Była żona po naszym rozstaniu zachowuje się dziwnie

Rozstaliśmy się z żoną z różnych powodów. Oficjalnie nie byliśmy małżeństwem. Byliśmy razem prawie cztery lata. Mamy dwoje dzieci. Bliźniaki mają 1 rok i 8 miesięcy. Kocham ją, a może nadal ją kocham, ale nadszedł czas, aby zakończyć dwa ostatnie lata wspólnego cierpienia. Pewnego dnia podjąłem trudną, ale konieczną decyzję i powiedziałem, że się rozstajemy.

Nie miała dokąd pójść, więc nie wyrzuciłem jej z domu. Zaproponowałem, żeby została, dopóki nie znajdzie pracy lub mieszkania. Obiecałem, że będę pomagać, jak tylko mogę. Oczywiście nie zostawię dzieci i jej na ulicy. W tamtym momencie byłem zły, a rozmowa odbyła się w podniesionym tonie. Padły nawet obraźliwe słowa. Potem wpadła w histerię, na którą nie zareagowałem.

W takich warunkach mieszkaliśmy przez miesiąc. Zauważyłem, że bardzo schudła. Kiedy wracam z pracy, unika mnie, ucieka. Śpi z dziećmi. Kiedy wchodzę do pokoju, żeby na nie spojrzeć, odwraca się w drugą stronę. Nie próbowałem z nią rozmawiać, bo czuję głębokie rozczarowanie.

Ostatnio mieliśmy tyle konfliktów, ile grzybów po deszczu. Byłem zmęczony ciągłymi sprzeczkami. Jedna kłótnia za drugą, “wywracała mi mózg” tak, że traciłem kontrolę. Jej pretensje były bezpodstawne. Wchodziłem do domu i zawsze widziałem ją z niezadowoloną miną. Potem zaczynały się zarzuty: zrobiłem coś nie tak, przyszedłem nie w porę, spojrzałem nie tam, gdzie trzeba. Potrafiła się odwrócić, kiedy chciałem ją przytulić lub pocałować.

Pracuję praktycznie bez przerwy. Wyjście na piwo z przyjacielem to dla mnie cały wyczyn, bo trzymała mnie “na krótkiej smyczy” w domu. Zawsze starałem się ją gdzieś wypuścić, siedziałem z dziećmi, była wolna w swoich działaniach. Ale kiedy ja wychodziłem, od razu była tragedia i kłótnia. Po awanturach zawsze przysięgała, że to się nie powtórzy, że boi się mnie stracić i że wszystko będzie dobrze. Umiejętnie manipulowała.

Teraz bardzo martwi mnie jej stan. Praktycznie nie wychodzi z domu, z nikim się nie kontaktuje. Jej znajomi i rodzina dzwonią do mnie, pytając, dlaczego nie odbiera telefonów. Ignoruje ich, mnie też. Wygląda też gorzej. Ale dzieci są zawsze nakarmione i zadbane. Dba o nie dobrze.

Niedawno miała urodziny. Dałem jej prezent w geście dawnych uczuć, nawet go nie otworzyła. Nie wiem, co robić. Widzę ją tutaj i staram się ocenić jej stan i zachowanie. Boję się wysłać ją z dziećmi do innego mieszkania. Co robić? Czy to taka reakcja na rozstanie?