„Córeczko, uciekaj od niego i nie oglądaj się za siebie. Lepiej być samą niż z takim mężczyzną”
Niedawno moja przyjaciółka, z którą często spędzamy czas na spacerach albo na ławce przed blokiem, opowiedziała mi historię swojej córki.
Jeszcze na studiach poznała pewnego mężczyznę. Był od niej starszy aż o siedem lat. Od tamtej pory mieszkają razem. Minęło już dwanaście lat. Nie mają dzieci. A właściwie, on ma córkę z poprzedniego małżeństwa, ale z córką mojej przyjaciółki jeszcze nie mają dzieci. Po tylu latach wspólnego życia nawet nie planują ślubu. Żyją razem, jakby byli przypadkowymi znajomymi ze studenckiego akademika. Jej córka, Ania, marzy o założeniu obrączki i przymierzeniu sukni ślubnej. Ale jej partner nawet nie chce o tym słyszeć. Ciągle ją zbywa i zapewnia, że ślub to tylko formalność, która nic nie zmienia.
— Skoro to tylko formalność, to czemu nie chce wziąć ślubu? — mówi moja przyjaciółka, aż cała się trzęsie ze złości na tego mężczyznę i na swoją córkę, która wciąż z nim jest.
— Masz rację. Co to za moda, żeby żyć bez ślubu i nie chcieć mieć dzieci? Dokąd zmierza ten świat? — przytaknęłam jej.
— Moja Ania marzy tylko o tym, żeby wreszcie mieć dzieci. Już dawno by zaszła w ciążę i wyszła za mąż, gdyby znalazła normalnego męża. Ale z tym nie ma żadnych perspektyw. Oczywiście, że on nie chce dzieci. Przecież już ma córkę z pierwszego małżeństwa. Nie raz mówiłam Ani, żeby zwróciła uwagę na to, że z pierwszą żoną wziął ślub, a z nią mu to obojętne. Ale czy ona mnie słucha? Zawsze odpowiada to samo: „Kocham go i tyle.”
Szkoda mi sąsiadki i jej Ani. Pamiętam ją od dziecka. Zawsze była taka uprzejma, porządna. Nigdy nie przeszła obok, żeby się nie przywitać. W szkole była wzorową uczennicą. Jak mogła się w coś takiego wplątać? Nie rozumiem. Widać, że świat naprawdę oszalał.
— Córeczko, uciekaj od niego i nie oglądaj się za siebie. Lepiej być samą niż z takim mężczyzną — kontynuowała moja sąsiadka. — Serce mi się kraje, kiedy pomyślę, że pewnego dnia on po prostu ją zostawi i znajdzie sobie kolejną taką naiwną. A moja Ania zostanie sama, zrozpaczona. A co jemu? On nic jej nie jest winien. Wolny człowiek. Robi, co chce.
Słuchałam jej i było mi smutno. W naszych czasach tak nie było. Jeśli mężczyzna żył z kobietą, to musiał się z nią ożenić. Tak rozmawiałyśmy. Ona się wygadała, może jej ulżyło.
Po tygodniu znowu ją spotkałam. Była bardzo smutna.
— Wyobraź sobie, ten drań zostawił moją córkę. Nawet niczego jej nie wyjaśnił. Po prostu spakował swoje rzeczy i zostawił ją samą w mieszkaniu. Nawet nie zapłacił swojej części rachunków. Dzisiaj Ania dzwoniła i cała we łzach żaliła się do mnie. Prosiła o pożyczkę, żeby spłacić długi, i przepraszała, że mnie nie słuchała.
Nie wiedziałam, co jej poradzić. Szkoda mi było dziewczyny, że los tak ją oszukał. Ale jedno było na plus. Gdyby mieli dzieci i on ją zostawił, byłoby znacznie gorzej. Nic dziwnego, że tak postąpił. Przecież już miał byłą żonę. Jestem pewna, że ona też mu ufała, a potem została z niczym. Ale nic. Ania jest młoda i poradzi sobie.
