Były partner polubił 64 moje zdjęcia w dniu swojego ślubu z inną…
Z Piotrem spotykałam się przez siedem lat. Byliśmy razem jeszcze ze szkolnej ławki. W moje dwudzieste urodziny Piotr złożył mi propozycję, i kontynuowaliśmy przygotowania do głośnego wesela.
Mój romantyczny nastrój został zniszczony przez wiadomość e-mail od nieznanego nadawcy. List miał tytuł: “NIE WYCHODŹ Z ZDRADCĄ ZA MĄŻ!”. Dołączone były zdjęcia, na których Piotr całował i przytulał się do jakiejś dziewczyny.
Chciałam znaleźć dowody fotomontażu na tych zdjęciach, ale nie mogłam. Następnie w ciągu kilku minut znalazłam tę dziewczynę w znajomych Piotra i postanowiłam, że to już koniec naszego związku. Poszłam do studia fotograficznego pod domem, wydrukowałam zdjęcia, włożyłam je razem z obrączką do koperty i zostawiłam pod drzwiami byłego. Zablokowałam Piotra wszędzie tam, gdzie tylko mogłam, i zmieniłam numer telefonu. Kilka razy dzwonił do mojej mamy, ale ona wiedziała o wszystkim i powiedziała, że jeśli zadzwoni jeszcze raz lub przyjedzie, po prostu zgłosi go na policję za prześladowanie.
Minęły już cztery lata. Od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że jakieś młode dziecko, które nawet nie skończyło jeszcze szkoły, zaszło w ciążę z Piotrem. Jego rodzice dosłownie zmusili mojego byłego do ślubu z tą dziewczyną, i kilka dni później odbył się ślub.
Wkrótce potem dostałam powiadomienia, że Piotr polubił aż 64 zdjęcia na moim Instagramie. To prawie wszystkie zdjęcia dostępne w moim profilu (zdjęcia z moim nowym chłopakiem Piotr dziwnym trafem pomijał). Na podstawie publikacji tych samych wspólnych znajomych zrozumiałam, że dokładnie tego dnia ożenił się z inną.
Mówcie mi, jak mam zrozumieć ten gest Piotra? Czy wróciły do niego stare wspomnienia na dzień przed świętem, czy po prostu był ciekawy, jak żyję? Co chciał osiągnąć tymi działaniami, a może powinnam jakoś zareagować?
