– Córeczko, nie obrażaj się – powiedziała do mnie teściowa. – Wszystkie moje wnuki są dla mnie równe. Zbladłam, gdy usłyszałam, że dzieci mojego męża z pierwszego małżeństwa mają spędzać lato u teściowej razem z moimi dziećmi. Nawet nie wiem, co teraz zrobić.

Wyszłam za mąż za rozwodnika. Mój mąż ma z pierwszego małżeństwa dwie córki. Jego była żona zdradziła go, znalazła sobie partnera przez internet, długo do niego pisała, a potem ten mężczyzna przyjechał i kazał jej rozwieść się z mężem. Zabrał ją i dzieci ze sobą. Mój mąż bardzo to przeżył, bo nie mógł widywać córek. Teściowa powiedziała mu wtedy, że są przecież wideorozmowy i będzie mógł codziennie się z nimi kontaktować, a trzymanie takiej żony przy sobie nie ma sensu.

Moja teściowa to w gruncie rzeczy dobra kobieta. Zawsze uśmiechnięta, gościnna, wszystkich kocha i żałuje. Jest lekarzem, zawsze gotowa przyjść z pomocą każdemu, kto poprosi, i nigdy nie bierze pieniędzy za swoje usługi. Ma wielkie serce. Jej energia jest niewyczerpana – wcześnie wstaje, późno kładzie się spać, nigdy nie siedzi bezczynnie, mimo że jest już na emeryturze.

Mąż tęsknił za córkami, ale potem poznaliśmy się, pobraliśmy i urodziłam bliźnięta: chłopca i dziewczynkę. Gdy widziałam, jak często mój mąż rozmawia przez Skype’a ze swoimi starszymi córkami, czułam zazdrość i wychodziłam z pokoju. Jednak pewnego dnia przypadkiem usłyszałam ich rozmowę i byłam w szoku. Dziewczynki wydały mi się bardzo niewychowane.

Każdego lata teściowa zabiera swoje wnuki na działkę. Teraz moje dzieci mają już cztery lata i od trzech lat również tam jeżdżą, razem z dziećmi szwagierki. Wszystko było w porządku, ale w tym roku teściowa oświadczyła mi, że zamierza zaprosić również wnuki z pierwszego małżeństwa mojego męża. Jego była żona rozwiodła się z drugim mężem i planuje wrócić do naszego miasta – ma tutaj mieszkanie po swoich rodzicach.

„Cóż, niedługo lato, zabiorę wszystkie moje wnuki na całą letnią przerwę na działkę. Będzie im tam razem wesoło!” – powiedziała teściowa z radością, a ja zbladłam. Teściowa to zauważyła i powiedziała: „Nie obrażaj się, córko, dzieci przecież niczemu nie są winne. Nie mogę się wyrzec żadnego z moich wnuków!”

Rozumiem to, ale zrozumcie też mnie – nie chcę, aby moje dzieci miały z nimi kontakt! Dziewczynki są bardzo niewychowane. Jedna ma prawie dziesięć lat, druga osiem, a zachowują się jak bazarowe przekupki. Moje dzieci są jeszcze małe, boję się, że będą je krzywdzić albo nauczą je swoich niecenzuralnych wyrażeń. Teściowa przecież nie upilnuje wszystkich.

Powiedziałam mężowi, że tego lata nie oddam dzieci. Jest na mnie zły, mówi, że mama będzie bardzo zawiedziona, bo cały rok przygotowuje się do tego wydarzenia.

A ja boję się i o dzieci, i o męża. Skąd mam wiedzieć, czy jego była żona nie ma zamiaru go odzyskać i dlatego podsyła dzieci teściowej?

Nie chcę obrażać teściowej, ale też nie chcę wyjść na naiwną.