, że jej opinia jest dla kogoś ważna.
– A w domu będzie lepiej? – zakpiła teściowa, przewracając oczami. – To jedyny plus, który znalazłaś?
– A co powiesz na brak sąsiadów i własny ogród, w którym można bez problemu bawić się z dziećmi? – zripostowała Tania, uśmiechając się przebiegle.
– To wcale nie jest warte zachodu – odpowiedziała pani Janina. – Trzeba umieć dogadać się z sąsiadami, wtedy nie ma problemów.
– Już podjęliśmy decyzję, nie odradzaj nas – zdecydowanie oświadczyła Tania.
Teściowa spojrzała na nią chytrze, skrzywiła usta i z ociąganiem powiedziała:
– Jeśli kupicie mieszkanie, dodam wam trzysta tysięcy złotych, które zaoszczędziłam!
– A jeśli dom? – zapytała Tania.
– Jeśli dom, to nie dam nic – odpowiedziała obojętnie pani Janina.
Tania nie odpowiedziała, dając do zrozumienia, że mimo kuszącej propozycji, ona i Arkadiusz nadal zamierzają kupić dom.
Wieczorem Tania opowiedziała o rozmowie z teściową swojemu mężowi.
– Mama jest w swoim stylu. Z jakiegoś powodu uparła się na mieszkanie – zastanawiał się Arkadiusz. – Też do mnie dzwoniła i obiecywała pieniądze, jeśli zmienimy zdanie. Ale pamiętam, że trochę nam brakuje na dom. Bank nie da więcej…
– Rozmawiałam z moimi rodzicami. Obiecali nam pomóc z zakupem – powiedziała Tania.
Po dwóch miesiącach szczęśliwi małżonkowie stali się właścicielami wymarzonego domu.
Ku ich zdziwieniu, pani Janina była pierwszą osobą, która zaprosiła się do nich na weekend.
Po przyjeździe, teściowa dokładnie obejrzała dwupiętrowy dom i przylegający teren.
– Najbardziej podobała mi się sauna – oznajmiła teściowa po zwiedzaniu. – Synku, rozpal saunę, chcę ją wypróbować.
Arkadiusz uśmiechnął się, przypominając sobie, jak matka stanowczo sprzeciwiała się zakupowi domu.
Wieczorem, po wizycie w saunie, teściowa z zadowoleniem stwierdziła, że sauna bardzo jej się podobała.
– Teraz będę do was przyjeżdżać co weekend na noc – oznajmiła z poważnym tonem pani Janina.
– Przecież byłaś przeciwna zakupowi domu – przypomniała teściowej Tania.
– Och, mało to co mówiłam wcześniej. Teraz zmieniłam zdanie – zaśmiała się nerwowo pani Janina.
Obietnicę teściowa dotrzymała. Zaczęła coraz częściej odwiedzać dom synowej i syna.
Częste wizyty teściowej zaczęły irytować Tanię. Nie mogła zapomnieć, że pani Janina nie dała ani grosza na zakup domu, ale teraz ciągle u nich przesiadywała, przeszkadzając w pracy w domu i we wspólnym spędzaniu czasu.
– Arku, może zasugerujesz swojej mamie, żeby rzadziej do nas przychodziła? – zapytała męża Tania.
– Nie wypada – odparł niepewnie Arkadiusz. – Przecież nam nie przeszkadza.
– Chyba zapomniałeś, że nie chciała nam pomóc w zakupie domu i nie pomogła? – powiedziała z urazą Tania, która nie mogła wybaczyć teściowej szantażu.
– No co teraz? – wzruszył ramionami Arkadiusz, nie chcąc wracać do dawnej rozmowy. – Swoją drogą, mama pytała, kiedy zrobimy parapetówkę. Powiedziała, że ma dla nas prezent.
– Powiedz, że nie mamy ani czasu, ani pieniędzy – nadąsała się Tania. – Porozmawiaj z nią, albo zrobię to sama! Naprawdę, to absurd, że ciągle u nas przesiaduje, mimo że była przeciwna zakupowi domu!
Arkadiusz postanowił milczeć. Nie chciał zamieniać zwykłej rozmowy w kłótnię.
W piątek, po powrocie z pracy do domu, Tanię czekała duża niespodzianka. Zaraz po wejściu do domu zrozumiała, że ktoś krząta się w jej kuchni.
Nie zdejmując butów, poszła za dźwiękami i zaniemówiła: pani Janina z trzema wnukami grzebała w jej lodówce.
– O, Tania przyszła! – zawołała zadowolona teściowa. – Przyjechaliśmy na parapetówkę!
