Byłam zaskoczona, kiedy przyszły ojczym chciał spotykać się z moją matką, mimo że miała czterech dzieci i sama miała 45 lat

Z czasem coraz częściej słyszałam rozmowy kobiet, które już przeszły na emeryturę i narzekają, że bardzo trudno jest im znaleźć męża. Rozmawiają o tym nawet te kobiety, które po rozwodzie zostały zupełnie same, a do tego mają dzieci, które trzeba jakoś utrzymać. Dlatego chcę opowiedzieć wam historię kobiety, która w wieku czterdziestu pięciu lat w jakiś sposób znalazła mężczyznę, mimo że miała czworo dzieci.

Pierwszym dzieckiem mojej mamy jestem ja. Urodziła mnie, gdy miała prawie trzydzieści pięć lat, ponieważ nie chciała mieć dzieci, gdy była młoda. Mojemu ojcu w ogóle nie zależało na tym, jak rosną jego dzieci, i wolał spędzać czas w pracy. Matka sama zajmowała się wszystkimi domowymi obowiązkami i nie oczekiwała żadnej pomocy od męża. W momencie, kiedy szłam do pierwszej klasy, dowiedziałam się, że za dziewięć miesięcy będę miała jeszcze troje bliskich krewnych — siostrzyczek i braci.

Lekarzom wydawało się, że łatwiej byłoby zrobić aborcję, ponieważ podczas takiej ciąży mama będzie miała bardzo trudno, ale mimo to mama odmówiła aborcji, choć miała wtedy czterdzieści dwa lata. Byłam bardzo szczęśliwa za mamę, kiedy poród przebiegł zupełnie bezboleśnie, a nowo narodzone dzieci nie miały żadnych problemów zdrowotnych. Okazało się, że wszyscy noworodzeni byli chłopcami, więc miałam trzech młodszych braci. Pomoc ojca była nam bardzo potrzebna, ponieważ z czworgiem dzieci dość trudno żyć i potrzeba dużo pieniędzy na wszystkich.

W tym czasie ojciec zaczął coraz częściej znikać w pracy i uważał, że nie ma żadnych obowiązków. Pewnego razu przyszedł do domu późno w nocy i powiedział, że zamierza sprzedać nasze mieszkanie, ponieważ jest nas już w rodzinie sześcioro i w dwupokojowym mieszkaniu jest niewygodnie, więc potrzebujemy większego. Ojciec dał matce dokumenty i powiedział, że kupi trzypokojowe mieszkanie, ale po tym, jak mama wszystko podpisała, nawet nie czytając, ojciec spojrzał na nią dziwnie i wyszedł.

Okazało się, że to były dokumenty, w których było napisane, że mama nie będzie rościła sobie praw do swojej części mieszkania po rozwodzie i mąż może nas po prostu wyrzucić. Po pewnym czasie mąż znalazł nową dziewczynę i poprosili nas o spakowanie swoich rzeczy, aby się wyprowadzić, ponieważ kochanka już miała zamiar przeprowadzić się do swojego nowego mieszkania.

Odmówił nam wypłaty alimentów i nawet sąd nic nie pomógł, ponieważ wszystko to wydarzyło się z powodu głupoty mamy, która uwierzyła mężowi na słowo i nawet nie zastanawiając się, podpisała wszystkie papiery. Musieliśmy wszyscy gnieździć się w jednopokojowym mieszkaniu, ponieważ na większe nie mogliśmy sobie pozwolić, oszczędzaliśmy dosłownie na wszystkim. Kiedy moi młodsi bracia chodzili do przedszkola, to ja sama ich odbierałam i odprowadzałam, ponieważ mama pracowała dzień i noc, a po powrocie z pracy chciała tylko spać. Jeśli trzeba było wyjść z młodszymi braćmi, to znów ja się tym zajmowałam. Mojemu ojcu nie zależało na tym, jak przetrwamy, i po prostu zablokował nasze numery telefonów.

Pewnego razu na ulicy do mamy podszedł pewien mężczyzna:

– Kobieto, dlaczego jesteś smutna?

– Dlaczego mnie o to pytasz, czy naprawdę cię to interesuje?

– Po prostu pomyślałem, że nie masz męża i jest ci samotnie… Proponuję, żebyśmy się poznali i poszli na randkę, co o tym sądzisz?

– Wątpię, że chciałbyś się ze mną poznać, ponieważ mam czworo małych dzieci, a ty z pewnością nie będziesz chciał wydawać na nie pieniędzy! – odpowiedziała mama.

Ostatecznie mężczyzna zamilkł, ale już po tygodniu znów przyszedł na naszą klatkę schodową i rozpoczął rozmowę z matką. Nawiązali ze sobą relację, która trwała prawie pół roku, a potem mężczyzna powiedział, że już czas się pobrać. Mój nowy ojczym miał całkiem niezłe zarobki i wystarczyło pieniędzy na utrzymanie naszej rodziny, a teraz ich małżeństwo trwa już ponad dziesięć lat i dziwię się, że kobiety po czterdziestce mogą znaleźć sobie męża. Mojej mamie się w życiu poszczęściło! Nigdy nie należy się poddawać — los bywa taki!