Byłam w sklepie odzieżowym i zauważyłam zmęczoną kobietę po pięćdziesiątce. Postanowiła przymierzyć bardzo piękną sukienkę, a gdy tylko ją założyła, wydawała się być odmieniona

Sukienka nie była tania. Sukienka w kolorze winno-bordowym, głęboki odcień burgundu, rubinu, koralu, granatu. Była to długa suknia z paskiem, z kapturem, który można było na nią zarzucić, nadając wyglądowi tajemniczego charakteru… A także szerokie rękawy z delikatnym mankietem koronkowym. Tak właśnie prezentowała się ta suknia.

A kobieta nie była zbyt młoda. Miała około pięćdziesięciu lat. Jej twarz wydawała się zmęczona, a włosy nie do końca udanie farbowane, czarne, aż nazbyt czarne, podkreślały zmęczenie. Była to drobna, zmęczona kobieta.

Ubrana była w spodnie i zieloną bluzkę. Była zmęczona, bo rano przyjechała do miasta w interesach, a potem udała się na zakupy. Musiała kupić kilka rzeczy, co było niełatwe w jej wiosce, gdzie sklepy pozostawiały wiele do życzenia…

Następnie, ta kobieta postanowiła założyć sukienkę. To było niesamowite. Zdjęła swoją żabią skórę i stała się sobą. Taką, jaką miała być. W kwiecie dojrzałego piękna, wspaniała brunetka, szczupła.

A jej twarz przestała być twarzą zmęczonej, nieco starzejącej się kobiety. Stawała się surową i lekko smutną twarzą pięknej aktorki, która właśnie wyszła na krótką przerwę między aktami. A oczy błyszczały jak drogocenne klejnoty.

– Czy uważasz, że ta sukienka do mnie pasuje? – spytała kobieta.

Mówiłam jej, że wygląda w niej przepięknie.

Kobieta wyznała mi, że rzadko kupuje coś dla siebie. Wszystkie jej ubrania były wyblakłe i noszone. A ona tak bardzo chciała sukienkę. Pytała, czy kobieta w jej wieku może sobie na nią pozwolić. Obawiała się, że wioska zacznie się z niej śmiać.

Następnie zdjęła tę wspaniałą sukienkę koloru granatu i wróciła do swojego zwykłego ubioru. Zmieniła się z powrotem w starszą panią…To był tak uderzający kontrast, że aż sapnęła. I powiedziała wesoło:

– Cóż, niech rozmawiają. Niech się śmieją. Kupię sobie tę sukienkę! Będę ją nosić do pracy. I do sklepu. Będę w niej tańczyć i chodzić. Zrobię zdjęcia i je opublikuję!

I wiesz, kupiła sukienkę. Kiedy wzięła paczkę, natychmiast znów się zmieniła, mimo że miała na sobie stare ubrania, spodnie i bluzkę. Znów była piękna. Carmen, takie imię teraz do niej pasowało. Cóż za piękna kobieta!

To właśnie sukienka uczyniła ją tak piękną. Może brzmi to dziwnie, ale kobiety potrzebują sukienek. To nie jest tylko kaprys czy moda. Dobra sukienka sprawia, że jesteśmy piękne i pewne siebie. Dodaje nam energii. I przywraca młodość.