– Skąd macie klucze? – zapytała ostro synowa. – I o jakiej parapetówce mówicie?
– Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę – przyznała teściowa z poczuciem winy. – Ciągle pracujesz, więc wzięłam na siebie przygotowanie stołu. Wnuki mi pomagają.
– Bardzo ciekawe, że nikt mnie nie uprzedził – wycedziła Tania i wyszła z kuchni.
Chciała natychmiast zadzwonić do męża i wyrazić swoje zdanie na ten temat.
Z trudem powstrzymując gniew, wyszła z domu i zadzwoniła do Arkadiusza:
– Możesz mi wyjaśnić, co to za parapetówka?
– Mama zaproponowała niespodziankę. Zgodziłem się, ale widzę, że znów jesteś niezadowolona – odpowiedział półgłosem mąż.
– Kogo zaprosiłeś na parapetówkę, mogę wiedzieć?
– Mamę, siostrę z rodziną i brata – wyliczał Arkadiusz.
– O teściu i teściowej oczywiście zapomniałeś? – zapytała Tania, nie słysząc wśród zaproszonych imion swoich rodziców. – Przypomnę ci, że to oni pomogli nam kupić dom, z którego twoja matka nie wyłazi od kilku miesięcy.
– Kiedy w końcu przestaniesz wspominać, co powiedziała? – odpowiedział gniewnie mąż.
Coraz bardziej irytowały go ciągłe rozmowy żony o tym, że pani Janina nie pomogła w zakupie domu.
– Chcę ograniczyć kontakt z twoją mamą, chcę wracać do domu i odpoczywać, a nie stawać przy płocie i modlić się, żeby dziś nie przyjechała, bym mogła odpocząć – Tania nie mogła się powstrzymać i po raz pierwszy wyraziła swoje niezadowolenie mężowi.
– Przypomnę ci, że to również mój dom…
– Właśnie, to nasz dom, a twoja matka nie ma z nim nic wspólnego! Moi rodzice pomogli w jego zakupie, ale ani razu nie przyjechali bez zaproszenia. Byli u nas tylko raz przez te trzy miesiące – Tania zdecydowała się wreszcie wyjaśnić wszystko z mężem.
– Co proponujesz? Wyrzucić mamę za drzwi? Chciała ci zrobić niespodziankę i nie obciążać cię gotowaniem – Arkadiusz był wyraźnie zirytowany.
– Zapytałeś mnie, czy chcę tej niespodzianki? Jestem wykończona, wracam do domu i widzę twoją matkę z trzema wnukami. A ty mówisz, że to jeszcze nie koniec, będą inni goście. Myślisz, że się z tego ucieszę? – podniosła głos Tania.
– Nie
wyrzucę jej za drzwi! – zdecydowanie oznajmił mąż.
– W takim razie pojadę do rodziców na parapetówkę – odpowiedziała Tania i rozłączyła się.
Było jej bardzo przykro, że marzyła o domu, w którym będzie czuła się bezpiecznie, a teraz musi z niego uciekać.
Rodzice przywitali córkę z otwartymi ramionami. Nie pytali, dlaczego przyjechała wieczorem, ale od razu zrozumieli, że między małżonkami doszło do nieporozumienia.
W nocy Tania zdecydowała, że zostanie u rodziców na cały weekend. Nie chciała widzieć teściowej i reszty rodziny męża.
Do niedzieli Arkadiusz ani nie dzwonił, ani nie pisał do żony. Skontaktował się z nią dopiero pod koniec dnia.
– Kiedy wrócisz? – zapytał z poczuciem winy. – Już tęsknię za tobą, i nie tylko ja, kot też.
– Może jutro, ale jeszcze się zastanowię – odpowiedziała zimno Tania.
– Mama wyjechała dzisiaj po południu, a ja cały dzień sprzątałem dom – żalił się Arkadiusz. – Poprosiłem mamę o pomoc, ale powiedziała, że jest zajęta. Lodówka pusta, a moje gumowe buty zniknęły… a jeszcze mama stłukła lustro w przedpokoju. Może masz rację, powinienem porozmawiać z nią o częstych wizytach.
Słowa męża dały Tanii nadzieję, że zmienił zdanie i będzie potrafił wpłynąć na panią Janinę.
Tania nie wiedziała, co dokładnie powiedział Arkadiusz matce, ale jej zachowanie zmieniło się diametralnie. Nagle przestała odwiedzać dom syna i synowej.
Po kilku dniach Arkadiusz mimochodem wspomniał, że pokłócił się z matką, ponieważ poprosił ją o zwrot kosztów szkód wyrządzonych podczas parapetówki.
