– Czy ja naprawdę muszę cię kochać? Masz przecież matkę, niech ona cię kocha
Z natury jestem bardzo dobrą, naiwną i łagodną osobą. Mam dobre podejście do ludzi i przyzwyczaiłam się do wzajemności w relacjach. Tak myślałam, dopóki nie pojawiła się w moim życiu teściowa. Z nią nie mogłam znaleźć wspólnego języka i zaprzyjaźnić się.
Kiedy się pierwszy raz spotkałyśmy, jeszcze przed ślubem, zrozumiałam, że nie spodobałam się mamie Igora. Najprawdopodobniej powodem było to, że mama nie chciała rozstawać się ze swoim ukochanym jedynym synem. Nie chodziło o to, że mnie nie lubiła, ale że w ogóle nie chciała mieć synowej. Rozumiałam, że nie z nią mam żyć, kochałam Igora i to z nim chciałam stworzyć rodzinę. Pocieszałam się, że teściowa z czasem mnie lepiej pozna i będziemy żyć w zgodzie.
Czas pokazał, że i tak jestem złą synową. Cokolwiek bym nie robiła, wszystko było źle. Nigdy nie przyszłam do domu teściowej z pustymi rękami, a kiedy przychodzili do nas, zawsze ich podejmowałam zastawionym stołem. Wszystkie moje próby były bezskuteczne. Postanowiłam się nie poddawać i nabrać cierpliwości. Kiedyś zaprosiłam mamę Igora do kawiarni, potem na wspólne zakupy, ale ta kobieta po prostu mnie ignorowała. Moja cierpliwość się skończyła i postanowiłam zapytać wprost, dlaczego mnie tak traktuje.
– Co takiego zrobiłam, że mnie nie lubisz?
– Czy ja naprawdę muszę cię kochać? Masz przecież matkę, niech ona cię kocha.
Mój mąż rzadziej kontaktował się ze swoją matką, niż ja próbowałam się z nią zaprzyjaźnić. To sprawiło, że teściowa zaczęła do mnie dzwonić i wypytywać o niego. Z radością dzieliłam się nowościami. Tak było, dopóki Igor nie dowiedział się, że wszystko jej o nim opowiadam, i pokłóciliśmy się. Zrozumiałam, że nie powinnam była tego robić, pogodziłam się z mężem, a teściowej zaczęłam mówić tylko o sobie, nie o jej synu. Pewnego dnia, gdy znów zignorowałam jej pytania o Igora, nakrzyczała na mnie.
– Dlaczego mówisz tylko o sobie? Nie interesujesz mnie, więc nie opowiadaj, co robiłaś. Interesuje mnie tylko mój syn, dlatego do ciebie dzwonię.
I wtedy zrozumiałam, że teściowa mówiła prawdę – nikt jej nie interesuje oprócz jej dziecka. Ta prawda nieco zmieniła nasze relacje. Teraz, jeśli pyta mnie o syna, krótko odpowiadam, że lepiej, by sama dowiedziała się wszystkiego od Igora. Nie wiem, jaki konflikt między nimi się wydarzył, ale teraz próbują naprawić swoje relacje.
Z moim mężem już się nie kłócimy i zaprzestałam wszelkich prób zostania przyjaciółką dla swojej teściowej. Tak jest nam łatwiej się dogadywać.
